Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
196 notek
127k odsłon
238 odsłon

Dziwna wojna amerykańsko-irańska

Wykop Skomentuj2

Nie wiadomo co się naprawdę wyprawia na Bliskim Wschodzie. Nie, żeby codzienne tamtejsze podziały były jakoś szczególnie przejrzyste albo żeby jakąś dalekosiężną konsekwencją odznaczała się stale dominująca (nie tylko tam…) polityka amerykańska – ale ostatnie wydarzenia naprawdę przekroczyły skalę. Amerykanie mordują gen. Soleimaniego, zostają w Iraku, wychodzą z Iraku, wychodzą, ale zapowiedź była przedwczesna, nie wychodzą z Iraku, wychodzą z Kuwejtu, nie wychodzą z Kuwejtu, są atakowani przez Irańczyków, ogłaszają, że to dowód ustępstw i kapitulacji Iranu… Co to u licha ma być, "Przeminęło z wiatrem 3"?! Kto właściwie wydaje rozkazy w najpotężniejszym państwie świata i czemu tak wyraźnie sprzeczne?

image

Trump przesadził?

Zaraz po zamachu na charyzmatycznego irańskiego przywódcę - zwrócić mógł uwagę wyraźny brak entuzjazmu dla tego czynu tak ze strony tradycyjnych sojuszników USA, jak i komentatorów. Właściwe poza premierem Beniaminem Netanyahu - zadowolenia czy satysfakcji nie objawił na geopolitycznym Zachodzie niemal nikt. Od pierwszej chwili dominowało przekonanie, że "Tym razem Trump przesadził", a nawet obawa w duchu "Co ten człowiek jeszcze wymyśli?!". Od strony dyplomatycznej czy prestiżowej - trudno więc było mówić o sukcesie USA czy osobiście ich prezydenta. A cóż w polityce gorszego niż mord, który nie przynosi korzyści? Następne zaś godziny brak zwycięstwa obróciły w ewidentną porażkę, by nie powiedzieć klęskę wizerunkową obecnej administracji i całych Stanów Zjednoczonych.

Samonarzucające po każdym takim morderstwie jest pytanie: dlaczego i po co zabito? Niby oczywista odpowiedź "bo mogli" - tym razem nawet przez chwilę nie wydawała się zadowalająca. Przy poprzednich przejawach podobnego amerykańskiego państwowego terroryzmu - ofiarom dorabiano wcześniej jakąś czarną legendę: a to 9/11, a to Daesh itd. W przypadku gen. Soleimaniego ten czarny PR był relatywnie słaby, nie da się go bowiem nigdzie indziej niż w oficjalnych amerykańskich, brytyjskich i polskich publikatorach wiarygodnie przedstawiać jako "zabójcy Amerykanów". Pozostaje więc pytanie o cel. Samonarzucającym byłoby wywołanie wojny z Iranem. Wiadomo, że Kongres nie dałby na nią zgody, więc może Teheran mógłby ją wypowiedzieć? Albo przynajmniej zrobić coś takiego, co postawiłoby USA przed ulubioną "Koniecznością obrony wolnego świata"? No dobrze, ale na razie wojny nie ma, nie wiadomo czy będzie i czy na pewno z korzyścią dla USA i "Izraela". Okazuje się więc to być mord dla mordu. Przynajmniej na bazie dostępnych informacji. I to także zapewne skłania do sceptycyzmu wobec decyzji Trumpa. Jasne, to nie wariat. Ale na razie lata po świecie i każe zabijać bez zysków. A to już w polityce gorzej niż szaleństwo...

Balistyczne „Sprawdzam!” dla Breżniewa Waszyngtonu

Tak na gorąco komentowałem zaraz po zamachu. I tak, Korpus Strażników Rewolucji wysłał swoją odpowiedź Amerykanom. Jawnie, nie drogą skrytobójczą, nie stając za plecami bojowników w krajach okupowanych – wysłał balistyczne „Sprawdzam” prosto na stół USArmy. A wojny nadal nie ma – zaś brak zysków zamienia się z każdą godziną w wymierne straty, nie tylko wizerunkowe amerykańskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie. Skoro bowiem Amerykanie nie uderzyli odwetowo od razu - to albo już wiedzą, że nie mogą, albo muszą szykować coś odpowiednio dużego, a to oznacza, że tak czy siak faktycznie byli nieprzygotowani na irański kontratak. W obu tych przypadkach wyjątkowo źle to świadczy i o amerykańskim wywiadzie, i o dowodzeniu. A jeszcze ta dziwna krzyżówka sprzecznych rozkazów…

I nie ma w tym momencie większego znaczenia czy i ile ofiar przyniosło irańskie bombardowanie. Irańskie rakiety przeszły przez amerykańską OPL, to na razie więcej niż sukces Persów. W co by bowiem na terenie baz nie celowali - widać mieli swoje powody. Ilu by nie zabili G.I. Joesów - znaczenia militarnego by przecież nie miało. Ale udowodnili, że mogą. Amerykanie byli wszak uprzedzeni o ataku - i jak widać go nie powstrzymali. Kwestia zdolności przenoszenia i przenikania środków walki jest zaś istotna wobec znanego problemu uzyskania broni jądrowej przez Iran. Pierwsza kwestia bowiem - to wzbogacenie uranu i to zapewne już zostało przez Teheran dokonane (lub wkrótce nastąpi). Druga zaś - to zdolność ataku jądrowego. Właśnie, pośrednio, udowodniona.

Skąd to wiemy? Ano, choćby stąd, że nawet Breżniew na własnym pogrzebie lepiej wyglądał od ledwo oddychającego Trumpa podczas jego odkładanego od samego momentu ataków publicznego wystąpienia. Prezydent USA sapał w skali Richtera, a w oczach miał równoważnik trotylowy. Wśród informacji, a potem komentarzy do nocnego starcia niemal niezauważona przemknęła wzmianka o trzęsieniu ziemi w pobliżu jednego z irańskich ośrodków energii atomowej. Niby nic nadzwyczajnego, to rejon aktywności sejsmicznej. Ale… Cóż, sytuacja wydaje dość prosta: jeśli Amerykanie w końcu jednak zaatakują Iran - to rzeczywiście było trzęsienie ziemi. Ale jeśli nie...

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka