Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
384 notki
184k odsłony
  103   0

Adam Smith i jego dzieło – anachronizm czy jednak klasyka?

Adam Smith należy do tych martwych białych klasyków, na których wielu się powołuje, których mniej więcej kumaci kojarzą – i których niemal nikt nie czytał, bo przecież tak naprawdę „An Inquiry into the Nature and Causes of the Wealth of Nations” było mocno osadzone w realiach XVIII wiecznej Brytanii, zwłaszcza podatkowych, zaś by być traktowane jako uniwersalny podręcznik ekonomii wymaga od czytelnika raczej szerszej perspektywy, także historycznej, nie zaś bezkrytycznego kultu. Jak więc bardzo często w takich przypadkach – koniecznym jest każdorazowe wyłuskiwanie myśli autentycznie sformułowanych przez Smitha od komentarzy i opinii jego interpretatorów (czyli praktycznie niemal wszystkich późniejszych ekonomistów). A już w szczególności warto czytać Smitha literalnie, nawet biorąc poprawkę na kontekst historyczny i społeczny jego działalności, nie zaś wierzyć na słowo prace te interpretującym i wykorzystującym do uzasadnienia przeważnie bardzo współczesnych rozwiązań np. podatkowych, co bywa oczywistym anachronizmem. I tak np. nie ma powodów, by czynić z A. Smitha patrona degresywnej skali podatkowej czy podatku liniowego, podobnie jak i co najmniej nadinterpretacją jest wiązanie jego dzieła z bezkrytycznym poparciem dla zasady wolnego handlu. Kanony Smitha m.in. zresztą dlatego są tak często cytowane i użyteczne, że przy całej swej jasności i prostocie – zostawiają całkiem szerokie pole do interpretacji, szczególnie przy wdrażaniu w życie i we współczesnych realiach.

image

Podatki równe czy proporcjonalne

Jedno z najsłynniejszych zdań Smitha, o ponoszeniu danin na rzecz państwa „in proportion to respective abilities”, a tworzące canon of equity/ proportionality – interpretowane i dyskutowane bywa bodaj najczęściej. Niemal bowiem od razu czytelnikom nasunęła się wątpliwość czy poogląda taki należy rozumieć identycznie jak u Johna Locke, a więc jako zalecenie opłaty (we współczesnym domyśle równej) za równy udział w protekcji ze strony państwa. Tymczasem A. Smith wyraźnie wprowadza tu element ability, rozumiany przeważnie jako ability to pay czy capacity – zdolność do poniesienia ciężaru danej daniny w określonej, także odpowiednio zróżnicowanej wysokości. Proporcjonalność tak rozumiana w żaden sposób nie musi być równoznaczna z płaceniem podatku w takiej samej proporcji/procencie! I jest to tym wyraźniejsze, gdy weźmiemy zdanie cytowane znacznie mniej chętnie, to w którym A. Smith pisał, że bogaci powinni do wydatków publicznych wnosić „something more than in proportionto their revenue” – COŚ WIĘCEJ ponad proporcję swoich dochodów! A przecież właśnie o to COŚ WIĘCEJ nieodmiennie wybucha spór przy każdej próbie różnicowania podatków pod kątem dochodowym. Tymczasem nie ma najmniejszej nawet wątpliwości, że dzisiejszy patron różnych projektów liberalnych czy nawet libertariańskich – absolutnie nie wykluczał progresywnej skali podatkowej!

VAT? W życiu nie zapłaciłem!

Najmniej z kolei wątpliwości budzi wezwanie, by podatki były „certain and not arbitrary” (canon of certainity). Co ciekawe, w czasach A. Smitha znacznie ważniejsza była owa nie-arbitralność podatków, przeciw bowiem naruszeniu tej zasady właśnie wybuchła rewolucja amerykańska, własne buntownicze doświadczenia historyczne mieli nawet sami wyspiarze – a i francuskim konkurentom właśnie szykowali pasztet rewolucyjny, upichcony m.in. z niewydolności budżetowej i chaosu podatkowego. Jak wiemy, teoretycznie współcześnie państwa mają w tej kwestii szczegółowe rozwiązania prawne, zakładające np. odpowiednie vacatio legis, chroniące dodatkowo przed prawem działającym wstecz, zmienianym w trakcie roku podatkowego itp. Praktyka jednak, zwłaszcza gospodarek kompradorskich, szczególnie środkowoeuropejskich – jest w tym zakresie zupełnie inna. Zwłaszcza, że przecież w tamtym rejonie świata wystarcza nazwać podatek „składką” i już można nim manipulować bez żadnych ograniczeń czasowy czy formalnoprawnych.

Również problem „clarity and plain of taxes” nie jest dziś mniejszy niż w epoce A. Smitha. Pisał on wszak, iż każdy podatnik powinien wiedzieć z góry jakie zobowiązanie podatkowe związane jest z podejmowanym przez niego działaniem. Sam autor rozumiał jednak dobrze, że w praktyce wcale tak być nie musi, dlatego szeroko w swojej pracy omawiał m.in. problem taxes of commodities, faktycznie bardzo wielu, zróżnicowanych i nie zawsze powszechnie znanych i zrozumiałych. Tymczasem współczesne badania dowodzą, że pod tym względem wcale nie jest lepiej niż w XVIII wieku. Ba, nadal wielu podatników nie ma pełnej świadomości kiedy i w jakim zakresie w ogóle są podatnikami, np. nie znając wysokości VAT zawartego w cenie towaru, który kupują, ignorując istnienie czegoś tak dyskretnego, a odczuwalnego jak różnej maści podatki „drogowe” ukryte w cenach paliw, zaś badania przeprowadzone w 2017 w Polsce wykazały, że 21 proc. respondentów uważa, że nie płaci w ogóle żadnych podatków, a 58 proc. sądzi, że nie płaci VAT…

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale