Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
16 obserwujących
130 notek
91k odsłon
2383 odsłony

Przeciw Act 447 – marsz, ale dokąd?

Wykop Skomentuj56

Decyzje już zapadły


Rzecz jasna, nie miejmy złudzeń. Nie ma żadnych szans na zatrzymanie roszczeń żydowsko-amerykańskich w obecnej sytuacji geopolitycznej Polski. Pozbawiwszy się jakiegokolwiek pola manewru międzynarodowego, jednostronnie i bezalternatywnie uzależniona od Stanów Zjednoczonych – Polska jest po prostu skazana na przyjęcie dyktatu Act 447 w pełnej świadomości, że przyjdą kolejne ustawy i rozkazy, a rząd w Warszawie posłusznie je wykona, czegokolwiek by dziś nie opowiadali jego przedstawiciele. Tak, jak było ze zmianą ustawy o IPN, tak jak przy każdym przypadku rugania przez polityków amerykańskich czy izraelskich – kierownictwo III RP subiektywnie i obiektywnie po prostu nie ma innego wyjścia. Po pierwsze – bo nie potrafiliby sobie nawet takowego wyobrazić. Po drugie – bo przecież po to są, nic im złego nie przydarza, od początku taką politykę chcieli realizować. A po trzecie – bo w sytuacji bez wyboru postawili w praktyce całe państwo i naród, nie mają się więc nawet jak odwołać do ogółu zbyt długo okłamywanych Polaków, ich własnych wyborców nie wyłączając.

Zwróćmy także uwagę na jeszcze jedną niedawną wiadomość. Skoro prezydent Duda został wezw... zaproszony do Białego Domu - oznaczać to może tylko jedno. PiS już musiało coś Amerykanom obiecać, do czegoś się w imieniu Polski zobowiązać, a nam zostaje czekać na ogłoszenie wyroku.

To znaczy, zapewne - sumy...

Małe urobki, ale…


Jak to więc, skoro wszystko stracone, to po co w ogóle występować? Ha, no choćby, by poszerzać bazę tych, co lepiej późno niż wcale zaczynają rozumieć w jaką kabałę została wpakowana III Rzeczpospolita z nami wszystkimi na pokładzie. Jakimś niewielkim pocieszeniem jest przebijanie się ze złą nowiną nawet do kręgów najfanatyczniej dotąd zaczadzanych kłamstwami PiS-u, jak choćby Kluby Gazety Polskiej itp. Mimo wszystkich zaszłości warto orać na tym gruncie, także i dlatego, że rządzący zadufali się w swojej wierze w trwały zakup zupełnie nowego elektoratu, co może ułatwić całkowite zrzucenie im maski patriotyzmu, w której wciąż jeszcze okazyjnie paradują. Zachować jednak przy wszelkich takich operacjach należy szczególną ostrożność, by leczenie innych nie zakończyło się u leczących zakażeniem typowym gapizmem (łowieniem agentów, Smoleńskiem i chorobą na Ruska itd.). Zdarzały się już wszak przypadki, że miast przejąć rząd dusz na centroprawicy i zarazić jej wyborców endecką szkołą myślenia - sami eksperymentatorzy zarażali się centroprawdzikowścią, przekazaną następnie także i maszerującym dziś neo-endekom.

Porzucić Zachód


Są to jednak detale techniczne, w końcu, gdy Polskę chcą grabić nie rozdrabniajmy się na mikropolityczne szczególiki. Sęk w tym jednak, że mogą one okazać się istotne, gdy jednak komuś przyjdzie zadać do głowy jedynie ważne i możliwe obecnie pytanie: no dobrze, ale jak się obronić?!

Wówczas równie jedyna możliwa odpowiedź brzmieć może PORZUCIĆ ZACHÓD. To zależność od niego pociąga za sobą automatycznie powolność wobec żądań żydowskich, są to naczynia nierozerwalnie połączone. Nie można być częścią świata zachodniego takiego, jakim jest teraz (a inny nie będzie), a jednocześnie mówić: „ale poza tym jesteśmy suwerenni i aha, nie uznajemy tych całych kłamstw przemysłu holocaustu”. Powiedzmy to otwartym tekstem – albo/albo: albo zapłacimy Żydom ile zażądają, a Amerykanom ile dopiszą za swój dyktat, albo zaciśniemy zęby i poniesiemy koszty zerwania więzi polityczno-gospodarczych z Zachodem, stając tak jak się da na własnych nogach i szukając partnerów (i tylko partnerów) poza Zachodu zasięgiem: w Chinach, w Rosji, w ostatnich ośrodkach geopolitycznej niezależności w rodzaju Białorusi czy Iranu. Dopiero z takich pozycji i zniósłszy nacisk, pozbywszy się instrumentów, którymi zawsze w obrębie świata zachodniego można nas szantażować – można rozmawiać nawet i z „Izraelem” i innymi, a przede wszystkim się przed nimi obronić.

Oczywiście, z pewnością nie jest to program dla przeciętnego odbiorcy, jego odtruwanie musi być stopniowe i dużo łagodniejsze. Czy jednak nawet ci wszyscy idący dziś w marszu przeciw Act 477 byliby gotowi na tak trudną drogę? Muszą sobie sami odpowiedzieć – czy tylko protestują, chcą budować poparcie, szukać platformy uświadomienia, rozumiejąc jednak, że to bój skazany na heroiczną klęskę, moralne zwycięstwo i medialne zmanipulowanie – czy pójdą NAPRAWDĘ przeciw światu, w którym zawsze Polska będzie płacić cudze rachunki, wiedząc, że będzie bolało, a zrozumienia nie okażą nawet niektórzy dzisiejsi przypadkowi współprotestujący. Albo-albo. Nie ma taniego wyboru. Tym razem musi boleć.

Konrad Rękas
Konserwatyzm.pl

 


https://www.congress.gov/bill/115th-congress/senate-bill/447/text?fbclid=IwAR12_q2D0-lN2v_YMvHoCKODEguV81MDWlEiqUzO4zbvX9z3bdszzY73e4Q


Wykop Skomentuj56
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka