Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
228 notek
136k odsłon
175 odsłon

Sny generała de Gaulle’a

Wykop Skomentuj

62 lata temu, 13. maja 1958 r. ludność Algieru wystąpiła, by zamanifestować swoją jedność z francuską macierzą i dezaprobatę dla systemu i praktyki IV Republiki. Wydarzenia te wyniosły do władzy generała Charlesa de Gaulle’a, zapoczątkowały narodziny V Republiki i ostatecznie doprowadziły do zakończenia dziejów Algierii Francuskiej.

Tak z reguły kończy się powodowane szlachetnymi pobudkami i zaklinaniem realiów złe ulokowanie zaufania politycznego. Niech będzie to nauczką dla tych, którzy zamiast samemu myśleć – pokładają nadmierną wiarę w politycznym przywództwie...

image

Ostatni oryginalnie europejski program XX wieku

Smutna historia Pieds-Noirs (i Harkis) ma od dawna utrwalone miejsce w sentymentalium nie tylko polskiej prawicy, ostatecznie pogrążając reputację de Gaulle’a i tak już nadwątloną jego wystąpieniem przeciw marszałkowi Petain i przyjęciem roli nowożytnego Roberta d’Artois w służbie (do czasu…) angielskiej. Z pewnością jednak Generał pozostaje jedną z najciekawszych osobowości politycznych tamtego wieku, jego przywództwo było ostatnim epizodem utrzymującym Francję w perspektywie globalnej, a sam gaullizm, przynajmniej dopóki był faktycznie kierowany przez swego twórcę - był bodaj ostatnim oryginalnym pomysłem programowym, nie tylko na skalę francuską, realnie wdrażanym w życie, w każdym razie spośród obecnych na kontynencie europejskim w opozycji do jałowego powielania anglosaskiego liberalizmu (czy jego socjaldemokratycznej odmiany).

Patrząc więc na tak odległe, a wobec tego co dziś dzieje się w Maghrebie i na Bliskim Wschodzie niemal surrealistyczne wydarzenia algierskie – warto dziś skupiać się nie na łatwej krytyce stanowiska de Gaulle'a (o czym niżej), ale raczej wyłapywać słabości wszelkich tego typu ludowo-narodowych rewolucji. By nie przedłużać – załóżmy więc, że ogólny zrąb wydarzeń jest zainteresowanym znany: geneza i przebieg wojny algierskiej, kryzys IV Republiki, wyczekująca postawa de Gaulle’a, polityka gubernatora Jacquesa Soustelle’a, wreszcie sam pucz kierowany przez generała Jacquesa Massu, a firmowany przez gen. Raula Salana i barykady stawiane przez Pieds-Noir na czele z charyzmatycznym adwokatem Pierrem Lagaillardem. Wszystko to rzeczy szeroko opisywane w literaturze, a w każdym razie łatwe do ustalenia przez osoby nowe w temacie.

Zamiast prezentacji faktów – zajmijmy się więc raczej tym, co publicyści lubią najbardziej, czyli ich interpretacją i domysłami.

Wiara w Wodza kontra odwaga Lenina

Jak wiemy, podczas puczu algierskiego, mimo jego militarnego (zwłaszcza na zewnątrz) sztafażu w miejsce realne operacji wojskowej (poza, oczywiście, zajęciem Korsyki, co jednak też miało wymiar demonstracji politycznej) - mieliśmy do czynienia z szukaniem legitymizacji społecznej, wynikającej tak z postulatu Algierii Francuskiej, jak i krytyki IV Republiki. Obie te tendencje personifikowały się w osobie de Gaulle'a, co ostatecznie, jak okazało się błędem co do samego założenia. Polityk jego osobowości i ambicji nigdy bowiem nie chce czuć się związany tego typu nadziejami i oczekiwaniami, nawet ze strony swych popleczników. Historycznie dowiodły tego przykłady choćby dyktatur Piłsudskiego i Franco, a w kieszonkowo-kabaretowej skali nawet i pierwotnie przecież również charyzmatyczne przywództwo… Lecha Wałęsy. Lud i jego okresowi przywódcy muszą zatem zdawać sobie sprawę, że bywają mięsem rewolucji, powstań i przełomów, o kierunku ich przebiegu jednak decydują w bardzo pozornym tylko sensie.

Co zaś się jednak tyczy samego de Gaulle'a - to będąc zdecydowanym porzucić Algierię Francuską okazał się on mieć "odwagę Lenina" (jak napisałby klasyk). Co ciekawe, wielu polskich chwalców generała oburza się na jednoczesną sugestię, że de Gaulle postąpił tak, jak zawahał się uczynić np. Sikorski, a oddanie Algierii Francuskiej przypominałoby dobrowolne zrzeczenie się przez Polskę Kresów. I odwrotnie – nadwiślańscy krytycy gaullizmu sami chętnie rozwodzą się jakim to obciążeniem i anachronizmem były dla Rzeczypospolitej były rzekomo jej Ziemie Wschodnie. Jakoś to widać zawsze łatwiej dyskutuje się na cudzych przykładach…

De Gaulle’a (przynajmniej we własnym mniemaniu) bronić miała jego racja. Ba! obsesja – dążenie do przywrócenia i ugruntowania międzynarodowej pozycji politycznej Francji jako ośrodka poza podziałem Zachód-Wschód i rywalizacją anglosasko-sowiecką. Właśnie wychodząc z tego założenia Generał pragmatycznie uznawał, że Algieria formalnie może i nie jest kolonią, ale na pewno problem uwikłanie zbrojne Republiki na tym terenie skutecznie wiąże jej siły i ogranicza możliwości zdobycie samodzielnej pozycji międzynarodowej.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale