Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
352 notki
172k odsłony
  152   0

„Z grobu powinien wstać Piłsudski!”

Jak co roku powtarzam: nie uczestniczę w rytualnych, rocznicowych połajankach o Józefa Piłsudskiego. Nie widzę w nich najmniejszego nawet sensu, a i niewiele pożytku, za to obawiam się skutków zbyt gwałtownych wyskoków przeciw kultowi marszałka, ułatwiających tylko, by pod jego opuszczane i opluwane dziedzictwo skwapliwie podszywały się różne kanalie.

image

Również co roku zauważam, że ofiary zamachu majowego zostały już godnie opłakane (podobnie zresztą jak i wiele innych ofiar narodowych polskich, zwłaszcza z XX wieku). Należy im się jeszcze godny WSPÓLNY pomnik - i można zająć się nie tylko problemami współczesnymi, ale również rozważaniami jak do ich rozwiązywania dla dobra Polski wykorzystywać TAKŻE legendę (i faktyczny dorobek) marszałka Piłsudskiego. A wszystko to nie zatracając ani o milimetr zdrowego krytycyzmu tak wobec niego, jak i każdej innej postaci z naszych dziejów. Zwłaszcza, że ich już właściwie nie mamy. Ani postaci, ani samodzielnych dziejów...

Tęsknota za samodzielnością

Mało mnie też od dłuższego czasu ekscytują skądinąd zapewne prawdziwe informacje o zewnętrznych inspiracjach a to akcji legionowej, a to zwłaszcza przewrotu 1926 r. Gdy bowiem czytamy dziś, że za tym drugim stały nadzieje, interesy i pieniądze Brytyjczyków – to jest to wszak nie nowość. Gdy jednak dochodzi się związków zamachowców z Sowietami – o, to już zagadnienie ciekawsze i z pewnością warte zbadania, zwłaszcza w archiwach moskiewskich. której, jak wszak wiadomo, niczym rękopisy – nie płoną…

Zresztą, nawet opierając się na obecnym zasobie danych zauważyć należy, że jeśli nawet Brytyjczycy uważali Piłsudskiego za swojego człowieka i wsparli/zlecili przejęcie przez niego władzy w Polsce, by móc użyć go przeciw Sowietom, tj. albo do wywołania wojny, albo groźby wojny, pozwalającej na zawarcie korzystnych dla UK umów gospodarczych z ZSSR (do tego drugiego zresztą faktycznie doszło) – to potem szło im co najmniej równie średnio, jak każdemu innemu, kto sądził, że będzie sobie z Piłsudskim pogrywał na własną melodyjkę. Mógł sobie bowiem na różnych etapach swojego życia Ziuk być agentem japońskim, austriackim, niemieckim, brytyjskim czy masońskim – a i tak per saldo nic z tego nie wynikało, bo marszałek nigdy nie był ogonem, ale zawsze tym sprytnym owczarkiem, co innymi macha. No przykro mi, mogę wielu aspektów i skutków polityki Piłsudskiego nie lubić – ale jego osobowość wprost wykluczała jakąkolwiek niesamodzielność. A była to cecha absolutnie nieosiągalna dla któregokolwiek (niemal) ze współczesnych polityków w Polsce! Choćby za to już nadwrażliwców nie powinny drażnić popiersia marszałka…

Tęsknota za przełomem

Jeszcze ciekawsze są pojawiające się jednak tu i ówdzie nieśmiało hipotezy robocze odnośnie sowieckiego wpływu na akcję zamachową’26. No przecież gdyby była to prawda - czy nie okazałoby się znów, że to Stalin miał najlepsze rozeznanie i spraw polskich, i psychologii (potencjalnych) partnerów? Wszak to właśnie Piłsudski był tym i to bodaj jedynym sposobnym polskim politykiem, który ostatecznie zawarł pakt ze Stalinem i Sowietami! Nb. cieszy, że ukazują się kolejne prace przybliżające sowiecki punkt widzenia właśnie na zbliżenie II RP i ZSSR z lat 30-tych. W interesującej książce dra Krzysztofa Raka Piłsudski. Między Stalinem a Hitlerem” znajdujemy np. echa moskiewskich rozmów wysłannika marszałka, red. Bogusława Miedzińskiego z red. Karolem Radkiem, upełnomocnionym przez Stalina. I reakcje obu przywódców wyraźnie świadczące na uwadze przykładanej przez ich do dalszego zacieśnienia współpracy! Z innych z kolei źródeł wiemy, że Stalin wyraźnie czekał na deklaracje i działania polskie, zwłaszcza zmierzające do wspólnych akcji antyniemieckich (i zachodnioseceptycznych) jako logiczny dalszy ciąg układu z 1932 r. Wystarczy w tym zakresie sięgnąć do akt Kaganowicza, którego Stalin w tym zakresie instruował. A z kolei marszałek również nie był bynajmniej przeciw i też jak swój sowiecki odpowiednik ganił współpracowników za nadmierną opieszałość w dokonywaniu konkretniejszych ustaleń Taka sieć kontaktów Piłsudski-Stalin istniała co najmniej przez lat kilka, pod sam koniec życia marszałka. Niestety, pod sam koniec...

Jeśli bowiem możemy dziś krytykować jakieś trwalsze w skutkach pomyłki i błędy przywódcy Polski – to jedną z największych i najszkodliwszych z nich był… Józef Beck. Człowiek przez całe życie (niestety, także polityczne) w istocie zupełnie bierny – a tworzący pozory aktywności zupełnie nie w porę. Polityk (?), który nie tylko płynął z wydarzeniami, ale kompletnie nie rozumiejąc co się wokół niego i dlaczego dzieje - potęgował tylko rozpaczliwie wrażenie tajemniczości przez swe chaotyczne ruchy. Co gorsza, po tragicznym 1935 r. Becka chroniła opinia, że na pewno wie co robi, bo przecież (jego też...) sam Komendant nam go dał!

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale