Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
376 notek
182k odsłony
  84   1

SPSK-1 w Lublinie: wielki czy tylko ogromny?

Jak wszystkie wielkie… No, w każdym razie ogromne dzieła – zaczęło się od różnicy zdań. Też olbrzymiej. Zasadniczej. W sumie – piramidalnej. Oto gdy obowiązującą polityką jeszcze POwsko-PSLowskiego samorządu województwa (do którego ustrojowo należy kreowanie polityki zdrowotnej w regionie) wszystkie wskaźniki jednoznacznie dowodziły, że łóżek szpitalnych jest w Lublinie za dużo, przeto szpitale należy łączyć, komasować, a najlepiej zamykać i sprzedawać – miejscowy Uniwersytet Medyczny wyszedł z założenia dokładnie przeciwnego i postawił na modernizację i rozbudowę prowadzonych placówek klinicznych. I to między innymi ze względu na tę różnicę w podejściu – rozbudowa i modernizacja SPSK-1 wchodzi właśnie w decydującą fazę, podczas gdy wojewódzkie szpitale samorządowe ledwo dyszą, a jedyna podjęta budowa nowego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej okazała się spektakularną klęską i studnią bez dna.

image

Trudne początki i cwane plany

Oczywiście, jak wszystkie dzieła wielkie… No, w każdym razie ogromne – inwestycja na Staszica nie odbywała się bez przeszkód. Ba, długo w ogóle nie mogła się rozpocząć, co kampania wyborcza politycy i dyrekcja radośnie ją wprawdzie ogłaszali, a potem… te same pieniądze obiecywano po czterech latach przy kolejnych wyborach, w czym celowali zwłaszcza główni miłośnicy takiego cyrku – pos. Joanna Mucha (niegdyś PO, obecnie POlska2050) i były już dyrektor SPSK-1 Adam Borowicz. Temu drugiemu nie można jednak odmówić zasługi głównej – gdyby się nie uparł, zapewne rozbudowy w ogóle by nie było, a w każdym razie nie miałaby tak wielkiego… No, w każdym razie ogromnego formatu. Na szczęście też jednak za każdym dyrektorem z rozmachem – stoi bądź chociaż stać powinien ktoś z ołówkiem w ręku, głową na karku i w tym przypadku biretem na głowie, pilnujący, by rozmach nie przekroczył potrzeb i możliwości, a osiągane korzyści (także osobiste…) mieściły się w granicach rozsądku. Tak było i w przypadku Szpitala na Staszica, gdzie nad tym, by inwestycja nie była tylko kosztowo i gabarytowo ogromna, ale właśnie wielka swym znaczeniem dla pacjentów – czuwał przez swe kadencje rektor prof. dr hab. n. med. Andrzej Drop. I dlatego właśnie najlepiej opalony menedżer lubelskiej służby zdrowia, Adam Borowicz kolejne etapy oddawania zaczętej inwestycji ogląda już jedynie jako szacowny gość.

Palili się do roboty

Inwestycja jako całość trwa od 2016 r., kiedy to po zupełnie przypadkowym, a bardzo szczęśliwym nadpaleniu się zabudowań szpitalnych przy ul. Radziwiłłowskiej udało się wygospodarować powierzchnię pod powstanie nowych obiektów kliniki chirurgii onkologicznej oraz zakładów chemio- i radioterapii. Dalej poszły prace przy klinice psychiatrii na Głuskiej – i wreszcie w 2019 r , osiem lat po zgłoszeniu tej inicjatywy ruszyły prace nad nowym głównym gmachem Szpitala przy ul. Staszica. I mimo tradycyjnych już w Lublinie problemów na linii inwestor-wykonawca, a także pomimo morderczego niemal wyłącznie dla inwestycji COVIDwirusa – stan surowy, właśnie zwieńczony wiechą udało się uzyskać z ledwo półrocznym opóźnieniem i zaledwie za dwa razy więcej niż pierwotnie zakładano, to jest za blisko 233 miliony złotych. Całość inwestycji zaś – to ok. 324 milionów złotych, czyli tak zaledwie 58 proc. tego, co ostatkiem sił państwa i województwa wydano na COZL.

Wiecha wieńczy, koniec jeszcze nie prędko, a dzieło...

Na radość jest jednak zdecydowanie za wcześniej. Pacjenci zaczną być przyjmowani w nowym gmachu nie wcześniej niż w 2023 r., a i to jest założenie optymistyczne. W dalszym ciągu nie są rozwiązane problemy komunikacyjne Szpitala, nie do przeskoczenia w istniejącej obecnie w jego otoczeniu infrastrukturze miejskiej, a samo dachowe lądowisko dla helikopterów permanentnej blokady drogowej wszak nie rozwiąże. Bryła neo-SPSK-1 dominuje teraz nad panoramą miasta widzianą od strony północno-wschodniej, nawet jednak widząc jej imponujące rozmiary nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy jest to tylko inwestycja ogromna swą kubaturą, kosztorysem, czasem trwania, ujawnianymi przy okazji ambicjami, a i zapewne robionymi interesami – czy też będzie to dzieło wielkie, naprawdę służące miastu i regionowi, pacjentom, środowisku medycznemu i akademickiemu?


SPSK-1 – wielki czy ogromny?

Jeszcze się okaże.

Konrad Rękas

Nowy Tydzień


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale