Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
228 notek
136k odsłon
146 odsłon

Czy banderowcy sterują polską prokuraturą?

Wykop Skomentuj

Polscy prokuratorzy odkryli nowy naród europejski. I nie tylko go znaleźli, ale od razu wzięli pod ochronę. To Banderowcy.

Banderowcy” – nowa nacja?

image

Jak wiemy ze skąpych na razie, ale jak najbardziej oficjalnych doniesień – tajemniczy ten lud żyje chyba głównie w Polsce i to pomimo tego, że cierpi tam nieustające prześladowania, nadto zaś jest nieustannie lżony przez tubylców. Niewiele można powiedzieć o zwyczajach owego nowego narodu, wiemy tylko, że od innych narodowości jego przedstawicieli wyróżniać ma posiadanie ryjów, które z kolei niezwykle udatnie pasują do kijów, uparcie przez Banderowców chyba poszukiwanych, co znalazło odzwierciedlenie w popularnym polskim powiedzeniu „znajdzie się kij na banderowski ryj”. Niejasnym nieco pozostaje tylko jak powiedzenie to może być tak stare i popularne, skoro naród Banderowców odkryto zupełnie niedawno?

A dokładniej – w zeszłym roku. To wtedy właśnie prokuratury w różnych miastach Polski zaczęły na szeroką skalę ścigać i oskarżać polskich działaczy kresowych i patriotycznych, zarzucając im przede wszystkim „znieważanie ze względu na pochodzenie narodowe” osób, które czy to same określały się jako banderowcy, czy też np. publicznie eksponowały banderowskie symbole. I na nic zdawały się tłumaczenia, że przecież banderyzm, jak dotąd, w żaden sposób nie stanowił „pochodzenia narodowego”, a zatem i zastosowanie art. 257 polskiego kodeksu karnego nie ma najmniejszego nawet sensu. Nic z tego, zdaniem śledczych każde skrytykowanie banderyzmu – oznacza z automatu skorzystanie z przywołanej sankcji karnej. To zaś prowadzi do logicznego wniosku, że dla organów śledczych polskiego państwa - Banderowcy to dziś odrębny naród!

I prawdę mówiąc przyglądając się temu, co dzieje się dziś Ukrainie – można by się prawie zgodzić… Wszak wyznawcy Bandery zachowują się tam jak w kraju podbitym i okupowanym! Własnej ojczyzny nikt by przecież tak nie niszczył…

Wyrok za przypominanie Rzezi Wołyńskiej

W Polsce zresztą też już czują się jak zdobywcy, choć wciąż wolą udawać ofiary. Zaczynają od narzucania własnych praw i nadużywania praw Rzeczypospolitej – jak w przykładzie z „narodem banderowskim”. I nie koniec na tym. Nie mamy bowiem do czynienia z odosobnionym wyskokiem niekompetentnych i nadgorliwych prokuratorów – tylko z celowym działaniem, organizowanych przez Związek Ukraińców w Polsce, jego prezesa Piotra Tymę, pod bezpośrednim patronatem ambasadora Andrija Deszczycy i samego Petra Poroszenki. To właśnie Tyma i jego ludzie, przez tyle lat nadużywający polskiej gościnności i cierpliwości – składają wszystkie te zawiadomienia do prokuratur, oskarżając kolejne osoby o wspomniane „znieważanie ze względu na pochodzenie”, „pochwałę popełniania przestępstw” (czyli „kijów na banderowców”) i tym podobne zbrodnie.

Wśród już skazanych jest m.in. 65-latek z Radomia (rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 2000 zł grzywny), który na własnym profilu na Facebooku napisał pod adresem banderowców „Won na swój śmietnik majdanowy” – czym znieważyć miał Tymę, Poroszenkę i ex-wicepremiera Ukrainy Pawła Rozenko. Inny straszny przestępca – Robert D. z Olsztyna rozklejał wlepki z wizerunkiem płonącej wołyńskiej wioski i napisem „UPA – ukraińscy mordercy”. Wprawdzie ostatecznie sąd wyższej instancji nie uznał za złamanie prawa samego ich posiadania, jednak i tak wymierzył mu karę 4 miesięcy prac społecznych, bo treść naklejek „obraziła ukraińskie małżeństwo”.

To wszystko były jednak tylko próby przed wielkim uderzeniem. Jego narzędziem nie są tym razem siekiery, jak na Wołyniu – tylko dalsze postępowania prokuratorskie, prowadzone w sposób skoordynowany przez Prokuraturę Rejonową Warszawa – Praga Północ, pod kierunkiem prokuratora Macieja Młynarczyka. Zlecane przez niego czynności objęły już ok 30 osób – jak szacuje jeden z oskarżonych, Andrzej Łukawski, założyciel i redaktor Kresowego Serwisu Informacyjnego, dokumentującego także historyczne i współczesne zbrodnie banderyzmu. Jego proces rozpocznie się już 9. marca przed Sądem Okręgowym w Warszawie, zaś wśród „poszkodowanych” znaleźli się Deszczyca i Poroszenko. Nie tylko jednak samo oskarżenie za pisanie prawdy o nazistach (oraz ich złodziejskich pomocnikach i naśladowcach) jest kuriozum – ale i sposób prowadzenia śledztwa.

Zastraszyć Kresowian

Red. Łukawski, podobnie jak i Katarzyna Sokołowska, założycielka Fundacji Wołyń Pamiętamy – są w sposób skandaliczny nękani przez policję i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na zlecenie prokuratury działającej jak na ręcznym sterowaniu Związku Ukraińców w Polsce, niestety za wiedzą i akceptacją obecnych władz III RP. Rewizje, najścia na mieszkania Kresowian, zabieranie sprzętu komputerowego i telefonu, dokumentów, nawet pamiątek rodzinnych związanych z Kresami – wszystko to służyć ma zastraszaniu działaczy. Z kolei wobec szerszego grona śledczy stosują metody psychologiczne. Z jednej strony podczas przesłuchań straszą wysokimi wyrokami, problemami w pracy, osoby starsze nawet kłopotami z otrzymywaniem świadczeń emerytalnych – po czym podsuwają gotowe lojalki, z treścią czołobitnych przeprosin wobec banderyzmu oraz zobowiązaniem do zaprzestania wszelkiej dalszej działalności. A chodzi przeważnie nie o polityków, ale o starsze osoby, wspominające tragiczną historię polskich Kresów, pamiętające piękno tej ziemi tak kontrastujące z okrucieństwem zbrodni popełnianych przez ukraińskich szowinistów.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale