Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
336 notek
169k odsłon
  411   0

Ostatnia wojna Ukrainy?

Rozmowa z red. Konradem Rękasem dla portalu Ukraina.ru

image

Ukraina.ru: W związku z zaostrzeniem sytuacji w Donbasie powrócił temat ewentualnego przystąpienia Ukrainy do NATO. Prezydent Zełeński bez ogródek stwierdził, że wejście Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego to jedyny sposób na zakończenie wojny. Wkrotce potem władze Paktu oświadczyły, że jego państwa członkowskie „są po stronie Ukrainy i udzielają jej wsparcia, by ten kraj mógł zapewnić sobie bezpieczeństwo”. 13. kwietnia minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba złożył roboczą wizytę w siedzibie NATO w Brukseli, uczestnicząc w nadzwyczajnym posiedzeniu Komisji Ukraina-NATO. Jednocześnie Zełeński w nagranym na Donbasie wywiadzie posunął się do narzekań na Joe Bidena za niewystarczające wsparcie dla Kijowa. Zdaniem prezydenta Ukrainy najwyższy czas, aby Stany Zjednoczone przeszły od słów do rzeczywistej pomocy Kijowowi – nie tylko w postaci kolejnych transportów z bronią.

Zdaniem Pana Redaktora - na ile realistyczne jest zakończenie konfliktu zbrojnego w Donbasie (de facto wojny domowej) w przypadku przystąpienia Ukrainy do NATO?

Konrad Rękas: Anschluß Ukrainy do NATO stanowiłby pogwałcenie Traktatu Północnoatlantyckiego z 4. kwietnia 1949 r. , w tym zwłaszcza zapisanego w nim zobowiązania państw członkowskich do „załatwiania wszelkich sporów międzynarodowe, w które mogłyby zostać zaangażowane, za pomocą środków pokojowych w taki sposób, aby pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe oraz sprawiedliwość nie zostały narażone na niebezpieczeństwo” oraz „powstrzymywania się w swych stosunkach międzynarodowych od użycia lub groźby użycia siły w jakikolwiek sposób niezgodny z celami Narodów Zjednoczonych”. Państwo ukraińskie w obecnym kształcie samym swym istnieniem i każdym niemal altem politycznym obraża Kartę Narodów Zjednoczonych, Powszechną Deklarację Praw Człowieka, Deklarację Praw Osób Należących do Mniejszości Narodowych lub Etnicznych, Religijnych i Językowych, a także szereg innych aktów międzynarodowych, których przestrzeganie niegdyś w sposób wiążący Ukraina deklarowała.

Prowadzenie wojny przeciw własnym obywatelom, w tym dopuszczanie się wobec nich ludobójstwa (jak w Odessie 2. maja 2014 r.), a wszystko to w imię zbrodniczej, nazistowskiej ideologii, dla odebrania ludności jej przyrodzonych praw językowych i własnej kultury – to wszystko zbrodnie, przeciw którym powstała ONZ. I z którymi, przypomnijmy – obiecywało też walczyć NATO. To, że praktyka działań tego Paktu była oczywiście zupełnie inna, nie mniej zbrodnicza – to oczywiście fakt, jednak przyjęcie obecnej Ukrainy oznaczałoby już wprost zerwanie masek, czyli coś, na co współczesny Zachód wciąż nie bardzo może sobie może pozwolić. Banderowska Ukraina w NATO to powrót zimnej wojny w najgorszym wymiarze, a w dodatku ogromne ryzyko wojny gorącej, sprowokowania przez oligarchię kijowską pełnowymiarowego konfliktu np. w Donbasie – tylko po to, by pod gruzami wojny światowej ukryć własne zbrodnie i złodziejstwa.

No i jeszcze jeden czynnik międzynarodowy – Polska. Największy niemal od powstania kryzys NATO związany jest z konfliktem państw członkowskich – Turcji z Francją i Grecją. To cały czas beczka z prochem, grożące wybuchem o nie tylko lokalnych konsekwencjach. Przyjmując Ukrainę do NATO kierownictwo Paktu musiałoby podjąć ryzyko zdublowania tamtego sporu z obszaru egejsko-bliskowschodniego. Eskalacja ukraińsko-polskiego sporu granicznego i etnicznego jest tylko kwestią czasu, a wówczas NATO stanęłoby przed wyborem niemożliwym do rozstrzygnięcia – którego z własnych członków wspierać w przypadku starcia między nimi.

I wreszcie podkreślmy – nienegocjowalnymi warunkami choćby wszczęcia rozmowy na temat przynależności Ukrainy do jakiegokolwiek bloku międzynarodowego w zdrowych realiach dyplomatycznych powinny być uznanie niepodległości republik ludowych i przyjęcie przez Kijów do wiadomości przynależności państwowej Krymu. Zaś warunkiem nieprzekraczalnym - musi być wyeliminowanie z ukraińskiej przestrzeni publicznej nazizmu i jego zwolenników. Bez tego nie ma nawet o czym z Ukrainą rozmawiać.

Ukraina.ru: Dlaczego Zełeński postanowił zarzucić Bidenowi niewystarczające wsparcie dla Ukrainy? W jakim stopniu Stany Zjednoczone są zainteresowane przystąpieniem Ukrainy do NATO?

KR: Zełenski znajduje się w pozycji schyłkowej, zatem tym usilniej musi winę za własne niepowodzenia i błędy zwalać na innych. Na ukraiński użytek wewnętrzny tłumaczenie się z niedostatecznej miłości Zachodu to już niemal zwyczaj, a w dodatku konieczność. Wszak już na Majdan spędzano Ukraińców opowieściami, jak to państwa zachodnie z Ameryką na czele już się nie mogą doczekać, żeby zacząć Ukrainie czynić prezenty z miłości. Nb. następne lata oczywiście sfalsyfikowały te bajki, co zresztą sam Zełeński przedstawił wszak w swoim „Słudze Narodu”, gdy pazernym i bezczelnym negocjatorom europejskim prezydent Hołoborodko rzucił: „Идите в жопу!”. Oczywiście, to tylko serialowa kreacja i pozowania Zełenskiego na „silnego ukraińskiego patriotę”. Teraz jednak, dociśnięty w kraju przez radykałów i nazistów – znowu widać chce zgrywać twardziela i posyła w to samo miejsce Joe Bidena.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale