Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
24 obserwujących
251 notek
141k odsłon
150 odsłon

„Mundur niebieski, orzeł żelazny…”

Wykop Skomentuj6

Nadużywanie uprawnień, nieuzasadnione podejmowanie interwencji, stosowanie mandatów i kar w sytuacjach, których wystarczyłoby upomnienie i poinstruowanie, agresja (nie tylko słowna), wreszcie zwykłe chamstwo niektórych policjantów – wszystko są to realne i poważne problemy stanu epidemicznego, znacznie poważniejsze od ewentualnego zagrożenia chorobą. Ta bowiem dotyka wciąż jeszcze nielicznych – a praktyka prawna państwa może zostać dotkliwie i trwale zepsuta na lata po pandemii.

image

Proste sprawy

Wysyp filmików z policjantami rozdzielającymi mandaty za siedzenie na ławce i dociekającymi czy wyjazd Kowalskiego był wystarczająco życiowo uzasadniony – tradycyjnie podzielił internet. Oprócz narastającego poczucia absurdu, w jaki wpędziło nas ciągłe zaostrzanie przepisów lockdownu – pojawiły się również próby obrony metod działania funkcjonariuszy, już to w duchu znanym od początku całej tej histerii („Czy chcecie, żeby było jak we Włoszech?!”), już to z trudem tylko maskowaną złością, nienawiścią i zawiścią wobec tych, którzy nie dość, że zamknąć całkiem się dali, to jeszcze „w swoich SUV-ach” (czyli w domyśle na bogato) szwendają się po kraju, zamiast pokornie słuchać panów policjantów i panów polityków siedząc w domach i licząc na cud. Stan zamknięcia sprzyja zresztą prowadzeniu takich debat w nieskończoność, co ze stosunkowo prostych spraw – czyni niemal traktaty socjal-politolo-ekonomiczno-cywilizacyjne pt. jak rozmawiać z panem funkcjonariuszem i czy go nagrywać.

A rzecz to przecież naprawdę oczywista. Po pierwsze i jak zawsze – postępuje się na wyczucie. Czy interweniujący działa wyraźnie w intencji, żeby legitymowanego zgnoić – czy też zachowuje się jak człowiek. Czy widać, że musi przynieść z patrolu określoną liczbę mandatów – czy tylko chce odfajkować służbę. Mówiąc jeszcze prościej – cham, zupak czy normalny człowiek? Przecież łatwo się zorientować… I od tego uzależniona winna być nasza reakcja. Nie można z niej jednak z góry wykluczyć realizowania naszych obywatelskich uprawnień. Jeśli policjant działa bezprawnie - należy to udokumentować i złożyć skargę. Jeśli przekracza swoje uprawnienia, nadużywa prawa i/lub sam go nie zna - należy to udokumentować i wejść na drogę prawną. Zawsze należy brać pod uwagę, że funkcjonariusz może nie mieć skrupułów w formułowaniu fałszywych zarzutów i fabrykowaniu dowodów mających osłonić bezprawność jego działań (zrzuciliście mu czapkę, znieważyliście funkcjonariusza, stawialiście opór itp). Taka jest zwykła praktyka działań policji w poczuciu bezkarności. Stąd należy rejestrować, nagrywać, mieć dowody, świadków, zwracać uwagę czy scenę interwencji rejestruje monitoring itd. Nade wszystko należy też zachowywać spokój - nie dając pretekstu i pozwalając, by to nielegalnie interweniujący dodatkowo się pogrążył poddając emocjom. I wreszcie warto pamiętać, że chociaż ten konkretny osobnik może mieć indywidualną predylekcję do agresji, brak kultury czy inteligencji - ale też niemal na pewno konkretne wytyczne dotyczące sposobu, zakresu i celu interwencji otrzymał od przełożonych, a więc to oni pozostają szczególnie odpowiedzialni (co samego funkcjonariusza, rzecz jasna, nie rozgrzesza, gdy bezpośrednio narusza prawo).

Czy nagrywać

Podkreślmy, choć policjanci z reguły bardzo nie lubią widoku włączanych kamer w smartfonach – to czasem, jeśli nie nagrasz policjanta (a nie musisz tego robić wkładając mu komórkę w twarz) możesz się dowiedzieć (już z treści zarzutu), że się na niego rzuciłeś, byłeś pijany i złorzeczyłeś najjaśniejszej. Tak to w Polsce wyglądało i wygląda (negatywną stroną wszechobecnej rejestracji pozostaje natomiast to, że interweniujący policjanci boją się teraz wziąć łapówkę - co pewnie też im humoru nie poprawia…). Pokoleniu, które wyrosło w trakcie ostatnich dwóch dekad trzeba niestety przypominać co działo się przed wynalezieniem nagrywania i videorejestracji w komórkach: jak się np. wyglądało już w demokracji rano wychodząc z izby zatrzymań, oczywiście po obrazie funkcjonariusza i napaści na policjanta. Jakim postępem w budowaniu nuty zrozumienia między policją a obywatelami stały się kamery noszone przez obywateli w kieszeniach i na szybach aut. Choć jak wspomniano – rozwiązanie to miało pewne wady (wzrosła ściągalność mandatów – panowie z lotnej mniej pieniędzy wydają na nowe domy i prywatne bryki itd.). Oczywiście więc, że ci od początku działający w złych intencjach złoszczą się na widok telefonów. Gdy goryl nie ma jak i komu wp… przyłożyć - to też wściekły gania po klatce.

Niestety, ale kolejne dni przynoszą tylko potwierdzenie smutnej prawdy – co dzieje się i jak postępują niektórzy mundurowi, gdy działają bez świadków i groźby nagrania. Rzucanie na glebę spacerujących wieczorami to nie przenośnia, to przykład postępującego rozwydrzenia służb, oczywiście wynikającego z poczucia bezpieczeństwa wywołanego rozkazami przełożonych. Umówmy się bowiem – nie kwalifikuje się ludzi do służby patrolowej dla ich inicjatywy i zdolności do samodzielnego myślenia. Przeciwnie, cechy te często eliminuje się już na etapie werbunku, a potem szkolenia. Ktoś więc wydał instrukcje, by ludzi gnoić, a że niektórym sprawia to większą frajdę – to tym gorsze świadectwo wystawiają całej służbie.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale