Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
228 notek
136k odsłon
371 odsłon

Włoski greps, polska demokracja i namiastka wojny światowej

Wykop Skomentuj13

Nad całym aferą koronawirusa – wciąż wisi nie w pełni zrozumiały problem włoski. No bo bądźmy poważni – opowieść, jak to Włosi wymierają, bo nie umieli powstrzymać się od obejmowania i picia wina nie trzyma się kupy! A jednak eksponowana wysoka umieralność akurat w Italii musi rodzić pytania, wykraczające także poza uznanie ponadprzeciętnej średniej wieku społeczeństwa włoskiego (z medianą bodaj niższą niż dla całych połaci Niemiec).

image

Zastępcza wojna włoskich pocałunków

Nieprawdziwe są też opowieści o rzekomo mocno spóźnionej reakcji rzymskich władz. Przeciwnie, ich działania były szybkie, po pierwszych problemach kompetencyjnych między regionami a władzą centralną akcję przeprowadzono sprawnie, a wizja całujących się bez przerwy Włochów jest, łagodnie mówiąc, przesadzona. A mimo to liczby istotnie różnią się od tych z reszty Europy i to nawet rozumiejąc, że śmiertelność wynika z występowania chorób towarzyszących i/lub powikłań. Słysząc o 400-500 zgonach dziennie aż chce się zresztą zadać pytanie: a ile osób właściwie umiera przeciętnie dziennie w tym liczącym przeszło 60 milionów mieszkańców państwie?

Liczba pytań i wątpliwości rośnie zresztą znacznie szybciej niż ilość ofiar koronawirusa – a odpowiedzią (?) na niemal wszystkie nadal ma pozostawać właśnie greps włoski, ostatecznie używany m.in. do rozstrzygania wszystkich zastrzeżeń odnośnie nadmiernych i przedwczesnych restrykcji wprowadzonych w Polsce wobec życia społeczno-gospodarczego. "Czy chcesz, żeby było we Włoszech?!" - słychać zewsząd. Tymczasem okrzyk ten nie stanowi ŻADNEGO wyjaśnienia podstawowych kwestii.

Po pierwsze, jak wspomniano kiedy czytamy te straszne komunikaty, typu "Dziś umarło 400 osób" - samonasuwa się przecież dookreślenie: A ile umiera zwykle? Bez koronawirusa osoby starsze i schorowane we Włoszech były nieśmiertelne?

I zagadnienie drugie, wciąż nierozstrzygnięte: Dlaczego właśnie wobec tego konkretnego wirusa rządy tylu krajów zdecydowały się podjąć walkę o powstrzymanie samych zarażeń (a nie tylko o normalne w takich sytuacjach zapobieganie zgonom chorych i apelowanie o samodzielną profilaktykę zdrowych)? Czemu akurat tego wirusa tak zacięcie się powstrzymuje - choć już wydaje się niemal pewne, że jest to niemożliwe i w istocie niewiele dające zagrożonym (?) społeczeństwom?

Co ciekawe, od dłuższego już czasu zawodowi czarnowidze wieszczyli koniec nowożytnemu światu, zwłaszcza ekonomicznemu, które to wizje nieodmiennie łączono z wojną. Już to po prostu niszczącą, już mającą ukryć prawdziwe przyczyny/rozmiary kryzysu, a ułatwić przejście do nowych form.

No i co? Okazało się, że da się bez wojny...

A przynajmniej można poćwiczyć.

W czasie zarazy Polacy się nudzą…

Są to kwestie globalne, w których Polska (jak zwykle) jest na głębokim marginesie, jako kraj peryferyjny i mało migracyjny pozostając relatywnie mniej zagrożonym, co jednak nie znaczy wcale, że nie bardziej przerażonym.

Jak można było przypuszczać – wprowadzona o dobry tydzień za wcześnie blokada już daje się we znaki znudzonym i zakiszonym Polakom. Gdyby bowiem sądzić po polskim internecie - lekarstwo na koronawirusa zostało już wynalezione. Polega ono na wychyleniu się z okna, zrobieniu i opublikowaniu zdjęcia ludzi na ulicy/w sklepie/w parku wraz z zamieszczonym oburzonym podpisem, sugerującym, że uwieczniono ostatnie chwile szaleńców i morderców zarazem. A przecież czy ci namolnie narzekający na spacerowiczów nie mogliby pojąć, że widzą właśnie kolejne skutki własnej paniki? Trzeba było przedwcześnie ludzi nie zamykać w domach, nie pozbawiać szkoły, pracy i kościoła - to by się tak szybko nie znudzili…

Ponadto, jak wiadomo - Polacy to tylko duże dzieci. W każdym razie w oczach własnej (?) władzy. Oto kolejny przykład z Lublina: "W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo użytkowników, w związku z zagrożeniem epidemicznym wyłączone z użytku do odwołania zostają miejskie place zabaw i siłownie na świeżym powietrzu. Decyzja ta jest związana z tym, że koronawirus na powierzchniach plastikowych, metalowych, drewnianych lub szklanych utrzymuje się od 2 godzin do 9 dni. W tym czasie ma zdolność do zarażania". A zatem nie wystarczy podać ludziom FAKTÓW (?) związanych z chorobą. Należy im NAKAZAĆ konkretne zachowania, innych zaś ZABRONIĆ. W tym przypadku dużym dzieciom odmawiając prawa do zajmowania się tymi mniejszymi. Nie sposób wątpić, że to kolejne zarządzenie wywoła tylko aplauz osób, które i tak nie wyściubiłyby nosa, by nie narażać się na atak śmiercionośnej huśtawki. W istocie jednak mamy do czynienia z następnym przejawem paranoi, każącym przypomnieć, że wszelka władza raz uzyskawszy nadmierną kontrolę nad ludzkim życiem - bardzo niechętnie się jej pozbywa...

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale