Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
229 notek
136k odsłon
401 odsłon

Koronawirus – choroba polityczna?

Wykop Skomentuj6

Zamknięcie szkół, żłobków, uniwersytetów itd. „z powodu koronawirusa” – daje przynajmniej alibi dla trwającego już od kilkunastu dni szału zakupowego na granicy plądrowania sklepów. Objuczenie żywnością trwałą i innymi cennymi zdobyczami mogą dumnie rzucić: "Musimy robić takie zakupy, BO PRZECIEŻ DZIECI BĘDĄ PRZEZ DWA TYGODNIE W DOMU!".

Hmm, w tej sytuacji - czy mogę prosić o okazanie dziecka, które przez 14 dni je kaszę z papierem toaletowym?

image

Wielki eksperyment „Koronowirii

Żarty – żartami, bo jeszcze kilka tygodni temu mogło się wydawać, że mamy do czynienia z dość odległymi od nas ćwiczeniami z zakresu operatywności służb i podatności społeczeństw na informację o zagrożeniu biologicznym, w tym zwłaszcza z testowaniem mechanizmów kwarantanny i w ogóle masowej izolacji. Niestety, okazało się, że Polska, a wraz z nią spora część Europa również stała się poligonem dla eksperymentu z zakresu inżynierii społecznej realizowanego na niespotykaną dotąd skalę.

A przecież od paru lat informowano, a od zawsze wiedziano, że wirus grypy mutuje, w czym mu zresztą walnie pomaga wciskanie ludziom (państwom, samorządom, firmom) "szczepionek na grypę". Pierwotnie można było wręcz podejrzewać, że to one, widać, słabiej się już sprzedają, więc konieczne okazało się podkręcenie marketingu. Dziś wiemy jednak, że przynajmniej część gry idzie o wyższą stawkę, zapewne m.in. o kolosalne nakłady na „znalezienie lekarstwa/szczepionki na śmiertelnego wirusa, który na przełomie lutego i marca 2020 r. sparaliżował świat”, czyli powtórkę choćby z AIDS-businessu czy (na nieco tylko innym polu) przemysłu klimatyzmu. W końcu nie od dziś wiadomo, że szczególnie dobrze zarabia się na straszeniu rychłym końcem świata…

Na marginesie, zwróćmy zresztą uwagę na sam język. Gdyby mówiono po prostu o grypie - to panika byłaby zapewne mniejsza. A tak można być pewnym, że większość sądzi, że to atak jakiejś strasznej, nowej choroby - KORONOWIRII! I tak zresztą obecna sytuacja jest publicznie suflowana – ma to być bowiem tak dziwna grypa, że już nie grypa, tylko jakaś mega-hiper-nowa-straszna-zaraza!

A tymczasem wszystko, co mogłoby chociaż przypominać uzasadnienie wprowadzanych nagle na masową skalę zakazów i ograniczeń mających przeciwdziałać tworzeniu się zgromadzeń – sprowadza się do eliminacji niezwykle niskiego prawdopodobieństwa, że być może wejdzie się w styczność z kimś, kto miał styczność z kimś, kto zachorował na odmianę GRYPY. Bardzo nieprzyjemnej, uciążliwej, nawet dla niektórych niebezpiecznej choroby - jednak w ogromnej WIĘKSZOŚCI przypadków bynajmniej NIE ŚMIERTELNEJ.

Demokracja partyjno-medialna i zarządzanie przez strach

A zatem z czym naprawdę mamy do czynienia? Co się właściwie dzieje?

Cóż, mechanizm jest bardzo prosty i stanowi samą istotę demokracji medialno-partyjnej:

• Władza nie ma wyjścia - nie może uspokajać, bo opozycja się dopierdoli, że „Zaniedbanie i igranie ze zdrowiem i życiem obywateli!” (już się to zresztą tu i ówdzie dzieje.

• Opozycja też nie może powiedzieć niczego z sensem, bo wtedy władza zaczęłaby „ratować” – i wyszła na zbawców.

• Media nie mogą, bo ludzie nie szukają uspokojenia, tylko informacji o zagrożeniach, więc jeśli ich nie znajdą, to przerzucają się na oglądanie/słuchanie/czytanie konkurencji.

• A ludzie szukają, bo wszędzie w mediach coś mówią i piszą, no i przecież i władza, i opozycja ostrzegają…

Tego mechanizmu nie da się zatrzymać. W każdym razie nie ze środka.

Oczywiście, możliwe (czy równie prawdziwe) może też być inne tłumaczenie. "Islamscy terroryści" się przejedli. Jakieś żałosne figury machające scyzorykami na mostach coraz trudniej uzasadniają narastającą inwigilację i dążenie systemu politycznego do omnipotencji.

Wszak w Europie nie udało się nawet dojść do poziomu sterroryzowania Amerykanów "najbardziej [po]wolnego [władzy] społeczeństwa świata"! Od czego jednak zagrożenie biologiczne? Niewidzialny wróg, pozwalający zamykać miasta, odcinać całe regiony krajów, (roz)regulować transport i komunikację, który na ogromną skalę pozwala manipulować nawet popytem.

Przechodzimy właśnie jakiś ogromny test zarządzania poprzez strach na poziomie wyższym niż dotychczasowa "wojna z terroryzmem" i (co ciekawe) wg wzorców, które wcale nas już tak bardzo nie rażą, choćby dlatego, że przecież widzieliśmy je w dziesiątkach filmów! Ciekawe co będzie następne? Asteroida zmierzająca w stronę Ziemi? Inwazja rasy kosmicznych pająków? Jakim kolejnym ziszczającym się popkulturowym mitem zostaniemy ostatecznie uwięzieni?

Stan nadzwyczajny w państwie z dykty

Jeszcze do niedawna absurdalną zabawność całej sytuacji potęgowało przykładane do niej początku namaszczenie. Szczególnie satyryczny wydźwięk występy radnych różnych szczebli, z tych, co to zawsze są na bieżąco z medialnymi tematami (a to smogiem, a to równym traktowaniem itp.), którzy teraz z namaszczeniem składali interpelacje, w których domagali się "informacji o stanie przygotowań miasta/powiatu/gminy do walki z koronawirusem". I biedni wójtowie, prezydenci marszałkowie szli na posiedzenie swych rad, gdzie gromady niemających z definicji pojęcia o niczym radnych następnie godzinami dywagowało o chińskiej grypie, niczym makaron rozplenionej następnie przez Włochów w oczekiwaniu, aż zaatakuje Tłuszcz, Cyców i Poronin. I nagle trach, zaskoczyło, wspomniany wyżej mechanizm medialno-polityczny, w dodatku ewidentnie stymulowany znacznie wyżej i szerzej, ponad polskim poziomem wydanymi rozkazami – kazał atmosferę surrealizmu podkręcić o kilka poziomów, aż na granicę zupełnie autentycznej i szczerej paniki, tłumaczonej krótko: „Panie, ja wiem, że to wygląda i brzmi idiotycznie, ale ja mam dzieci!”. Zagrożenie wirusowe okazało się kluczem uniwersalnym do zarządzania najbardziej pierwotnym z lęków – o zdrowie i życie rodziny.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo