Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
336 notek
169k odsłon
  261   0

„Bury” – jeszcze szkodliwszy dla Polski. Suplement

Nasza publikacja o „Burym” wywołała żywe emocje i trochę wywołanych nimi prób polemik. Wszystkie podnoszone w nich wątki tylko jednak po pierwsze potwierdzają fakty – oddział kpt. Rajsa dopuszczał się zbrodni wojennych. Po drugie zaś stanowią kolejny dowód, że mało tematów wyzwala takie pokłady bezmyślności, ignorancji, głupoty okraszonej agresją - jak właśnie kult Żołnierzy Wyklętych, ze szczególnym uwzględnieniem "Burego". W jednej chwili ludzi - poza tym, wydawałoby się, rozsądnych - nagle ogarnia amok: wkładają wirtualne ryngrafy, zaczynają bluzgać, krzyczeć, wołać o krwi, zapewniają, że oni sami, oni pierwsi, gdyby Ojczyzna wezwała, po kolana w jusze komuchów itd. A Polska jak nie jest niepodległa, tak nie będzie z takimi kadrami…

image

Grzeczniej, gówniarze

Typowe jest także przekonanie kolejnego pokolenia, że to ono jest jedyne, pierwsze, wyjątkowe. A zatem to dzisiejsza młodzież, a biorąc pod uwagę stan emocjonalny niektórych - wręcz dzieci (choćby w wieku emerytalnym) odkryły Wyklętych, dopiero dziś się o nich mówi, pisze, pamięta. Ergo - wszyscy wcześniej byli komuchami i zdrajcami. A kiedy jeszcze w latach 90-tych publikowaliśmy na łamach „Myśli Polskiej” materiały o NSZ i NZW, upominając się o ich miejsce w historii Polski - to nie dość, że niektórych dziś wrzeszczących nie było jeszcze w planach, ale jeszcze większość oficjalnej centroprawicy, z poprzednikami dzisiejszego PiS-u włącznie o narodowej konspiracji, także tej antykomunistycznej, miała do powiedzenia tylko to samo, co Michnik i inni. Spieszący z wyświechtanymi bluzgiem o endekomunie wykazują się więc jedynie ignorancją.

Zbrodnie przeciw Polsce

Postarajmy się jednak odpowiedzieć zbiorczo wszystkim podnieconym sprawą zbrodniarza wojennego Rajsa. Przede wszystkim więc niewiele wnosi dyskusja o motywach działań „Burego” jako okoliczności łagodzącej dla jego czynów - bo w ostatecznym rozrachunku akcje oddziału kpt. Rajsa w niczym się interesom Polski i Polaków nie przysłużyły. I, co gorsza - nawet przysłużyć nie mogły. Stąd nie mają sensu próby argumentacji "mordował, bo chciał niepodległej Polski" itp.

Podobnie rzecz się ma z długim wywodem, jak to gdzieś kiedyś jacyś Białorusini byli niedobrzy, więc "Bury" jest rozgrzeszony z upieczenia innych białoruskich dzieci przez swoich ludzi. Tymczasem analiza relacji etnicznych i ideologicznych na Podlasiu i Kresach po 1939 r. może nam pomóc zrozumieć DLACZEGO doszło do zbrodni, ale ani to jej nie uzasadnia, ani nie uznaje za niebyłą. Tu z żadnej strony kpt. Rajs nie ma obrony. Tu naprawdę chodzi tylko o fakty.

Dalej – niektórzy błędnie widzą w działaniach „Burego” przejaw działania na rzecz Polski silnej, mocarstwowej, wręcz imperialnej. I znowu – nic bardziej mylnego. Imperium nie buduje się metodą strzelania do furmanów. Dokładnie przeciwnie - imperia tworzą narody, którym udaje się uniknąć wirusa szowinizmu i ewoluują w wielkie etnosy, współtworzone z ludami dostającymi się w ich zasięg oddziaływania. Taki potencjał miała do pewnego czasu I Rzeczpospolita, jednak ulegał on osłabieniu po pierwsze przez jej wewnętrzną słabość (ustrojową i społeczną), jak i przez postępujący jezuityzm, równie szkodliwy jak ekskluzywizm szowinistyczny. Wraz zaś z imprintowaniem polskości elementów etnonacjonalistycznych - siłą rzeczy perspektywy imperialne zniknęły i maksimum, jakie można (było) osiągnąć - to silne państwo narodowe. W którym, co ciekawe - również rzeczonej siły nie buduje się na strzelaniu w głowy niższego personelu komunikacyjnego. Tak czy inaczej więc - to metody „Burego” stanowiły najbardziej krańcowe zaprzeczenie dążeń do imperialności i siły Polski.

Szaleństwo nie czyni bohaterem

Jest argument z siły – są i takie ze słabości. Po tym, co widzieli w 1939 r., a potem zwłaszcza na Kresach, w stanie rozpaczy, klęski i wyobcowania żołnierze „Burego” mieli prawo się załamać, alienować i w efekcie eskalować przemoc – pojawiają się komentarze. Bez wątpienia jest to diagnoza bardzo trafna i dobrze, że choć niektórzy czczący Wyklętych zdają sobie sprawę z tych desperacyjnych motywów działań swych idoli. Co najmniej część Wyklętych byli to rzeczywiście ludzie emocjonalnie i umysłowo niezrównoważeni, działający w stanie traumy czy wręcz niepoczytalności. Nie jestem natomiast przekonany czy to trafne spostrzeżenie jest argumentem akurat za stawianiem pomników tym nieszczęśnikom…

Kto ciągle przypomina o zbrodniach?

Dalej – pisanie prawdy o zbrodniach oddziału „Burego” bywa przyrównane do… afery Jedwabnego, obrońcy krzyczą, że czym niby jest tych parę dzieci i kilkudziesięciu prawosławnych (którzy oczywiście sami byli sobie winni) – choćby wobec ogromu ludobójstwa niemieckiego i banderowskiego. Rozbierając tę z kolei emocję na składowe – co do jedwabizmu… Czy podnoszący ten zarzut, wołający, by o zbrodniczym epizodzie nie przypominać - rozważyli przez chwilę, że przecież głównymi przypominającymi te zdarzenia są maszerujący co roku przez Hajnówkę i organizujący obchody ku czci „Burego”? To oni z faktycznie epizodu czynią zagadnienie polityczne. I dlatego właśnie w interesie polskim jest kult „Burego” (a naprawdę i całą ideologię zbudowaną na Wyklętych) zwinąć.

Co zaś się tyczy skali… Tak, istnieje pogląd, że zbrodnie na skalę odpowiednio wielką - są już polityką. Znowu jednak - jest to argument... przeciw „Buremu". Bo nie szedł on „ogniem i mieczem zmieść mongolsko-komuszę nawałę, topiąc ją we krwi" - tylko zastrzelił grupkę prawosławnych furmanów. Zatem - cnotę stracił, a rubla nie zarobił...

IPN – zbrodnie przeciw prawdzie i rozumowi

No i wreszcie rzekome nowe ustalenia IPN. Przecież wystarczy je przeczytać, a widać wyraźnie jaka jest ich zasadnicza słabość, na czym zasadza się fałszywość wniosku, że „jednak Rajs był niewinny”. Otóż wszystkiego te "nowe ustalenia" – nie są bynajmniej odkryciem, że coś (np. zbrodnia w Zaleszanach) się nie wydarzyło. Nie ustalono, że czyny zbrodnicze (jak mord w Puchałach Starych) popełnił ktoś inny, bez żadnej wiedzy i odpowiedzialności Rajsa. Nic z tych rzeczy. Nic, co dawałoby podstawę do realnego wzruszenia wyroków i oczyszczenia Rajsa w rozumieniu prawnokarnym, gdyby miał miejsce jego uczciwy, a nie kolejny zideologizowany proces. Nie – IPN-owcy funkcjonariusze i propagandyści stwierdzają zamiast tego, że „Bury” zrobił, co zrobił, bo miał powody. Więcej nawet - bo miał RACJĘ!

I to jest właśnie w tym nowym podejściu najgorsze: że zdejmując odium zbrodni z Rajsa i jego ludzi - przenosi się je bez wahania na państwo polskie, z placetem takiej jego instytucji, jak IPN. Zbrodnia faktycznie bowiem marginalna wobec ogromu ludobójstwa dokonanego przez Niemców i banderowców - nabiera więc rangi słusznej polityki (pro)państwowej. A to tylko dodaje jej znaczenia – i szkodliwości dla sprawy polskiej.

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale