Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
27 obserwujących
304 notki
158k odsłon
648 odsłon

Gdzie Lwów – gdzie Grodno. Gdy „rewizjonizm” okazuje się prowokacją

Wykop Skomentuj16

Najwyższy czas to sobie uświadomić - porządek jałtański przestał istnieć wraz z upadkiem Bloku Wschodniego. Grobem ustaleń Poczdamu stało się zjednoczenie Niemiec. A jeśli dany porządek przestał istnieć, to jego następstwa mogą trwać siłą inercji/przyzwyczajenia. Ład wersalski zdychał wprawdzie stopniowo, ale niektóre granice wytyczone w jego też go o parę lat przeżyły, bo to nie one stanowiły o jego istocie. Ład międzynarodowy wywodzi się z balansu sił. Granice to tylko jeden z jego objawów. Zresztą - Wersalu też trzymaliśmy się zbyt długo, nie rozumiejąc, że przestał istnieć i samemu w ten sposób uznając się za jego bękarta, jak nas potem łatwo starano się obrazić. Po 1989 r. granicą polsko-niemiecka nie została formalnie naruszona oczywiście nie przez Jałtę (bo już jej nie było) i nie tylko dlatego, że wspólnie staliśmy się częścią innego, jednego europejskiego państwa, ale także w związku z faktem, że jako całość popadliśmy w zależność gospodarczą (a więc i polityczną) od Niemiec. Mamy więc do czynienia z odwróconym XVIII wiekiem - po co nas mieli Niemcy rozbierać, skoro w całości kontrolują i czerpią z tego korzyści? W tej sytuacji opowiadanie, że "musimy się nadal trzymać ładu jałtańskiego" - to nawoływanie do trzymania się pędzla po zabraniu drabiny. Nie z powodów ideologicznych (co samobójczo czynią kolejne rządy III RP) – ale dla budowy nowego układu, w którym Polska mogłaby wreszcie być silna, bezpieczna i niezależna.

Pytanie bowiem jak zachowawszy całość obszaru nadanego 75 lat temu – odzyskać teraz uprawnienia gospodarza we własnym kraju, uzyskać narodową jedność (zarówno wewnętrzną, jak i wykraczając poza obecne granice, nie obejmujące wszak całości naszej narodowej wspólnoty) – i wreszcie odnaleźć się wobec nowych wyzwań geopolitycznych, w nowym, wielobiegunowym ładzie międzynarodowym, w którym dotychczasowy układ amerykańsko-niemiecki wyraźnie traci wewnętrzną spoistość i monopol na zarządzanie naszą częścią Europy.

Tchórze, agenci, prowokatorzy

Oczywiście, nie ułatwia nam tego agentura i prowokatorzy. Jedni, jak wspomniano zawsze gotowi Polaków straszyć i namawiać do bierności. Drudzy – starający się wykorzystywać oddolną aktywność w niepolskich celach. Oto bowiem zawsze z tej samej strony pojawia się identyczna fałszywa nuta, brzmiąca akurat wtedy, gdy trzeba Polaków z patriotycznej mańki zażyć. Zwróciliście może Państwo uwagę, że hasła niby to rewizjonistyczne - są suflowane permanentnie gdzieś z legalizowanego marginesu głównego nurtu (niegdyś Zawisza i część RN, teraz Cejrowski i jemu podobni) dokładnie, gdy trzeba nas podpuścić przeciw wschodnim sąsiadom, dopóki są oni uznawani za „tamtych”, "ich" tych niepoddanych jeszcze władztwu Zachodu? Tzn. Lwów miał "słyszeć krok polskich żołnierzy" - dopóki Ukraina nie została przejęta i skolonizowana przez Zachód. I od razu wszystkie takie reminiscencje ucięto. A niby czemu mielibyśmy o polskim Lwowie myśleć mniej za prezydenta Zełeńskiego niż za prezydenta Janukowycza?

Podobnie hasło "przypadnięcia Grodna Polsce" pojawia się nieprzypadkowo w momencie, gdy pro-zachodni pucz na Białoruś słabnie, a prezydent Łukaszenka wzmacnia swoją pozycję. Nie bądźmy bowiem naiwni. Dokładnie w momencie, w którym w Mińsku władzę objąłby namiestnik namaszczony z Zachodu - natychmiast wszelkie polskie marzenia i mrzonki zostałyby ukrócone. Zachód chce Białorusi tak jak Ukrainy - w całości dla siebie. I nigdy się żadną swoją zdobyczą nie podzieli z własną podrzędną kolonią, taką jak Polska. 

Najpierw – porządek wewnętrzny

Jeśli więc chcemy NAPRAWDĘ wrócić na Kresy i w pełni wykorzystać geopolityczną szansę, jaką ziemie te dla nas stanowią – najpierw musimy zrzucić swój kolonialny status, wzmocnić własny potencjał: społeczny, gospodarczy, demograficzny, cywilizacyjny. Po prostu - narodowy. A następnie z tym, co zalega na naszych Ziemiach Wschodnich rozmawiać z pozycji siły, gdy jest słabe (jak Ukraina, „Litwa” i Łotwa) i po partnersku, gdy partnera można znaleźć (jak na Białorusi). Nie ma natomiast i nie może być mowy, by wykorzystywano Polaków do prowokacji, do podpalania regionu wyłącznie w interesie zachodniej zagranicy, za to narażając przy tym polską ludność kresową. Takie akcje to sabotaż sprawy polskiej – i oddalanie, a nie przybliżenie powrotu Polski na Kresy.

Powrotu, który głęboko w to wierzę – nastąpi jeszcze w tym pokoleniu. Nie tylko w ramach podróży sentymentalnych, piosenek, filmów czy przedstawień – ale (przynajmniej w pierwszym kroku) przez przywrócenie polskiej własności na Wschodzie. A później – kto wie, zdecydować powinien nasz potencjał, siła, determinacja i geopolityczna świadomość.

Konrad Rękas

Xportal.pl


Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale