Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
23 obserwujących
250 notek
140k odsłon
164 odsłony

Czas Wschodu

Wykop Skomentuj

Rozmowa z red. Konradem Rękasem, prezesem Powiernictwa Kresowego, przeprowadzona na łamach rosyjskojęzycznego portalu Ukraina.ru.

image

Ukraina.ru: Panie Redaktorze, Prezydent RP Andrzej Duda podpisał nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, w której Rosja jest nazywana „głównym zagrożeniem”. Z kolei polski politolog Jakub Korejba powiedział w wywiadzie dla Ukraina.ru, że polscy politycy wypowiadają się antyrosyjsko, ponieważ boją się utraty władzy, a także w przekonaniu, że bez walki z Rosją Polska nie będzie miała idei narodowej. Czy zgadza się Pan z tym?

KR: Polska jest zbyt dużym państwem, a Polacy zbyt licznym i historycznym narodem, by określać się przez stosunek do innej nacji czy kraju. Takie zachowania cechują społeczeństwa niedojrzałe, nieokrzepłe, a także te sztucznie stworzone czy wycięte ze wspólnego pnia, którym podsuwa się hasła walki, rzekomo odwiecznej wrogości, kształtuje charaktery wyłącznie w kontrze do innych, często najbliższych. Akurat Ukraińcy powinni mieć ten proces znakomicie rozpoznany, bo przecież w taki właśnie sposób ich stworzono…

Nie są jednak oczywiście jedyni. Przez znaczną część XIX i XX wieku taką samą taktykę stosowały państwa zachodnie na Bałkanach (aż do tragedii zniszczenia Jugosławii włącznie) i w Europie Środkowej, w znacznej mierze jej skutkiem jest także kształt przestrzeni posowieckiej. Faktycznie, nie ma więc żadnej „narodowej idei ukraińskiej” bez ruso- i polonofobii, nie da się wymyślić żadnej „tożsamości czarnogórskiej” inna niż serbska bez wymyślania polityki antyserbskiej itd. Natomiast Polska, Polacy i polskość istnieją całkiem niezależnie od kwestii rosyjskiej. Ba, w niektórych okresach nie było to żadną miarą zagadnienie pierwszoplanowe i to nie tylko historycznie, ale choćby niedawno, w latach 90-tych. Oczywiście, w interesie Polski powinny dziś być jak najlepsze stosunki z Federacją Rosyjską, ale można też sobie z powodzeniem wyobrazić wzajemną przyjazną obojętność. Rusofobia jest bowiem Polakom sztucznie indukowana, nie wynika ani z realnej oceny rzeczywistych zagrożeń, ani też nie jest jakimś fatalistycznym odzwierciedleniem oddolnych antyrosyjskich instynktów Polaków.

Idę o zakład z panem Korejbą i każdym innym, że przez polityczno-medialnego podtrzymywania – rusofobia zniknęłaby w Polsce nie w przeciągu lat, ale tygodni. I nikt by po niej nie płakał, oczywiście poza jawną agenturą Zachodu.

Ukraina.ru: We wspomnianym wywiadzie Jakub Korejba dużo mówi o historii stosunków między Polską a Rosją. W szczególności twierdzi, że Rosja własnoręcznie stworzyła polskie fobie i stereotypy, biorąc udział w rozbiorach Rzeczypospolitej w XVIII wieku. Jednak w Polsce jest o wiele mniej nastrojów antyniemieckich niż antyrosyjskich, i nie ma żadnych antyaustriackich, chociaż Prusy i Cesarstwo Austriackie były partnerami Rosji w tych rozbiorach. Skąd taka selektywność?

KR: Ten pseudo-historyzm byłby tylko śmieszny i anachroniczny, gdyby nie fakt, że stanowi element oficjalnej, państwowej propagandy, nazywanej w Polsce „polityką historyczną”. Rzeczywiście, pro-rządowi trolle potrafią do dyskusji np. o stratach poniesionych przez polskie rolnictwo w wyniku wojny handlowej z Rosją – wtrącić uwagę, że „a Ruscy to przez 100 lat siedzieli w Warszawie!”, choć, jako żywo, ma się to nijak to zniknięcia polskich dżemów z rosyjskich sklepów.

Powiem więcej, w Polsce już w latach 80-tych zanikły właściwie bardzo żywe wcześniej reminiscencje antyniemieckie, będące naturalnym następstwem okupacji i zbrodni nazistowskich, nigdy natomiast nie pojawiły się akcenty niechęci, nie mówiąc o nienawiści wobec Rosjan. Nawet w środowiskach antykomunistycznych (do których sam, jako nastolatek zdążyłem jeszcze należeć) stanowisku antysowieckiemu nie towarzyszyła żadną miarą rusofobia, a naród rosyjski uważano za bratni i potencjalnie sojuszniczy. Skoro więc nie zostawiła takich śladów faktyczna dominacja ZSSR nad Polską – to tym bardziej nie miały większego wpływu świadomościowego wydarzenia sprzed lat 200.

To raczej współcześnie, w ciągu ostatnich 10 lat podsunięto Polakom zupełnie nową wersję historii, tę w której okres po 1944 r. nazywany jest „nową okupacją nie lepszą od niemieckiej” i w której wątki antysowieckie miesza się z szowinistycznie antyrosyjskimi. Nie jest to jednak żadną miarą narracja polska. Ten nurt przyszedł do Polski pod bezpośrednim kierunkiem i na zlecenie Stanów Zjednoczonych i winien być traktowany jako ideologia… okupacyjna.

Ukraina.ru: Pan Korejba ciągle nazywa siebie „potomkiem kresowych właścicieli ziemskich”, ale nie wspomniał ani słowem o tym, jakie miejsce zajmuje (lub powinna zajmować) kwestia Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, czyli obecnych zachodnich ziem Ukrainy i Białorusi, w polityce współczesnej Polski – tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale