Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
16 obserwujących
133 notki
92k odsłony
1663 odsłony

Polska śmieciem świata?

Wykop Skomentuj97

Czy teraz korki od szampana będą już zawsze strzelać w Pekinie, a nie na Kremlu? A może obok łapania „chińskich szpiegów” - na topie będzie też polowanie na „agentów Teheranu”?
image
Ostatnie wydarzenia są genialnie przejrzystym  potwierdzeniem całkowicie kolonialnego, niesamodzielnego statusu Polski. Wystarczyło przestawienie wajchy w Waszyngtonie - i lokalny zarząd III RP w jednej chwili przeskoczył z kampanii anty-rosyjskiej - na anty-chińską i anty-irańską, nawet nie pozorując tego jakimkolwiek interesem polskim. Tak oto Polacy przechodzą przyspieszony kurs geopolitycznej rzeczywistości, od dyktowania nam ustaw przez Kneset, poprzez ręczne sterowanie pani Mosbacher - aż po robienie za amerykański zderzak w relacjach z Chinami i Iranem, a wszystko to nie tylko za darmo, ale realnym, wizerunkowym, politycznym i gospodarczym kosztem Polski. Niestety,  nasz kraj jest traktowany jak kolonia, jak śmieć międzynarodowy - bo na to pozwoliliśmy i, co gorsza, nadal tolerujemy.

Kto jest gospodarzem w Warszawie?


"Stany Zjednoczone i Polska będą współgospodarzami konferencji na temat sytuacji w Iranie i na Bliskim Wschodzie, która w lutym odbędzie się w Warszawie" - poinformował... Departament Stanu USA. Tak dowiedzieliśmy się przynajmniej kto jest w Warszawie współgospodarzem. I jakoś nie dziwi, że stało się to akurat w kontekście Bliskiego Wschodu...

Chodzi nie tylko o unicestwioną w Polsce zasadę suwerenności państwowej. Chiny i Iran to jedne z tych kilku podmiotów światowych, z którymi nie mieliśmy dotąd konfliktów, z którymi nie mamy żadnych złych doświadczeń, ani – dotychczas – powodów do zwady[i]. Nie są to też jednak dla Polaków kraje całkowicie nieistotne i egzotyczne. Przeciwnie, jeszcze kilka lat temu nawet rządzący III RP przyznawali, że właśnie Iran może być bardzo obiecującym partnerem w zakresie energetyki, alternatywnym dostawcą taniej ropy wysokiej jakości, a także bardzo rozwojowym obszarem wspólnych inwestycji. Niestety, doskonale rozpoczęte kontakty zostały brutalnie przerwane na niezawoalowane żądanie ambasady amerykańskiej (jeszcze w poprzedniej obsadzie). Obecnie zaś rząd ogłasza, że sukcesem Polski będzie nie kupowanie taniego paliwa – tylko zapewnienie noclegu dyskutującym na temat wszechświatowego obowiązku obrony „Izraela” i zniszczenia Iranu. To już nawet nie chodzi o myślenie w kategoriach racji stanu i polskiego interesu narodowego, nie wymagajmy za wiele. To wprost wyrzeczenie się ewidentnego zysk – na rzecz przyjęcia gościa, który nam zrobi kupę w salonie…!
 

Co zaś się tyczy Chin…

 

Inicjatywa Pasa i Szlaku – Nowy Jedwabny Szlak to przecież tylko zwieńczenie blisko dwóch dekad rosnącej chińskiej obecności w Europie i na całym moście eurazjatyckim. Nawet najbardziej zaślepieni i naiwni geopolitycznie, pełni wątpliwości, uraz i lęków wobec potencjalnych nowych możliwości dla Polski – zgadzali się, że  akurat kierunek chiński wydaje się zupełnie oczywisty, a przy okazji bezpieczny dla Polski.  Chińskie inwestycje infrastrukturalne – tak transkontynentalna sieć kolejowa, jak i słynny hub obiektywnie tylko wzmocniłyby potencjał naszego kraju, przede wszystkim gospodarczy i to bez całej tej uciążliwej i zbędnej nadbudowy ideologicznej, narzucanej z innych kierunków geopolitycznych. Nagłe ochłodzenie relacji, wyczuwalne w Warszawie wraz ze wzmagającą się antychińską retoryką i praktyką Waszyngtonu, a skutkujące informacjami o możliwym przejęcie całości stosunków europejsko-chińskich np. przez konsorcja niemiecko-rosyjskie – równie zgodnie zostało uznane za nieuzasadnioną interesami polskimi aberrację władz III RP. Jak to zwykle w Polsce bywa jednak – okazało się, że może być jeszcze gorzej.

Polska przyłączyła się ochotniczo do kampanii antychińskiej od razu na wysokim „C”. Ze zwykłej (co nie znaczy wcale, że przez to mniej brutalnej i pełnej hałaśliwych oskarżeń) rywalizacji między koncernami z USA i Chin – na gruncie polskiej (a wcześniej także kanadyjskiej) kolonii od razu zrobiono wielką aferę szpiegowską, już na pierwszy rzut dziecinną i, jakby to ująć, godną wzruszenia ramion – bo jak inaczej określić odkrycie, że firmy komunikacyjne mają coś wspólnego z wywiadami świata? Bo że tylko z chińskim, to chyba nie wierzy nikt?

Ile można stracić?


Tymczasem podstawowe pytanie powinno brzmieć nie czy obce wywiady są na terytorium Polski aktywne, bo to raz – zadanie dla kontrwywiadu, a dwa, jeśli są – to wręcz optymistyczne, to znaczy, że jeszcze może jest dla nas jakaś nadzieja, skoro zostało tu coś do wyszpiegowania. Nie, najważniejsze jest  co Polacy mogą zyskać, a co stracić biorąc udział w nieswoich kampaniach geopolitycznych/gospodarczych?

Wiemy już, że  Ameryka Trumpa zna tylko jeden rodzaj robienia interesów: brać, co chce, nie kwitować i nie dawać nic w zamian. Stany Zjednoczone angażując Polskę do podrzędnych rólek w swoich akcjach – nie proponują żadnych rekompensat za straty, żadnej ekwiwalentnej wartości. Czy może zaraz dowiemy się, że to US Army w swoich wywrotnych ciężarówkach broni nas przed „żółtym niezbieczeństwem” oraz wkroczeniem do Warszawy Strażników Rewolucji Islamskiej?

Wybicie się Polski na suwerenność nie może opierać się o jeden tylko kierunek geopolityczny,  niczym ster na stałe przyszwejcowany do burty statku. Przeciwnie, kraj naszego rozmiaru, naród naszych doświadczeń i gospodarka (czy raczej jej resztki…) po takich przejściach – muszą wykazywać się sprytem, ostrożnością i przede wszystkim wielowektorowością zainteresowań. Budowaniem kontaktów, sieci powiązań, wielostronnie korzystnych interesów, stopniowo podnoszących nie tylko polskie zyski, ale i nasze znaczenie polityczne. Z góry rezygnując z wszelkich szans, milcząco, a w wersji skrajnej, rządowej nawet entuzjastycznie przyjmując rolę cudzego popychadła – skazujemy tylko siebie i naszych potomnych na wieczne pozostanie geopolitycznym odpadem świata.

Bo jak to było? Siedzi baca nad rzeczką, oko podbite, zęby wybite, ręka złamana, w tle chałupa płonie, a żona bacy leży z ciupaską w plecach. Baca - jakby nie zważając na te niesprzyjające okoliczności - coś jednak tłumaczy:

- Ze zbójniki psysli – ich zbójnickie prawo, hej! Ze gospodarkę spalili, owiecki zezarli i pokradli – ich zbójnickie prawo, hej! Ze cię zgwałcili – tys ich prawo! Ale ześ dupą psy tym rusała – to jus musiałech cię ciupaską ciepnąc, bo to było kurestwo!

Chodzi o to, żeby rząd RP przynajmniej dupą nie ruszał…

To taki program minimum dla Polski.

Konrad Rękas

[i] A nawet przeciwnie, jak pisałem bowiem gdzie indziej - kiedy 398 lat temu, po klęsce pod Cecorą wydawało się, że już po Rzeczypospolitej. I tylko jedno państwo na świecie pomogło Polakom. Szach  Abbas Wielki  zaatakował (mimo niesprzyjającej dla Persji sytuacji) Imperium Osmańskie, odciążając Polaków walczących pod Chocimiem. Turcy, wierni zasadzie niewalczenia na dwa fronty - postarali się szybko zakończyć wojnę. Może byłby już  czas jakoś się Persom odwdzięczyć...?

Wykop Skomentuj97
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka