Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
27 obserwujących
294 notki
154k odsłony
278 odsłon

Rytualny ubój Polaka (na futro)

Wykop Skomentuj5

Ale jak to nie wiecie co to jest jedynie słuszna ochrona środowiska? Przecież to jest wtedy, gdy z plastiku nie wolno robić niczego - oprócz futer... Zresztą, o co wam chodzi z tymi futrami? Skoro pozwalacie, by ktoś decydował co macie na twarzy - to niby dlaczego mielibyście sami wybierać w co się ubrać?

image

A skąd się cała ta – przyznajmy, wyjęta znikąd – awantura w ogóle wzięła? Tak ja wiem, stary dziadzio kocha kotki i wszystkie futrzaki i w ogóle! Tylko że... Największym na świecie eksporterem skór futrzarskich są Stany Zjednoczone (przy wszystkich niuansach dla poszczególnych gatunków, np. pozycji Danii w produkcji norki itd.). A największym importerem - Chiny. Będące jednoczenie znowu największym eksporterem gotowych wyrobów skórzanych i futrzarskich. W związku z naszą, wysokiej jakości produkcją - Polska jest uznawana za jednego z najbardziej rozwojowych partnerów dla Chin w tej branży. Naprawdę ktoś chociaż przez chwilę sądził, że to chodzi o jakieś sentymenty, a nie telefon z wiadomej ambasady?

Jak skutecznie pokłócić Polaków

Cokolwiek jednak by nie powiedzieć o innych motywach i celach całej awantury futrzarskiej - mamy do czynienia z kolejnym tematem jakby specjalnie dobranym do agresywnego pokłócenia Polaków. Bez żadnej niemal pomocy z zewnątrz, a nawet tym razem z mediów – znowu nasi rodacy skoczyli sobie do oczu, dowodząc, że przeciętny odbiorca telewizji i internetu faktycznie zna się na wszystkim! Już to zresztą przechodziliśmy, siedem, a następnie trzy lat temu – i argumenty inne niż emocjonalne zostały wówczas wyliczone. Niestety, choć mijają lata – opór niektórych przed myśleniem np. w kwestiach metody uboju nazywanej rytualną, pozostaje niezmienny. Panienki z tęczolewicy nadal są przeciw - "bo krówki, kurki i owieczki" . Stare dzwony od narodowych świniaków dalej głęboko wierzą - że to "na złość pejsatym rzezakom". A ekipa od kebaba u Polaka – jest pewna, że "jak się zakaże takiego rżnięcia, to kozejebce nie zjadą, nie?". I tylko branża mięsna włosy z własnych futer nagłownych darła i drze, żeby w ogóle ktoś coś z sensem zajarzył. No i nie jarzą. Jedna, za przeproszeniem norka - niektórym wszystkie szare komórki wyłącza. Winny jest zaś przeważnie sentymentalizm. Ten sam, dla którego nie organizuje się wycieczek szkolnych ani do rzeźni, ani na wyrąb lasu.

Surrealistyczność takich dyskursów ma zresztą dla mnie, chłopaka ze wsi – wymiar niemal osobisty. Kiedyś na studiach mieliśmy opracować koncept projektu biznesowego, który jednakowoż musiał być zgodny z całym pakietem jakichś odętych priorytetów ONZ, kręcących się wokół ekologii, zrównoważonego rozwoju itp. Rzecz była dość abstrakcyjna, więc szybko napisaliśmy biznesplan przedsięwzięcia obejmującego ochronę jeży, rozprowadzanie domków dla nich na działki itd. - z zachętą, że sympatyczne te zwierzątka są przecież również szalenie pożyteczne, eliminując z upraw i ogrodów będące ich zmorą ślimaki i pędraki. Niestety, praca była zespołowa. I oto jedna z koleżanek, poza tym całkiem, wydawało się normalna i niegłupia - postawiła kategoryczne veto, oświadczając, że nie przyłoży ręki (i co najmniej doniesie do ONZ) jeśli praktycznym skutkiem naszego biznesu będzie skrzywdzenie choćby jednego biednego ślimaczka! Tamta koleżanka też nie widziała niczego ani dziwnego, ani szurozabawnego w swoim stanowisku, a przypomina mi się ono za każdym razem, gdy jakieś mentalne panienki (płci obojga) próbują dyskutować o produkcji zwierzęcej właśnie jak tamta fanka ślimaków - na zasadzie NIE, BO NIE!

Koszerni naradawcy

Zresztą, cała ta namiastka dyskusji - jest wystrzelona w kosmos, razem z rozmówcami, którzy z problemu gospodarczego (a w szerszym wymiarze - geoekonomicznego) robią jakieś konstrukty ideologiczno-estetyczno-cywilizacyjne. Czynią tak nie tylko sentymentalisci od futerek (albo cudacy widzący w futrach "nadmierną konsumpcję`”), ale także np. szuria, która wierząc, że zakaz uboju rytualnego zabezpieczy Polskę przed "islamską inwazją" i "żydowską okupacją" - będzie do końca świata zasuwać na zyski gospodarek Niemiec i USA (a więc poniekąd także Arabii Saudyjskiej i "Izraela"). Niestety bowiem, PiS-izacja środowisk jakoś tam uważających się za narodowe - zawsze nieuchronnie zaprzęga je w służbę cudzych, niepolskich interesów .

W tym samym duchu wypowiadają się już wprost zesmyczeni przez establishment, stąd np. nie sposób pojąć zdziwienia głupkowatym atakiem p. Marka Jakubiaka na pos. Krzysztofa Bosaka w sprawie hodowli zwierząt. Pan Jakubiak długo cieszył się (niezasłużoną) opinią niezwykle mądrego właśnie dlatego, że bez cienia refleksji powtarzał poglądy, które w danym momencie dobrze wypadają w telewizji. Ponieważ tzw. masowy odbiorca lubi, gdy ktoś z telewizora powtarza to, co on sam myśli (lub sądzi, że myśli) - stąd i momenty względnej popularności p. Jakubiaka, wzmocnionej przekonaniem, że jeśli ktoś zarobił parę groszy, to pewnie zna się też na malarstwie, neurochirurgii, geopolityce - i hodowli norek. Tymczasem p. Jakubiak był i pozostaje płyciutki jak kałuża po letnim deszczu, potwierdzając to za każdym razem, gdy wyrywa się z takimi telewizyjnymi mądrościami. A poza tym, zapewne po prostu usiłuje przypodobać się Kaczyńskiemu, ten zaś w swej kampanii antyfutrzarskiej - wykonuje polecenia gospodarczych konkurentów Polski. Ot i cała filozofia...

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale