Blog
Myśleć trzeba. Myśleć!
Konrad Rękas
6 obserwujących 47 notek 28364 odsłony
Konrad Rękas, 14 listopada 2018 r.

Antyrządowe hasło: Niepodległość

313 2 0 A A A

Jedni płaczą: - Jak możecie tak sugerować wszystkim te jakieś interesiki polityczne, to było po prostu takie Wielkie, Patriotyczne Przeżycie! Drudzy się zżymają: - Ale jaka polityka, to FASZYZM, FASZYZM!!! Tego nie ma co rozbierać na drobne! I weź tu, człowieku, coś analizuj...

Na wszelki więc wypadek autor zastrzega, że zajmuje go polityczny aspekt Marszu Niepodległości, przeżywanie i oburzenie zostawia więc lepiej w tych kierunkach wykwalifikowanym
image

Jak ukraść Marsz


Oczywiście, poprzedzające Marsz wystąpienia Hanny Gronkiewicz-Waltz (a także Rafała Dudkiewicza) były prowokacją, obliczoną na wywołanie kolejnych burd i zamieszek, w dodatku wpisującą się w ciąg gównoburz między głównymi partiami, w których środowiska prawdziwie patriotyczne są co najwyżej pionkami. Bezdyskusyjne też powinno być dla wszystkich, że marsze ku czci niepodległości powinny móc przejść przez Warszawę, Wrocław czy którędy tam sobie chcą. Równie jednak oczywistym było przed ostatnim 11 listopada i jest dziś, 12. - że Marsz Niepodległości to bardzo sympatyczne hasło, które jednak dotąd niczego wartościowego sprawie polskiej nie przyniosło. I nie zanosi się, by uległo to zmianie.

Do pewnego stopnia zadziwiające mogło być jedynie jak wielką ekscytację wzbudziła ewidentna wzbudziła kolejna ustawka PO-PiS-u, co przez dwa dni poprzedzające Marsz przynosiło szmerek w duchu: "teraz się zacznie! Przecież ludzie muszą kiedyś przejrzeć na oczy..." itd. Jasne, przynajmniej część organizatorów i świadomych uczestników Marszu Niepodległości od razu zdała sobie zapewne sprawę co naprawdę zaszło - jednak dość było przewinąć FB by zauważyć, że prowokacja odniosła swój cel. „Ale IM prezydent pokazał, uratował nasz Marsz, Vivat prezydent, vivat premier, vivat PiS!" – słychać było coraz szerzej. A po frekwencyjnym sukcesie całej imprezy, spowodowanej tak rocznicą, jak i zawsze zachęcającym Polaków zabranianiem - nawet sceptycy musieli nabrać wody w usta, bądź przyłączyć się do chóru dziękczynnego wobec władz. Bo wobec 200 czy 250 tysięcy maszerujących co znaczy jakieś 100 rewizji, zatrzymań i zastraszeń dokonanych prewencyjnie przez ABW i policję? Przecież to aż nie wypada psuć atmosfery sukcesu…

I tak oto PO-PiS w swojej wiecznej pozorowanej kłótni - odebrał w końcu tym biednym, letnim, pro-systemowym "narodowcom" nawet ich Marsz – a ci nawet nie mają jak się poskarżyć, musząc odbierać gratulacje za sukces, który oznacza ich polityczną porażkę. Żałosne to, bo w przecież przyzwoiciej i uczciwiej jest choćby i z osławionym Czarnym Blokiem z jednej, a jakimiś „lewakami” z drugiej, czy z kim jeszcze - ale iść i działać NAPRAWDĘ w intencji niepodległości, a nie tylko spacerować na sznurkach tych pilnujących, by Polska niepodległa nie była. Smutno żartując można wszak zauważyć, że prezydent Andrzej Duda dlatego nadał Order Orła Białego 25 historycznym postaciom "zasłużonym dla polskiej niepodległości" - bo nie udało się dobrać z żyjących polskich polityków 25 z taką samą zasługą.

Iść – ale dokąd?


No dobrze, ale mówmy poważnie – z drugiej strony co miało Stowarzyszenie Marsz Niepodległości zrobić? Środowisko to za swoje jedyne aktywa uważa frekwencję na Marszu - a założono (zapewne słusznie), że większość uczestników nie zrozumiałaby konfrontacji z prezydentem i rządem. Zresztą, umówmy się - Marsz w swej dużej odmianie miał być tylko mitotwórczym zapleczem RN. Zatem gdy inicjatywa ta się nie powiodła - okazało się, że nie wiadomo co z MN zrobić i do czego ma on służyć. To więc trochę tak, jakby ci ukradli rower, ale bardzo nie płaczesz, bo wcześniej obcięło ci nogi…

Niestety też jednak – przecież niczego innego nie można się było spodziewać, mimo zuchowatego startu inicjatywy MN i zapomnianego już samozadowolenia założycieli RN, wypowiadających się stale w duchu: „He, he! Teraz MY wam pokażemy jak się zakłada PRAWDZIWĄ partię narodową”. Zabawne skądinąd, że jak wyszło – wiadomo, a ci sami ludzie jakoś z tonu spuścić nie umieją – choć rozwiało ich już po nader skłóconych grupkach, z których wiele łączy wciąż to samo marzenia, które wszak legło u podstaw i samego mega-Marszu, i powstania RN: żeby się jakoś załapać na listy PiS! Może teraz się uda? Wszak i PiS, i zwłaszcza prezes Kaczyński są tak znani z dotrzymywania słowa…

Już tylko na marginesie można przy tym przypomnieć, że przecież polityczna i ideowa degeneracja środowisk post-narodowych datuje się już od czasu Ligi Polskich Rodzin, która nawet pozbywszy się Macierewiczów i Olszewskich - nadal uparcie pozycjonowała się jako typowa centro-prawica III RP, zamiast przedstawić odrębną, endecką propozycję programową dla Polski. I do dziś z tych kręgów żaden znaczący głos realnie nie-systemowy nie zabrzmiał - nie ma więc powodów do zdziwienia, że nie doszło do tego i w listopadzie 2018 r. To samo podejście mści się bowiem nadal na epigonach LPR, a nawet tym pokoleniu Wszechpolaków czy innych młodych narodowców, dla którego Giertych jest już tylko zdrajcą z TVN. Choroba giertychowska jednak wciąż niszczy ruch narodowy – ten małą i ten wielką literą.

Nie inaczej było i przy ostatnim wymuszonym targu (?) o Marsz. Jasne, jego twórcy zostali pozbawieni w sytuacji bez wyjścia i do tej pory zmuszeni są robić dobre miny do gry fatalnej. A przecież muszą wiedzieć, że mechanizm jest zawsze jeden - jak przy koalicji Samoobrony i Ligi z PiS. Uznanie silniejszego podmiotu za równoważny ideologicznie, "słusznościowo" - kończy istnienie podmiotu słabszego. Można go bowiem popierać tylko, jeśli ma ekskluzywnie rację. Jeśli rację ma TEŻ ktoś silniejszy - to przejmuje zwolenników tejże racji. Nieważne – procent, czy dwa. W końcu chodzi o fundamentalną zasadę: na lewicy niech zakwita tysiąc kwiatów, najlepiej jak najskrajniejszych, aborcyjnych, transpłciowych, femi-wieszakowych i co tam jeszcze da się po kawiarniach wymyśleć. Tymczasem równie oczywiste, jak priorytety PiS-u – powinno być spostrzeżenie tych, którzy myśląc po polsku PiS-em nie są i być nie mogą. Bo przecież pro-rządowy ruch narodowy” w realiach III RP - to czysty absurd! Można być albo pro-polskim, ALBO pro-rządowym, tego się połączyć nie da.

I w tym kontekście, zero-jedynkowo widzieć należy sukces Marszu – a nie w jego odbiciu w mediach, zawsze zachodnich, czy giewałtach czynionych wśród „demokratów”, nie mówiąc o szczerych „antyfaszystach”. Pamiętajmy, Prawo i Sprawiedliwość działa zawsze tak, jakby nie istniało jakieś środowisko międzynarodowe i jego reakcje. Liczy się wyłącznie polityka krajowa i przekaz do własnych wyborców. A przekaz po 11 listopada jest zaś prosty: Marsz Niepodległości był wiecem poparcia dla rządu. To rząd odniósł niebywały sukces organizacyjny mobilizując 200 tysięcy Polaków. I ciszej: nikt nie obejdzie Prawa i Sprawiedliwości od strony prawicowej i patriotycznej. Jacyś Włosi i gadanie BBC nie mają więc dla partii rządzącej żadnego znaczenia.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @marek.w "żadne państwo nie może już prowadzić samodzielnej polityki gospodarczej". A...
  • @majkiel Dlaczego "byłego monarchistę"? :)
  • @Docent zza morza "dlaczego w polskim interesie byłoby "przeorientowanie polityki...

Tematy w dziale Polityka