Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
228 notek
136k odsłon
297 odsłon

Czy chcemy przeżyć?

Wykop Skomentuj11

Gdyby to był film - wszyscy współczuliby zniewoleniu ukazanego w nim dziwacznego społeczeństwa, skazanego na powszechny areszt domowy. Z pewną nutką wyższości dziwiono by się, że wszyscy dali się oszukać kolejnej filmowej diabolicznej władzy (zapewne straszącej dawno już niegroźnym promieniowaniem albo bestią z lasu). No i kibicowano by głównym bohaterom, wiodącym ogół ku nieuchronnemu wyzwoleniu. Gdyby to był film...

image

Spirala bez końca i sensu

Niestety, to nie kolejne dziełko katastroficzne, jakich wiele obejrzeliśmy, a które chyba przygotowały nas na pokorne znoszenie coraz bardziej dolegliwych, ale też i coraz bardzie absurdalnych niedogodności stanu epidemicznego. Kolejne pisane na kolanie zarządzenia nie łączą się w żadną logiczną całość i już wyraźnie wydają się wynikiem samonapędzającej się spirali – zabrania się, bo przecież codziennie trzeba dodatkowo zabraniać. Nakazy pisane dalekim od prawniczego językiem tworzą z miejsca problemy interpretacyjne („uzasadnione życiowo zakupy” – których zasadność i życiowość każdorazowo ma sprawdzać organ administracyjny w postaci funkcjonariusza, zakupy w określonych godzinach dla seniorów zrozumiane, jako zakaz chodzenia przez nich do sklepów w innych porach itd.). Nadto zaś – jak to w Polsce – na złe prawo nakłada się jego kulawe, głupawe, alogiczne stosowanie i wykonywanie. Stąd właśnie mandaty za siedzenie na ławce albo ściganie spacerujących po zmroku, choć jako żywo – godziny policyjnej jeszcze przeciw nie wprowadzono. Nie myśli się także w żadnym momencie o najbardziej bieżących skutkach wprowadzanych regulacji – co ilustruje kwestia rękawiczek: są wymagane podczas zakupów – ale kto ma je zapewnić? – sklep – ale skąd ma je wziąć, przecież w necie nie kupi, a żeby pójść po zakupy, trzeba… mieć rękawiczki – no dobra, sklep rozdaje rękawiczki, ale czy ktoś myśli, że to dodatkowy koszt obciążający jego działalność?

Dalej – całkowite oderwanie od życia, od samej istoty natury ludzkiej wprowadzanych norm. Weźmy choćby zakaz samodzielnego poruszania się niepełnoletnich, w którym (poza jego całkowitą bezprawnością) zwraca uwagę całkowite odrealnienie. Twórcy zakazu ewidentnie nie mieli 17 lat, a nawet będąc w tym wieku - nie mieli dziewczyn/chłopców, sympatii, nie przeżywali pierwszych miłości i nie spotykali się w parach mieszanych inaczej niż w obecności rodziców. Stąd teraz nie widzą niczego dziwacznego w tym, że nastolatek tęskniący za swoją dziewczyną - musi prosić tatusia, żeby z nim podszedł pod jej blok, żeby mogła mu chociaż (pod opieką własnego rodzica!) odmachać. Zaiste, piękny do powrót do dawnych obyczajów, mam jednak obawy na ile motywowany troską o zdrowie (moralne!) młodzieży, a nie zwyczajną legislacyjną głupotą. Nie wiem dokładnie jak jest teraz, większość moich dzieci jest już, chwalić Boga, dorosła, jednak w czasach mojej młodości nawet najbardziej leniwy i praworządny nastolatek, gdyby stworzono mu takie przeszkody, by nie dotarł do ukochanej - zrobiłby wszystko, aby je pokonać i udowodnić w ten sposób i swoje uczucia, i fundamentalną męskość. Taka była logika... przetrwania gatunku.

I tak dalej – to naprawdę są sprawy fundamentalne, bo nie można zawieszać wymogu tak podstawowego, jak analiza skutków prawnych (analiza ryzyka – czyli zastanowienie się co może nie wyjść i jak przepis może zostać zastosowany wbrew intencjom twórców) tylko za pomocą okrzyku „Furda wszystko, jest pandemia!”. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie przy stanowieniu prawa!

Nikt nad tym nie panuje

Oczywiście, chaotyczne działania władz wciąż jeszcze spotykają się z masowym poparciem, choć przynajmniej po internecie sądząc – rośnie też chyba liczba stawiających kluczowe pytania: czemu poszczególne rozwiązania (w rodzaju obśmianego, wprowadzonego w sposób wątpliwy, ale obowiązującego zakazu wstępu do lasów) mają KONKRETNIE służyć? Jak długo to jeszcze potrwa? I najważniejsze – czy w ogóle ktoś już planuje CO DALEJ?

Dam przykład z własnej poniekąd branży. Ciekawostką absurdu, w jakim się znaleźliśmy - jest powszechne zdziwienie nudzących się na telepracy mas urzędniczych, że dziennikarz w ogóle ich o coś pyta! I to o jakże wstrząsające i niespotykane rzeczy - np. dyrekcję dróg o budowę dróg albo szpital onkologiczny o leczenie pacjentów onkologicznych. Nad krajem wisi jedno wielkie "Jak można w takiej chwili... ?!", jakby ktoś zdanie to wyrył na niebiosach dla ułatwienia biurokratom rzucenia zaklęcia gaszącego. Ale można, a nawet należy - bo ludzie nadal chorują także m.in. na raka, bo drogi są (a raczej właśnie nie są...) budowane, bo tak czy inaczej to wszystko kiedyś się skończy, tymczasem wygląda na to, że administracja rządowa i samorządowa w ogóle nie zakładają, że powinny być na ten moment przygotowane, policzone i zorganizowane. I to jest zagrożenie naprawdę poważne.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale