Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
22 obserwujących
259 notek
143k odsłony
2384 odsłony

Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?

Wykop Skomentuj64

…a co z ubezpieczeniem społecznym?


Dość jednak interpretacji i wniosków, wróćmy do przeglądu faktów – ich zrozumienie niech wynika bowiem z poznania. Z porównywaniem kosztów ubezpieczenia społecznego w Polsce i w UK na szczęście jest nieco lepiej niż ze znajomością tamtejszego systemu podatkowego, ale tylko nieco. Przeważnie dlatego, że powielane są dane nieaktualne, a system NI aktualizowany jest co roku, ponadto zaś właśnie uległ pewnym modyfikacjom. Żeby więc wiedzieć o czym mowa – dla roku podatkowego 2019/20 progi i stawki National Insurance contributions dla samozatrudnionych (uogólniając, czyli bez dość rozbudowanych wyjątków) to:

•    £6,365-£8,632 - £3 na tydzień,
•    £8,632-£50,000 - 9%,
•    pow. £50,000 - 2%.

Uwaga, nie mylmy tego z NI płaconym przez pracodawcę od pracownika i NI pracowniczym (generalnie 13.8% w pierwszym i 12% w drugim przypadku). A jak te wyglądają w praktyce? Weźmy najprostszy przykład – ustandaryzowaną, słabo zarabiającą polską imigrantkę Anię. Zarobi ona w tym roku podatkowym £10,400. Od tej kwoty (brutto) pracodawca odejmie Primary Threshold £8,632, a następnie

•    dokona potrącenia Employees Class 1 NIC:
(£10,400 - £8,632) x 12% = £212.16

•    oraz zapłaci Employers Class 1 NIC :
(£10,400 - £8,632) x 13.8% = £243.98

Otrzymujemy więc łączny koszt NI:

£212.16 + £243.98 = £456.14

Co realnie stanowi 4.39% jej dochodu za rok 2019/2020. To faktycznie znacznie mniej niż w Polsce, co potwierdza nie tyle samą kosztowność pracy w Polsce, co przede wszystkim obciążenie całego systemu nawarstwionymi zobowiązaniami. To nie samą pracę w Polskę dławią obciążenia, ale rzeczywisty koszt funkcjonowania państwa jest niewspółmierny do odczuwanych efektów jego działalności, szwankuje racjonalizacja wydatków publicznych, błędna jest organizacja kosztów stałych – i wszystko to są punkty, w których można i należy szukać wspólnego języka nawet z tak dominującym w polskim dyskursie politycznym liberalizmem.

Kto to policzy?


Problem polega jednak, że w obecnym kształcie przedstawia się Polakom fałszywą alternatywę: albo obecny bałagan, przerosty biurokratyczne, marnotrawstwo środków, brak pomysłu co zrobić z rosnącym długiem (nie tylko publicznym, ale także gigantycznym zadłużeniem polskich gospodarstw domowych), przy jednocześnie żenująco niskim poziomie oferowanych w zamian świadczeń (zwłaszcza tych na poziomie administracyjnym) – albo ma nie być niczego, nastąpi zlikwidowanie całego sektora publicznego, podatków, anarcho-kapitalistyczna utopia. Tak radykalne – a jawnie przecież fikcyjne zestawienie – uzasadnia tylko dalszą inercję i trwanie polskiej bylejakości.

Tej zaś nie da się przecież odmienić ani dokonując tylko reform po stronie dochodowej (zwłaszcza załamując dochody publiczne, co postulują liberałowie), ani wyłącznie po stronie kosztowej, gdzie, dziwnym trafem – psioczy się raczej na minimalne w Polsce wydatki socjalne, utopijnie proponuje likwidację państwowego systemu emerytalnego (a także publicznej edukacji i służby zdrowia), natomiast nie ma żadnego pomysłu co zrobić z rzeczywiście nadmiernie rozrośniętą w III RP klasą urzędniczą. To również pewien paradoks, ale właśnie ona, biurokracja polska jednocześnie dławi, wysysa i uniesprawnia nam państwo – a jednocześnie w pewnym sensie je… stabilizuje, wchłaniając sukcesywnie nadmiar absolwentów różnych wyższych szkół darcia chrzanu (oczywiście, tych partyjno-familijnie umocowanych). Co by się stało z tą rzeszą ludzi… zbędnych po dokonaniu cięć skądinąd przecież nieuchronnych – nie zastanawia się niemal nikt.

Reasumując – czy podatki w Polsce są zbyt wysokie? Bynajmniej, to dochody z nich uzyskiwane wydawane są często rabunkowo i nieracjonalnie. Czy koszt ubezpieczeń społecznych jest w Polsce zbyt duży? Ale w porównaniu z czym? Niestety, ale to cała III RP okazała się bowiem eksperymentem wyjątkowo… kosztownym dla narodu polskiego. Jednak bez znajomości podstawowych faktów oraz szczegółowej analizy, także porównawczej – nie da się przeprowadzić szczątkowego choćby rachunku zwinięcia tego błędu historii.

Ale gdyby ktoś do tego dzieła potrzebował księgowego – to proszę przedzwonić.

Konrad Rękas

Polska Nas Potrzebuje

Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka