Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
354 notki
173k odsłony
  298   0

Święty Balcerowicz – pogromca inflacji, czyli niezależność NBP a kryzysy finansowe

Oficjalną wersję znamy wszyscy: rządy komunistyczne w PRL po okresie permanentnych braków w zaopatrzeniu spowodowały kolejny uciążliwy problem społeczno-gospodarczy, przed którym uratowała nas dopiero drakońska, ale jedynie słuszna polityka Leszka Balcerowicza, najpierw jako wicepremiera i ministra finansów, a następnie (w latach 2001-2007) prezesa Narodowego Banku Polskiego. W tym opracowaniu interesuje nas szczególnie ta druga część zbawczej misji świętego Leszka oparta na przeniesionym z systemów anglosaskich zwłaszcza, a narzucanego powszechnie m.in. przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy dogmacie, że niska inflacja jest w jakiś sposób pochodną m.in. niezależności banku centralnego. Tymczasem faktycznie, jak dowodzą tego omówione przykłady – proces usamodzielniania banków centralnych państw poddanych tzw. transformacji ustrojowej po 1989 r. wynikał tyleż z przesłanek doktrynalnych, co stanowił element zabezpieczenia szerszego procesu alienacji bankowego sektora komercyjnego i inwestycyjnego, czego z kolei apogeum był najpierw kryzys 2008-2011, a dziś jak już obserwujemy także COVIDowa transformacja systemu finansowego. 

image


NBP PRL – monobank czy podwydział ministerstwa

Absolutnie podstawowe dla zrozumienia punktu wyjścia całego polskiego systemu bankowego jest poznanie specyfiki gospodarki krajów realnego socjalizmu, w których bank centralny był jedynie formalnym wykonawcą polityki gospodarczej planowanej i realizowanej przez rządzącą partię komunistyczną. W tamtych warunkach nawet rządy miały wszak raczej drugorzędne, administracyjne znaczenie, a NBP jako systemowo zależny od rady ministrów PRL z samej zasady był więc uszeregowany jeszcze niżej w krzyżujących się realnych i teoretycznych hierarchiach władzy. W praktyce podporządkowanie dotyczyło całej działalności NBP, w tym zwłaszcza pożyczkowej i emisyjnej. Polski bank centralny był organem państwowej kontroli finansowej i jedynym organem państwowej polityki pieniężnej. Zarządzał całością obsługi budżetu i kontrolą obrotu bezgotówkowego, będąc także centralną jednostką księgową i dewizową. Ale na wszystkich tych polach - NBP był ściśle podporządkowany ogólnym celom gospodarczym wyznaczanym przez partię komunistyczną, a wdrażanym przez resort finansów. Stąd też właśnie NBP PRL bywa traktowany jako swoisty organ ministerstwa finansów właśnie, nie zaś tradycyjny bank centralny (Leszczyńska 2010). Również odpowiedzialność NBP za emisję pieniądza była w tamtym okresie ograniczona do czynności niemal technicznych. Tym bardziej, że przeważająca większość wszystkich pracobiorców była ówcześnie zatrudniana przez sektor publiczny, a zatem o realnym dochodzie pieniężnym ludności decydował przede wszystkim fundusz płac, a nie polityka NBP. Zapobieganie otwartej inflacji odbywało się więc poprzez sterowanie płacami w połączeniu z kontrolą cen.

W lata 80-te XX wieku polski sektor bankowy wszedł z ledwie czterema działającymi podmiotami, przy czym pozycję i zakres działalności NBP najlepiej chyba używany wobec niego w literaturze termin „monobanku” (Pszczółka 2019). Wbrew jednak temu, co mówiono i pisano w materiałach politycznych zwłaszcza, a nie ekonomicznych – faktyczne zmiany w polskiej bankowości, nie wyłączając poziomu niezależności NBP zaczęły się właśnie w ostatniej dekadzie PRL. To wówczas m.in. osłabiono zależność prezesa Banku od ministra finansów wprowadzając jego powoływanie i odwoływanie przez Sejm na wniosek prezesa Rady Ministrów. A równocześnie jednak – sam kryzys finansowy pogłębiał się, do poziomu hiperinflacji uznanego za krytyczny. W pierwszej połowie 1989 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) wyniósł 351,1 (dla poziomu 1988 r. równego 100), zaś już w ostatnich pięciu miesiącach ’89 – przekroczył 1000. Równolegle już w 1986 r. PRL stała się członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jednak pełna implementacja jego zaleceń zwłaszcza w odniesieniu do sektora bankowego – stała się możliwa dopiero po przekazaniu władzy tzw. demokratycznej opozycji, wspieranej także przez dominujący nurt PZPR. Eksperci IMF podkreślali przy tym, że program zaproponowany (?) Polsce pod patronatem George'a Sorosa i Jeffreya Sachsa został sformułowany na podstawie ogólnoeuropejskich doświadczeń z inflacją (i stagflacją) lat 80-tych. Datą graniczną dla jego rozpoczęcia był 1 stycznia 1990 r.

NBP – hamulcowy rozwoju?

Kolejne lata okazały się szczególnie bolesne. Charakteryzował je ujemny wzrost gospodarczy: w 1990 r. dochód narodowy spadł o 4,9% w porównaniu z 1989 r., a w1991 r. spadek PKB wyniósł 7%. Od 1992 r. pojawiły się dodatnie wskaźniki wzrostu, jednak nastąpił spadek produkcji przemysłowej oraz masowy wzrost bezrobocia. A wszystko to – przy utrzymującej się w dalszym ciągu wysokiej inflacji. Jej najwyższy poziom odnotowano w 1990 r., kiedy to wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł 685,8 (rok poprzedni = 100). W 1991 r. CPI nadal wysoki - 170,3, spadając w kolejnych latach, by w połowie dekady wciąż wynosić średnio powyżej 30%. W dodatku, jak niema od razu trafnie zauważali krytycy ówczesnej polityki - to nie działania NBP (i rządu) bynajmniej przyczyniły się do powstrzymania hiperinflacji, a wręcz przeciwnie, wykorzystanie teorii monetarystycznych szkoły chicagowskiej w praktyce zastąpiła naturalnie wygasającą hiperinflację (wynikającą z uwolnienia cen żywności) inflacją kosztową (Kowalik 2009). Zamiast pokonać inflację, jak obiecywał – Leszek Balcerowicz i jego następcy utrwalili ją na całą dekadę, uzyskując w ten sposób uzasadnienie dla kolejnych „reform”, w tym także do dalszych zmian w sektorze bankowym i wyróżniania pozycji NBP.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale