Blog
Myśleć trzeba. Myśleć!
Konrad Rękas
8 obserwujących 65 notek 43278 odsłon
Konrad Rękas, 10 stycznia 2019 r.

Dziki, ludzie i politycy

2022 67 1 A A A

Wiele wskazuje na to, że nie mamy do czynienia ze spontaniczną kampanią, nie na taką skalę. To nie jest zwykłe nieporozumienie wynikające z niewiedzy. Czy gra idzie o kontrolę nad polskim rynkiem żywca i wieprzowiny? By ją zdobyć i utrzymać konieczny byłoby doprowadzenie do upadku polskich hodowli, zwłaszcza małych i średnich chlewni – a taki będzie właśnie skutek dalszego zaniechania działań przeciw ASF.

Takie akcje PR-owe, z czekającymi wcześniej "ekspertami", celebrytami, którzy za darmo nie zawiążą nawet sznurówki - są wcześniej profesjonalnie przygotowywane i opłacane. A biorący w nich udział naiwni, acz przekonani, że działają samodzielnie i dobrowolnie - są tylko narzędziami wielkich interesów. Gra idzie o grube miliardy i o to, czy będziemy jeść zdrowe, polskie mięso - czy masową produkcję z zagranicznego chowu przemysłowego. Oczywiście za większe pieniądze, bo ceny nam już będą mogli podyktować...
image

Zdziczali politycy


Nie można bowiem wykluczyć sytuacji, w której wszyscy korzystający na epidemii ASF i spowodowanym nią kryzysie w branży mięsnej w Polsce – czyli m.in. Niemcy i Ukraińcy – skrzykną się, pogadają z Jarosławem Kaczyńskim i wytłumaczą mu, że hodowla żywca w Polsce jest tak samo niepotrzebna, jak ubój rytualny czy wyrób futer. Przecież wszystko można sprowadzać z zagranicy, wieprzowinę też!

Polakom powie się w takiej sytuacji, że przeważyło miękkie serce Prezesa do zwierząt, no i oczywiście ogromna wrażliwość wykazana przez facebookowych obrońców dzików. Te obejmie się zakazem polowań, w efekcie czego wybić wprawdzie trzeba będzie z czasem wszystkie świnie – tym się jednak przecież nikt już interesować ani przejmować nie będzie…

Postawieni pod murem rolnicy nie będą więc mieli innego wyjścia niż wyjść na drogi i zablokować kraj. I idę o zakład, że ci sami dzisiejsi humanitaryści będą się wówczas domagali pałowania krnąbrnego chłopstwa. Tak to już bowiem ma być, że Polacy mają żyć samą tkliwością do zwierząt. Zarabiać im na nich absolutnie nie wolno...

Co ciekawe, do niby "pro-dziczej", a naprawdę anty-rolniczej nagonki przyłącza się nawet część zdezorientowanego aktywu Peezel, samo Stronnictwo zaś znacząco milczy. Tak kończy się przemiana partii niegdyś ludowej - w formację korupcyjno-biurokratyczną. Głos zabrał za to (na swoje nieszczęście...) Paweł Kukiz, który wydaje się mieć ten sam problem, co wielu w jego roli przed nim - nie wie albo nie chce wiedzieć skąd ma głosy. KUKIZ'15 wszedł do Sejmu w dużej mierze głosami rolników, niechętnych koalicji PO-PSL, ale i nieufnej wobec PiS. Przedstawiciel klubu Kukiza jest także przewodniczącym komisji rolnictwa. I z tej pozycji, w przededniu maratonu wyborczego - pan piosenkarz ogłasza, że ważniejsze są dla niego awatary Warszawki niż interes wyborców, którzy mu zaufali, a przy okazji za jednym zamachem udało mu się wkurzyć rolników i obrazić Kresowian (porównując odstrzał dzików do… Rzezi Wołyńskiej). Trzeba to przyznać - jakie to piękne samobójstwo!
   

Wołający na puszczy


Jeszcze chwila i zaperzenie uczestników całej akcji, wraz z wtrętami polityków ostatecznie zaciemni i zawikła zupełnie prostą sprawę. Do znudzenia bowiem przypominać można i należy, że przede wszystkim nie ma mowy o żadnej "rzezi", takie redukcje pogłowia dzików prowadzone są cyklicznie na podobną skalę, a populacja jest odnawiana - także dzięki człowiekowi, w tym zwłaszcza myśliwym. Tym razem odstrzał jest tym potrzebniejszy, że od 5 lat państwo nie zwraca uwagi na rozlewanie się Afrykańskiego Pomoru Świń na kolejne powiaty i województwa. W 2014 r. wystarczyłoby wybić kilkadziesiąt zarażonych dzików na Podlasiu, rok później chodziło o setki w trzech województwach, potem o tysiące w pięciu, a dziś trzeba, niestety, postawić tamę epidemii. Następnie stan dzików w Polsce zostanie odtworzony. Czy ktoś z dyskutujących słyszał w ogóle, że w podobny sposób od 10 lat sztucznie, metodami hodowlanymi - samorządy wojewódzkie w całej Polsce we współpracy z PZŁ - odbudowały i podtrzymują populację zająca?

Nie jest też prawda, że dzik nie ma styczności ze zwierzętami gospodarskimi.
Dziki nie tylko wchodzą już dziś do miast, ale tym bardziej do zagród wiejskich, a przede wszystkim żerują na kukurydzy - używanej jako pasza. Sama bioasekuracja to dziś za mało, oczywiście, że musi być i jest stosowana - ale w walce z chorobą po latach zaniedbań konieczne są bardziej radykalne kroki. Obok odstrzału dzików - także bardziej rygorystyczne kontrole fito-sanitarne na granicach i zablokowanie importu na polski rynek zarażonego żywca (z Litwy) i skażonego zboża (przede wszystkim z Ukrainy). Jeśli takich działań się nie podejmie - polskich producentów trzody czeka bankructwo, a rynek zostanie przejęty przez koncerny zagraniczne, proponujące Polakom mięso nie tylko droższe, ale i z chowu przemysłowego. Cała histeria z "obroną dzików" nie wydaje się więc przypadkowa i nie o "biedne loszki" w niej chodzi - tylko o miliardowe zyski.

Jeśli więc chcemy jeść zdrowe, polskie mięso - a przy okazji utrzymać ostatnią jako tako funkcjonującą gałąź polskiej gospodarki, czyli rolnictwo - nie dajmy się manipulować!

Konrad Rękas



Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Dubitacjusz Szczeciński Toteż należy abstrahować od jednostkowego przypadku i widzieć...
  • @londoncity Dziękuję :)
  • @fakiba interesujące, dziękuję bardzo.

Tematy w dziale Rozmaitości