Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
28 obserwujących
391 notek
185k odsłon
  108   0

Ekofeministyczny księgowy

Pamiętacie może Państwo serial „Dom”? Jest tam scena zebrania akademickiej organizacji ZMP, a dokładniej sądu organizacyjnego nad oskarżonymi o nieprawomyślne odchylenia Andrzejem Talarem i Jurkiem Kornem. Postawieni pod pręgieżem czują już jak zagrożone są ich dyplomy – a dokłada im jeszcze jeden z do niedawna kolegów rzucając oskarżająco: „A ja uważam, że dobrym inżynierem – może być tylko marksistowski inżynier!”. Imaginujcie sobie Państwo, że teraz jest tak samo – tylko koniecznie trzeba być ekofeministą.

image

Księgowy jako heteroseksualny mężczyzna rasy białej

Jak już co najmniej części z Państwa kiedyś się przyznałem – jestem księgowym. Niepraktykującym, ale jednak, zatem choćby ot tak, z zawodowej ciekawości jednym okiem śledzącym co tam w branży grzechocze liczydłami. I myliłby się ten, który akurat rachunkowość wiązałby ze swojską atmosferą zakurzonego kantorka, do którego szczęśliwie nie docierają żadne nowinki. Niestety, tych z każdym rokiem pojawia się coraz więcej. Czy bowiem przyszłoby Państwu do głowy patrząc na coś tak do bólu nudnego, jak bilans kwartalny, że jest on tylko kolejnym produktem białej, samczej, zachodniej, anglosaskiej i drobnomieszczańskiej dominacji? A zarazem dowodem na jej złowrogie panowanie także nad z pozoru niewinną praktyką i teorią księgową… Cóż, ja też nie wiedziałem, ale już wiem, nadrobiwszy na swe nieszczęście ostatnie braki w literaturze fachowej i poczuwszy przywołanie do pionu ideologicznego ze strony takich guru branży, jak prof. Sonja Gallhofer i prof. Jim Haslan. Był to zresztą dopiero początek oświecenia, drogi, na której porzuca się nawet humanoidalną perspektywę, nie mówiąc już o starej dobre księdze głównej. Bo kto powiedział, że nie można, że nie powinno księgować się z perspektywy np. kota? I za pomocą tańca oraz technik wideo?

I ogrodnik, i grabarz posługują się szpadlem, ale…

Zapewne każdy esej o historii księgowości zawierać dotąd musiał odniesienie do „Summa de arithmetica, geometria, proportioni et proportionalitaLucci Pacioliego. I autor każdej pracy przypominającej nowożytne zadania księgowości jakoś tam starał się użyć oklepanej definicji zarządzania Miltona Friedmana, wg której nadrzędnym celem jego celem jest maksymalizacja dochodów udziałowców. A więc rolą księgowości pozostaje jedynie dostarczanie takiej informacji, która jest użyteczną dla osiągania tego celu. Zwolennicy klasycznego podejścia nadal zresztą śmią uważać, że gwarantuje ono w pełni obiektywne, transparentne i czysto utylitarne traktowanie księgowości jako po prostu narzędzia zarządzania. Sęk w tym jednak, że już takim podejściu ukryta była pułapka. Połączenie informacyjnej, odtwórczej funkcji księgowości z doktrynalnym podejściem czy to Chicago Boys, czy jakiejkolwiek innej teorii ekonomicznej nie jest wcale jedynie możliwe. Skoro bowiem można używać księgowości wyłącznie do mnożenia bogactwa i monetyzacji wszystkich elementów aktywności ludzkości uznawanych za przydatne i korzystne – to można również wskazać i wybrać inne cele, którym zwłaszcza sprawozdawczość finansowa (ale także księgowość zarządcza) mogą z powodzeniem posłużyć, z pożytkiem dla innych systemów wartości.

Dlaczego należy uciekać słysząc hasło „postęp

Zaczęło się niewinnie – od postulowania bardziej holistycznego podejścia, nieco strawniejszego dla oczu ludzi przyzwyczajonych do czytania czegoś, co poza cyframi ma jeszcze choć trochę liter. Zaczęto oczekiwać także szerszego kontekstu, ukazywania danych finansowych przez pryzmat oddziaływania prezentowanych wartości nie tylko na samych udziałowców, ale także otoczenie społeczne danego podmiotu. Wreszcie zwłaszcza lata 90-te i początek obecnego wieku przyniosły nacisk na skutki środowiskowe i teorię zrównoważonego rozwoju, które również uznano wg niektórych szkół za konieczne do wciśnięcia w ściśle dotąd określone ramy sprawozdawania rachunkowego. Z punktu widzenia historii i teorii rachunkowości proces jej beletryzacji układał się w ciąg od sprawozdawczości zintegrowanej (integrated reporting), przez środowiskową (environmental reporting), dalej koncepcję Environmental, Social and Governance Accounting, aż po wciągnięcie w tryby takich nurtów doktrynalnych, jak głęboka ekologia i feminizm. Wraz z narastającą w nich tendencją do zajmowania pozycji ideologicznych, czyli obudowania się także m.in. własną ekonomią i teorią finansów – pojawiły się i mutacje z poczciwą księgowością, jak extinction reporting (Atkins i Maroun, 2018) i ecofeminist approach (Gallhofer, 2018, Gallhofer i Haslam 1997). Wypracowano także przestrzeń dla systemowej krytyki księgowości w ogóle, jako produktu i narzędzia systemu, który należy odrzucić w całości wobec zagrożeń jakie spowodował dla przetrwania życia na Ziemi (Gray, 2006, 2010; Milne i inni, 2013).

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale