Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
376 notek
182k odsłony
  158   0

Odbudowa Pałacu czy zniszczenie Grobu Nieznanego Żołnierza

Byłoby czystą naiwnością sądzić, że rządy, które nie podołały ani zapowiadanej organizacji wyjątkowych swym rozmachem obchodów stulecia odzyskania niepodległości, ani nie zrobiły w praktyce niczego dla upamiętnienia setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej – nagle doznają jakiegoś objawienia i już bez dalszych błędów, zaniechać, spowolnień i marnotrawstwa szast prac wyjmą z pudełeczka ślicznym niczym przedwojenny plac Saski i całą jego historyczną zabudowę.


image

Nie będzie ładnie. Tu jest unijna Polska...

Czy nawet pseudohistoryczną, pod tym względem też bowiem nie można mieć żadnych złudzeń. Niemal wszystkie udające rewitalizacje i odbudowy inwestycje publiczne i publiczno-prywatne kończyły się dotąd popadnięciem w rozrywający oczy kicz i pseudohistoryzm, których przejawy widać całkiem niedaleko od terenu objętego dziś fatalnym zainteresowaniem polityków. W kraju, który wydał tylu znakomitych architektów i urbanistów – od dłuższego już czasu nie rekonstruuje się, ale kopiuje i nieudolnie naśladuje na pograniczu karykatury. I żadne, największe nawet pieniądze (a w tym przypadku zaplanowane naprawdę ogromne), ani najlepsze intencje jakoś nie bronią polskich miast przed zalewem szpetoty, na czele choćby ze stołeczną z podróbką Pałacu Jabłonowskich czy tym czymś co udaje Zamek w Poznaniu. Przecież to zawsze wychodzi gorzej nawet od tych niby-zamków na Słowacji z wstawionymi plastikowymi oknami! Naprawdę chcielibyśmy czegoś takiego w centrum Warszawy, obszarze o i tak dyskusyjnej urodzie i systematycznie pogarszanej infrastrukturze?

Najważniejszy polski pomnik

Patriotyczny knebel i naturalna u każdej władzy tendencja do strojenia piramid oczywiście zamykają usta krytykom stawiania klocków na placu Saskim. Jeśli odzywają się głosy sceptyczne – to raczej w duchu typowych przekomarzanek „platformowych warszawiaków z pisowskimi centralistami” robiącymi wyraźnie na złość i wbrew władzom stolicy. Problem, także polityczny – jest jednak znacznie głębszy niż tylko rytualne zabawy POPiSu. Otóż na niby szlachetnie brzmiący pomysł odbudowy Pałacu Saskiego – można i należy patrzeć wyłącznie przez pryzmat najważniejszego obiektu znajdującego się na placu: Grobu Nieznanego Żołnierza. Choć faktycznie ma on genezę przedwojenną i piękną legendę, wywiedzioną ze wspaniałej postawy Orląt Lwowskich – to przecież dopiero II wojna światowa nadała mu obecny, wstrząsający kształt i wymiar. Dopiero stając się ruiną - Grób stał się autentycznym krzykiem ofiary polskiej poniesionej podczas wojny z Niemcami i ich sojusznikami, przestając za to być tylko estetyzującym naśladownictwem francuskiej mody militarno-funeralnej. Wyrywając się z kolumnady Pałacu, fizycznie zmniejszając – Grób stał się w istocie większy, ogromny, jak polski wysiłek zbrojny w tych mimo wszystko zwycięskich bojach. I można zakładać, że właśnie o ponowne umniejszenie, zamaskowanie tego wszystkiego, co Grób symbolizuje – chodzi tym podejrzanym przerabiaczom i „rekonstruktorom”. Pamiętajmy też, że przecież PiS już dłubało przy Grobie, usuwając z niego choćby upamiętnienie walki z nacjonalistami ukraińskimi w Birczy. A ile dewastacji historycznych i operacji na pamięci uda się przeprowadzić przy inwestycji w tak wielkiej skali, jak zjadanie Grobu przez neo-Pałac?

Jak demoluje się Pamięć

To też zresztą tendencja nie nowa, przerabiana (nomen omen) w różnych miastach Polski, z których czy to przy okazji unijnych „rewitalizacji”, czy podczas przeróbek patriotycznych po cichu usuwano dotychczasowe monumenty, chętnie pod pretekstem właśnie „przywracania stanu przedwojennego”. Tak było np. w Lublinie, gdzie najpierw zlikwidowano Pomnik Partyzantów (nie jakichś szczególnie niesłusznych, ogólnie partyzantów, tyle że co najwyżej nie-Wyklętych), bo przeszkadzał developerowi. Obiecano więc solennie, że się go solennie przeniesie i... „zintegruje” z miejscowym Pomnikiem Nieznanego Żołnierza na głównym placu miasta. I co się wydarzyło? Tak, zgadliście. Ostatecznie rozwalono i ten drugi memoriał, który miał czelność przypominać polskie bitwy II wojny, zarówno te że Wschodu, jak i Zachodu. A taki historyczny rewizjonizm w centrum wojewódzkiego miejsca, rzecz jasna mieć nie może! I teraz na placu Litewskim stoi sobie kopia płyty przedwojennej, a jakże – oddającej cześć żołnierzowi polskiemu, tylko w sumie... nie bardzo wiadomo dlaczego, ani kiedy i za co poległemu. I niemal na pewno o to samo chodzi w wielkim warszawskim przewale saskim, oczywiście oprócz co najmniej dwóch i pół miliarda, które się przy okazji rozdzieli między swoich. I nie łudźmy się też, że nawet zmiana ekipy rządzącej oznaczałaby w tym zakresie jakąś zmianę na lepsze. Żaden z głównych kandydatów do schedy po PiS ani nie pogardzi taką stertą publicznych pieniędzy leżących po prostu... na placu – ani też nie wykazuje się odmienną wrażliwością historyczną pozwalającą prawdziwie i skutecznie chronić polskie miejsca pamięci. Dość wspomnieć, że lubelskiego zafałszowania pod płaszczykiem „rekonstrukcji” nie dopuścili się bynajmniej jacyś hunwejbini IPN, ale ekipa skrzyknięta na zasadzie wszyscy poza PiS, z udziałem PO, PSL, a nawet „Lewicy”. Również więc w przypadku Grobu Nieznanego Żołnierza cała różnica sprowadzać się może co najwyżej do zagadnienia czy upamiętniać na nim także odwieczne boje z polską nietolerancją o równouprawnienie (bez/wielo)płciowe czy poległych w katastrofie smoleńskiej. Sam cel jednak: by Grób przestał wreszcie przypominać o walkach o polską niepodległość i by nie stanowił więcej wielkiego wyrzutu zniszczenia Polski przez niemieckich okupantów – to znakomicie łączy i patriotyczne władze państwowe, i postępową Ekipę z Warszawy.

Zapomnieć kto był wrogiem i kto zwyciężył

I na to właśnie polskiej zgody być nie powinno. Nawet bowiem Niemcy, mimo jasnych rozkazów ostatecznie Grobu nie zniszczyli, nadając jednak przy tym kształt przypominający o całym ich pozostałym bestialstwie i barbarzyństwie. A teraz to pseudopatriotyczny i fałszywie antyniemiecki rząd III RP chce ślad niemieckiego zniszczenia i polskiego heroizmu bezpowrotnie rozmyć, umniejszyć, ukryć, zatrzeć i oszpecić. I jest paradoks tylko pozorny. Jak wiemy bowiem z historii przed niemal stu laty zniszczono stojący na tym samym placu sobór, też bez sensu, ale z intencją, by zatrzeć ślad rosyjskiej okupacji, w imię aspiracji niepodległego narodu. Dziś zaś, w imię ambicji takich ostatecznego wyrzeczenia - niszczy się Grób, by zapomnieć, że to Niemcy były w trakcie II wojny Polski śmiertelnym wrogiem i niszczycielem i że to Polacy mimo wszelkich przeciwności odnieśli w tej wojnie zwycięstwo.

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale