Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
27 obserwujących
332 notki
168k odsłon
  260   0

Ameryka wróciła – czy właśnie ucieka?

Rozmowa z red. Konradem Rękasem, przeprowadzona na łamach rosyjskojęzycznego portalu Ukraina.ru

Przemawiając na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent USA Joe Biden oświadczył, że Rosja jest zainteresowana osłabieniem jedności Europy i USA, a de facto określił Rosję jako głównego wroga Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie Biden powiedział dosłownie: „Stany Zjednoczone wracają”, co oznacza unię transatlantycką Stanów Zjednoczonych i Europy. W szczególności podkreślił też: „Obrona suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy pozostaje kluczową kwestią dla Europy i Stanów Zjednoczonych. Mówię wszystkim: Ameryka wróciła!” 

image

Ukraina.ru: Panie Redaktorze, czym zatem i jak Rosja może zagrozić Europie, UE i transatlantyckiemu sojuszowi USA i Europy? Dlaczego prezydent USA Joe Biden wskazał ją jako zagrożenie dla demokracji?   

KR: Jednym z nielicznych plusów prezydentury Donalda Trumpa było ostateczne udowodnienie na jakich kruchych podstawach oparta jest tak zwana „współpraca amerykańsko-europejska”. Odzierając rzecz całą z gładkich słówek typowych dla demokratów i liberałów – przez ostatnie 4 lata poprzednia ekipa waszyngtońska nazywała sprawy po imieniu: amerykańską dominację nad Europą, brutalne wymuszenia finansowe, kolonializm wojskowy, a wszystko przy jednoczesnym zamykaniu granic dla europejskiej produkcji przemysłowej. Wszystkie te znane przecież, ale dotąd raczej ukrywane zjawiska potwierdzały tylko jak nierównoprawny stosunek łączy Europę i USA, jak jednostronne korzyści są z tej relacji wyciągane przez amerykański kompleks wojenno-przemysłowy.

Nic dziwnego, że mogliśmy zaobserwować liczne napięcia nawet w stosunkach oficjalnych, a równocześnie wyraźny był nacisk Amerykanów na osłabienie struktur europejskich. To przecież dyplomacja D. Trumpa starała się wesprzeć BREXIT, a także sugerowała możliwość wyprowadzenia poza Unię Europejską swych wschodnich wasali, na czele z Polską, Węgrami i Rumunią. Były to oczywiście raczej tylko groźby, rodzaj szantażu polityczno-finansowego wobec Brukseli, Berlina i Paryża, niemniej zachowania takie dodatkowo potęgowały wzajemną nieufność.

Jak więc można się było spodziewać, prezydentura Joe Bidena musi przynieść zmianę przynajmniej w sferze deklaracji. To znaczy wyzysk Europy przez Amerykanów się nie zmniejszy, natomiast będzie odbywał się w sprawdzonym wcześniej formacie „przyjaźni transatlantyckiej”. Zapozycjonowanie w takim układzie Rosji jako głównego wroga – również wydaje się zupełnie naturalne, skoro oczywistym stało się nawet dla niedowiarków, że to kooperacja z Rosją jest dla Europy znacznie naturalniejsza i korzystniejsza – niż dyktat amerykański.

Joe Biden nie tyle więc triumfalnie wraca do Europy. On wykonuje ostatni zapewne, rozpaczliwy ruch by ją utrzymać w amerykańskiej orbicie wpływów. W istocie bowiem Europa samodzielna, wolna od okupacji Amerykanów – zawsze wybierze układ z Rosją i całym blokiem eurazjatyckim.

Ukraina.ru: Z drugiej strony, dlaczego Ukraina została nazwana przez Bidena „kwestią żywotną dla Europy i Stanów Zjednoczonych”?

KR: Znowu, postawmy sprawę jasno – gdzieś tę zastępczą wojnę przeciw Rosji trzeba przecież prowadzić. USA nie mogą sobie pozwolić na pełnowymiarowy konflikt, zresztą w ostatnich latach ponosiły same porażki ze znacznie mniej wymagającymi przeciwnikami, jak Korea Północna czy Iran. Również kryzys syryjski udowodnił, że dyplomacja waszyngtońska nie może równać się moskiewskiej. No i jeszcze przecież Biały Dom ma otwarty przez prezydenta D. Trumpa drugi front z Chinami, które tylko czekają na potknięcia Amerykanów. A wiemy przecież, że co jak co, ale czekać Chińczycy potrafią bardzo cierpliwie…

W tej sytuacji Joe Biden czy raczej stojące za nim interesy amerykańskiego kapitału nie mają innego wyjścia niż rozgrywać konflikt zastępczy. A ponieważ nawet udobruchiwana Europa Zachodnia wcale się do niego nie pali – zostaje ten co zawsze, ukraiński kozioł ofiarny, którego można wysłać na pierwszą linię przeciw Rosji. I to nawet lepiej, bo kiedy będzie tam już stał i wygrażał Moskalom – tym łatwiej będzie go okraść z tych resztek, które mu jeszcze zostały, przede wszystkim z ziemi.

Naprawdę, kiedy Joe Biden opowiada jak ważna jest dla niego Ukraina – na miejscu Ukraińców biegłbym zakopywać portfel. Bo to znaczy, że ma zamiar wyrwać im ostatnie hrywny.

Ukraina.ru: Oczywiście, że swoimi oświadczeniami prezydent USA Biden naciska na władze Ukrainy i samego Zełenskiego. Na jakie działania ze strony Kijowa liczy Waszyngton? Jak ocenia Pan w tym względzie ostatnie wypowiedzi i decyzje władz Ukrainy?

KR: Prezydent Zełenski sprawia wrażenie osoby, która wie, że tonie, ma to już wypisane w oczach, ale jeszcze panikarskimi ruchami stara się ściągnąć pod wodę wszystkich, których ma w zasięgu ramion. Cóż, Wołodymyr Ołeksandrowycz nie jest przecież pierwszym aktorem, który nie chce zrozumieć, kiedy przychodzi pora zejść ze sceny…

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale