Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
17 obserwujących
142 notki
97k odsłon
2374 odsłony

Po co komu Konfederacja?

Wykop Skomentuj58

Bosz, ale niektórzy są bekśliwi... Dobrze, zapytam jeszcze raz, może to komuś coś poukłada: Partia polityczna ma reprezentować określoną grupę interesu i interesy danej grupy. Proste pytanie: czyje interesy chciałaby właściwie reprezentować Konfederacja?
image

Rozpoznać interesy grupowe


Tylko bez durnych odpowiedzi w rodzaju "całego narodu" albo "tych inteligentnych". Jakieś pomysły? “Tych poza POPiSem”? Super. A co charakteryzuje tę "grupę" i jakie są jej interesy? No właśnie. „Mających na sercu dobro Ojczyzny!”? Jeszcze lepiej. Narodowców? Zwolenników niskich podatków? Cudnie. Tylko, że to wszystko są takie czy inne cele programowe, ideowe i inne. Ogólnie zapewne wszyscy się zgodzą, że chodzi o to "aby tego zła mniej na świecie było". Chodzi jednak o mechanikę życia społecznego. Ta wyraża się przez interesy poszczególnych jednostek i grup, które znajdują swoją emanację - i organizację. W realiach demokracji przedstawicielskiej - są nią m.in. partie polityczne.

Stąd jest to pytanie zasadne: czyje interesy reprezentuje Konfederacja? Nie do czego dąży, jakie sobie cele stawia - tylko jakich interesów grupowych jest wyrazem? To kwestia kluczowa także dla określenia realnych możliwości choćby zbliżenia się tych ślicznych celów i ideałów. W dodatku zaś, działać powinno jeszcze sprzężenie zwrotne, a zatem dana grupa winna uznawać daną partię za swą reprezentację (w tym sensie bowiem na przełomie wieków reprezentacją polskiego szmolbiznesu nie była bynajmniej UPR, tylko... Samoobrona) – to już jednak jest wyższa szkoła jazdy. Nie można wiecznie wierzyć, że wystarczy napisać idealny program polityczny, a wyborcy sami się znajdą.

Cokolwiek by się liberałom czy socjalistom nie wydawało - partia to NIE JEST PROGRAM. Partia to INTERESY. I trochę sentymentów/emocji.

Rozpoznać własnych wyborców


Odpowiedzi na tak sformułowane pytania jednak brak. Więcej, samo zadawanie ich albo dziwi, albo wręcz obraża zaaferowanych znacznie poważniejszymi sprawami Kolegów-Polityków. Zamiast się jednak zastanowić i określić swoje miejsce w ramach mechanizmu społecznego - sam aktyw i fandom Konfederacji wolą rzucić się wir "reform". A jedna wybitniejsza od drugiej!

- Schować Korwina - nie chować Korwina tylko niech zakłada partię!

- Mniej o Żydach - ale zachęcić kobiety! Albo może coś o ochronie środowiska!

I przede wszystkim, jak zawsze:

- Walić inne tematy i napierdalać więcej o podatkach!

Nadto, choć PiS odebrał wyborców reszcie (centro)prawicy, gdy zaczął udawać swoją radykalizację - to reszta (centro)prawicy właśnie zaczyna z tego wyciąg z tego wniosek, że by odebrać tych wyborców PiS-owi - należy się samemu… deradykalizować. Jakież to logiczne!

I tak dalej. Przecież to środowisko nie ma najmniejszego nawet pojęcia ani dlaczego ktoś na nich zagłosował, ani dlaczego miałby to zrobić znowu!

Chcą więc albo powtarzać swoje czekając, że się wyborcom odmieni (i na pewną skalę to czasem działa, gdy już zagłosowano na wszystkich innych) - albo gwałtownie zmieniać wszystko. A oba warianty w emocjach i zaperzeniu.

Tymczasem, skoro więc nie ma już innych pomysłów – wypadałoby przynajmniej zidentyfikować własnych wyborców. Część z nich to uczniowie JKM. Ten elektorat nie jest, wbrew pozorom stabilny, jak bowiem widać choćby po ostatnich lamentach - znowu spróbują się na niego zaczaić zwolennicy "czystego liberalizmu bez szaleństw Korwina i oszołomów". To realne zagrożenie, zwłaszcza, że znowu zanosi się na dekompozycję organizacyjną korwinistów. Sami neo-narodowcy żadnych własnych wyborców niemal nie mają - bo ci są w… PiS-ie. ALE właśnie na przykładzie Konfederacji widać, że mogą od PiS-u odpływać w miarę utraty zaufania do tej partii, choćby właśnie na odcinku żydowskim. Jasne, zapewne nigdy nie będzie to grupa duża - ale docelowo jakaś. I tyle panom z prawicy zostaje, skoro nie mają innej koncepcji czym są, ani kogo reprezentują.

Zamiast tego rozpamiętują sam wynik zapominając nawet, że taki ROP zaczął się od 6.86% Olszewskiego w '95 (pamiętam jak w jego sztabie płakali jak to możliwe, że nie wygrał?!), a wielkie wejście Samoobrony od ledwie 3.05% Leppera w 2000r., gdy nikt nie płakał, bo zrozumiano potencjał sukcesu. Ale też wiedziano DO KOGO i JAKĄ ofertę skierować. A koledzy nar-librzy nie wiedzą…

Dla jasności zresztą - uważam zafiksowanie się akurat na kwestii wyniku Konfederacji za aberrację. Rozumiem jednak, że niektórzy Koledzy tak się zakleszczyli w tej nieszczęsnej III-RP-owskiej prawicowości, że nie mogą z niej wyleźć. Ba, sądzą, że innego wyjścia nie ma, stąd będą tę zabawę ciągnąć w nieskończoność. Co jednak mogę poradzić, skoro już muszą? Cóż, skoro już wzięli udział w wyborach - teraz mogą zrealizować naturalny etap drugi: rozpoznać rynek.

Łazic po domach, ze 100 dać się wyrzucić w jednym usłyszeć odpowiedzi: Na kogo pan głosował? O, na nas, a dlaczego? Czy zagłosowałby pan na nas znowu? A czemu? Co chciałby pan byśmy uwzględnili w swoich postulatach? Itd.

A za pół roku pójść do tego samego faceta, co najmniej dwa razy i upewnić się, że rzeczywiście zagłosuje.

I tak przez kolejne lata.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka