Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
24 obserwujących
251 notek
141k odsłon
151 odsłon

Smoleńsk – 10 lat później

Wykop Skomentuj3

Co jako Polak pamiętam ze smutnych wydarzeń przed 10 laty, gdy polski samolot rządowy rozbił się pod Smoleńskiem? M.in. szczere współczucie, ciepło i solidarność, okazywane mojemu narodowi przez wszystkich w Rosji – od prezydenta Władymira Putina, przez pracujące bez wytchnienia służby ratownicze, aż po zwykłych Rosjan zostawiających kwiaty i świeczki pod polską ambasadą w Moskwie. Czuliśmy się tak razem, jak tylko Słowianie mogą to zrozumieć. I wszystko to zniszczono, dla płytkiej, cynicznej grę o władzę w Polsce…

image

Katastrofa – temat technicznie zamknięty

W pierwszych tygodniach po katastrofie 10. kwietnia 2010 r. niemal nikt w Polsce nie snuł teorii spiskowych, nie pisał bzdur o „bombach”, „promieniach śmierci”, „chmurze magnetycznej”, słowem o tych wszystkich straszliwych idiotyzmach, od których w następnych latach zaroiło się w niektórych gazetach, książkach, a także wystąpieniach polskich polityków. Jeszcze przed oficjalnymi wynikami śledztwa przyczyny wypadku wydawały się oczywiste i zrozumiałe (błąd pilota, prawdopodobne naciski ze strony prominentnych pasażerów feralnego lotu, zła organizacja całej wizyty w ramach głupiej, prestiżowej rywalizacji po stronie polskiej między ośrodkami prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a premiera Donalda Tuska). Co najwyżej spodziewano się dodania detali – i te faktycznie się pojawiły, choćby wraz z nagraniami z czarnych skrzynek potwierdzającymi, że zawiniła brawura przełożonych pilotów, w tym ich lęk przez ewentualnym gniewem prezydenta Kaczyńskiego, znanego z wybuchowości, okazanej choćby podczas idiotycznego lotu do Gruzji w 2008 r., wykonanego dla poparcia gruzińskiej napaści na Osetię Południową. Po upływie 10 lat nic i nikt nie zmieniło naszego stanu wiedzy i w historii katastrofy nie ma już nic do dodania od strony prawnej czy technicznej. W całości jest to już jednak kwestia polityczna i propagandowa, wciąż wykorzystywana przez władze polskie do absurdalnych napaści PR-owych na Rosję.

Paradoks to tym większy, że w 2010 r. prezydent Kaczyński leciał, by podczas uroczystości na Memoriale Katyńskim wygłosić przemówienie utrzymane w tonie pojednawczym wobec Moskwy i mającym otworzyć nowy etap we wzajemnych relacjach, przywracając stan pozytywnego resetu z początku lat 2000. Niestety, prezydent nie zdążył m.in. oddać swojej czci „Milionom żołnierzy Armii Czerwonej – Rosjanom, Ukraińcom, Białorusinom, Gruzinom, Ormianom i Azerom, mieszkańcom Azji Środkowej, którzy oddali życie w walce z Niemcami Hitlera”, walcząc wspólnie z Polakami. A szkoda, że słowa te nie padły i to właśnie z ust jednego z braci Kaczyńskich – z których drugi kieruje partią niszczącą w Polsce ostatnie pomniki ku czci tych właśnie, szeregowych żołnierzy Armii Czerwonej – pogromców Hitlera i wyzwolicieli Polski…

Trauma Jarosława K.

Dla Jarosława Kaczyńskiego śmierć brata bliźniaka stała się z pewnością traumą, ale kto wie, czy jeszcze większą nie okazała się porażka w przyspieszonych wyborach prezydenckich w czerwcu 2010 r. Okazało się w nich, że samo współczucie Polaków nie wystarczy, by zdobyć nad nimi władzę. Kaczyński zdecydował się więc sięgnąć po mechanizmy jeszcze prostsze – wywołać strach i nienawiść do Rosji, wcześniej zupełnie nieobecne w polskiej polityce, a po katastrofie dodatkowo jeszcze blokowane wdzięcznością za rosyjską pomoc przy tamtej tragedii. Długie lata musiało więc zająć Jarosławowi Kaczyńskiemu hodowanie do wystarczającego poziomu wrogości Polaków do Rosjan, straszenie naszego narodu rzekomo grożącą rosyjską agresją, budowanie atmosfery lęku, obrażanie Rosji i jej prezydenta, rozlewanie czarnego PR-u już nie tylko na Polskę, ale wszędzie wokół niej – wśród europejskich partnerów, na forum organizacji międzynarodowych. Obłęd ten miał jeden cel – wskazać Kaczyńskiego jako jedynego, który może ocalić Polaków przez złowrogim W. Putinem oraz zapewnić partii Kaczyńskiego poparcie wpływowych amerykańskich jastrzębi wojennych. I oba te cele udało się wreszcie przed 4,5 rokiem uzyskać.

Jak zapomnieć o Smoleńsku?

Prawo i Sprawiedliwość, partia Kaczyńskich zdobyła władzę w Polsce m.in. zapowiadając „ostateczne wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej” – po czym… niemal od razu o tym taktycznie zapomniała. Nie od razu, ale w ramach wewnętrznych rozgrywek w obrębie obozu władzy w odstawkę poszedł główny napastnik histerii smoleńskiej, Antoni Macierewicz, zakończono huczne dotąd comiesięczne obchody upamiętniające ofiary, a cały temat został wyciszony w propagandzie rządów PiS-u. Wyborcom podsunięto nowe tematy i choć rusofobia pozostała znakiem rozpoznawczym tej ekipy, determinując np. bezwarunkowe wsparcie dla junty w Kijowie czy dalsze napaści propagandowe na Rosję na forum międzynarodowym – to jednak temat smoleński przestał być wiodącą nutą całej akcji.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale