Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
211 notek
132k odsłony
217 odsłon

Wojna o węgiel

Wykop Skomentuj4

Kwestia “rosyjskiego węgla” stała się nagle tematem kampanii wyborczej w Polsce, dodatkowo uwypuklonym przez tyleż intensywnie, co szybko wygaszone przez rząd protesty górnicze. Tym razem nie było kampanii w „Wiadomościach” o liderach manifestacji na pewno jeżdżących na Majorkę, nie szczuto na „niesłuszne przywileje”. Cicho, sza – trzy miesiące do wyborów, wicepremier pojechał i obiecał podwyżki.

image

Cztery klęski transformacji

Na kopalniach odprężenie, ale przecież systemowy kryzys polskiego górnictwa trwa i (wbrew temu, co się od trzech dekad wmawia Polakom) nie jest bynajmniej winą żadnych związkowców, ale celowej i świadomej polityki kolejnych rządów, które tak jak przez upadłość zlikwidowały lub/i sprywatyzowały całą resztę polskiej gospodarki – tak połamały sobie zęby na czterech sektorach: transporcie kolejowym, ochronie zdrowia, rolnictwie i właśnie górnictwie.

Tzn. zarówno kolej, jak i szpitale oraz kopalnie oczywiście próbowano zbankrutować, w dodatku dość podobnymi metodami – szpitale po prostu nie dając im pieniędzy wystarczających na działalność i wpędzając w pułapkę zadłużenia, zaś kopalnie i kolejnictwo kolejno dzieląc na spółki, sztucznie generując koszty i wzajemne zobowiązania oraz oczywiście nie łożąc na modernizację i nie inwestując. Sęk w tym, że mimo najlepszych chęci wszystkich rządzących kolejno głównych partii – zdrowie, węgiel i transport jakoś się obroniły. Ledwie dychając, kumulując niechęć społeczną, wymuszając czasem zrywowo nagłe zastrzyki przetrwalnikowe (jak właśnie wynik ostatnich negocjacji z górnikami), nie pozwalające jednak na trwałe wyjście z zapaści – ale przetrwały.

Ostatecznie jednak przecież zlikwidowane być muszą, bo raz, że zachodni mocodawcy, chcący wejść na polski rynek w tych ostatnich sektorach się niecierpliwią, a dwa – przecież wywoła to entuzjazm znacznej części społeczeństwa, nauczonego, że rozkradzenie i dewastacja całej reszty gospodarki polskiej jest super i tylko publiczne szpitale, skomercjalizowane, ale wciąż zależne od państwa kopalnie, no i PKP to po prostu ostatnie bariery przed wystrzeleniem sukcesu ekonomicznego III RP prosto do gwiazd. Oczywiście, w efekcie wprawdzie będziemy mieli jeszcze mniejszą dostępność do świadczeń medycznych, ostateczną zapaść transportu publicznego oraz uzależnienie energetyczne kraju już nie tylko od obcych surowców, ale i technologii – jednocześnie jednak uczyni to wszak gospodarkę Polski, czy raczej jej brak czymś całkowitym, kompletnym i spełnionym, dokładnie tak, zaplanowano to ponad 30 lat temu.

Wskazanie winnych

Żebyśmy jednak to dopełnienie transformacji przełknęli – potrzebne są tradycyjne manewry propagandowe. Przede wszystkim – wskazanie winnych. Rzecz jasna, winnym nie może być ani Zachód, chcący narzucić Polsce całkowite odejście od naszego naturalnego bogactwa, węgla kamiennego, ani słuchający tegoż Zachodu zarządcy III RP, od lat pilnujący, żeby wydobycie węgla było drogie, źle zorganizowane i napotykające utrudnienia zbytu czyniące całe górnictwo zajęciem nieledwie hobbistycznym. Wyjaśnienie czemu jest źle okazuje się zresztą być banalnie proste – mianowicie jak zwykle winna okazuje się być… Rosja. A dokładniej – rosyjski węgiel. Na rzecz zablokowania jego importu gardłują wszyscy po kolei kandydaci w wyborach prezydenckich, na tory też – a nie na Sejm i rząd - wypuszczono związkowców. I rzeczywiście – w jednym zdaniu rzecz wydaje się przecież w oczywisty sposób bulwersująca: jakim cudem kraj dysponujący 85 procentami zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej – surowiec ten musi importować?

To z pewnością jakiś szwindel! – oburzają się i górnicy, i nawet zwykli ludzie (może poza odbiorcami węgla, w tym zwłaszcza rolnikami przebąkującymi coś o kosztach, cenach, dostępności i innych jakichś podejrzanych detalach). I z tym szwindlem to nawet racja – tylko nieco inna, głębsza niż się wydaje powierzchownie oburzonym. Kiedy powiem politycy płaczą nad rosyjskim węglem – to czemu nie wspominają, że w skutek wyłącznie POLITYCZNYCH decyzji w ciągu ostatnich trzech dekad Polska była jedynym krajem z czołówki producenckiej, który niemal trzykrotnie ograniczył własne wydobycie (ze 188 mln ton w 1988 do 66 mln ton w 2017 r.)? Czemu przez dziesięciolecia, oprócz sztucznego generowania kosztów spółek węglowych – dopuszczano zalewanie Polski węglem ukraińskim, a potem nie uczyniono niemal nic (zresztą było już za późno), by skorzystać z wojny na Ukrainie i odpadnięcia od niej Zagłębia Donieckiego?

PSL – brukselska partia dekarbonizacji Polski

20 lat temu rolnicy z Samoobrony sami blokowali tory, na znak solidarności z polskim górnictwem węglowym. 15 lat później ich następcy z OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych mogli rządzącym rzucić już tylko: „Nie umiecie zagwarantować resztkom polskiej gospodarki taniego i konkurencyjnego węgla, dławicie nas kosztami i podatkami – to pozwólcie chociaż kupić tani surowiec z dowolnego kierunku, z jakiego do nas trafia”. Niestety, władze III RP nie mogły odczepić się ani od rolnictwa, ani górnictwa, bo przecież obie te gałęzi gospodarki są zbędne w europejskim superpaństwie, w którym nas zamknięto. I tendencja do pozbycia się raz na zawsze i górników, i rolników – szczególnie widoczna jest w postulatach partii, która za wciągnięcie nas do Unii Europejskiej odpowiada szczególnie.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale