Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
19 obserwujących
157 notek
107k odsłon
66 odsłon

Równiejsze wybory – etap I

Wykop Skomentuj4

Średnie ponad połowa polskiego społeczeństwa ma gdzieś okrzyczane „demokrację” i „praworządność”, byle było co do garnków włożyć. Reszta jednak wydaje się traktować te hasełka poważnie – jak więc tłumaczyć, że równocześnie grupa ta uparcie ignoruje praw wyborczych Polaków, arbitralne ustalanie kto może choćby próbować startu do parlamentu, bezczelne naruszanie konstytucyjnej równości wobec prawa i całą tę praktykę dopełniającą zabetonowania systemu politycznego III RP.
image
Tak zwana „demokracja” jest w dzisiejszej Polsce fikcją i w sumie nie powinno to dziwić, nie inaczej jest bowiem w całym systemie zachodnim, którego nasz kraj jest podrzędnym członkiem. Szyderstwo polega jednak na tym, że jednocześnie zarządzający tym kabaretem czują się zobligowani do pouczania innych jak należy urządzać państwo, organizować wybory, no i oczywiście „bronić wartości liberalnej demokracji”. I choć Polacy już naprawdę w swej masie mają ją w najgłębszym poważaniu – to przecież nasiąkamy tą idiotyczną propagandą i nieuzasadnionym poczuciem wyższości. A jak bardzo nieuzasadnionym – widać choćby po zakończonym właśnie pierwszym etapie kampanii wyborczej do Sejmu.

Oczywiście bowiem, że do największych sił Wszechświata należą ludzkie naiwność i głupota, którym naprawdę nie potrzeba już żadnej "agentury" i prowokacji, by samodzielnie siać zamęt i zwątpienie - ALE...

...ALE jedyny niezniszczony jeszcze potencjał społecznej zmiany istnieje wciąż na polskiej wsi - więc znów, jak 4 lata temu, jakoś tak poprowadzono go niemal do samych wyborów, poza fazę prawną pozwalającą na inne zorganizowanie się i... rozpuszczono, mówiąc "Oj, sorry, nie wyszło, no nic, to do zobaczyska za 4 latka...". A niemal dokładnie tak samo, jak tym razem z AgroUnią/Prawdą/Zgodą cztery lata temu postąpiono z poprzednią falą chłopskiego protestu, czyli OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Przipadek?.

...ALE względnie nieliczni, bo nieliczni, niemniej jacyś ludzie, z różnych stron kraju znów próbowali podejmować różne próby zorganizowania się POZA kliką partyjną - i znowu podsunięto im całkiem sporą liczbę fałszywych flag. Ktoś rozwiązywał jakiś komitet, ktoś inny w ostatniej chwili zmieniał barwy, nawet po parę razy. Pewnie to tylko głupota, zapewne naiwność, amatorszczyzna - ALE znowu dokładnie tego było trzeba, by nawet ten niewielki margines wysiłku zamienić w dziurę zniechęcenia i alienacji.

Oczywiście, że system polityczny III RP zabezpieczają przede wszystkim budżetowe dotacje dla partii, media oraz ordynacja wyborcza, a przede wszystkim interesy i rozkazy przychodzące wprost z zagranicy. Zastanówmy się jednak jak wiele robimy (a jeszcze więcej... nie robimy), by samemu trzymać się w politycznym więzieniu, zwanym III RP...

Przechodzenie komitetów wyborczych przez pierwsze sito – zebranie po 5.000 pod listą poselską i po 2.000 pod zgłoszeniem kandydata do Senatu przyniosło kolejny ciekawy przyczynek do opisu nastawienia Polaków do państwa i prawa. Jak się okazało, wielu ludzi jest przekonanych, że nie wolno im podawać ICH WŁASNEGO PESELU, "bo RODO".

Czego nas to uczy?


Nie, nie że ludzie nie rozumieją przepisów, to oczywiste i wiadome bez tego. Ważniejsze jest, że Polacy gotowi są podporządkować się KAŻDEMU przepisowi, nawet najdurniejszemu - bez żadnego oporu i zastanowienia jaki też miałby mieć sens! To, że sławne RODO w formie, w jakiej się ludziom wydaje jest całkowicie wymyślone - tylko pogarsza sprawę. Oznacza bowiem, że SAMI z góry zakładamy, że państwo nakłada na nas /mogłoby nałożyć coraz głupsze obciążenia i zobowiązania, że naprawdę nie wolno czytać listu obecności w szkołach, ani podać swojego nazwiska pani w okienku "bo RODO" - i nic na to nie można poradzić. Ot, pan każe - rab musi. I nie wolno mu nawet pokazać swojego niewolniczego numerka!

To nie jest problem (nie)znajomości prawa, głupoty czy mądrości. To cała niewolnicza mentalność, synonim współczesnej polskości.

Czy można się więc dziwić, że rządzący, cała klasa polityczna III RP – ile wlezie korzysta z tego zrabienia Polaków? Jakoś bowiem nikogo nie zdziwiło, że tak jak w 2011 r. Janusza Korwin-Mikkego, a w 1991 r. Partię X Stana Tymińskiego – tak w ostatnich dniach Państwowa Komisja Wyborcza dosłownie przeczołgała dwa pomniejsze komitety sejmowe i niemal wszystkich niezależnych kandydatów do Senatu. I nikt nawet zastanowił się/nie zająknął, że takie "specjalne" sprawdzanie podpisów zafundowane akurat Skutecznym oraz Koalicji Bezpartyjni i Samorządowcy - ma się przecież nijak do obowiązującej podobno zasady równości wobec prawa, obowiązującej podobno również podczas tych "demokratycznych wyborów"?

Przy tej okazji ujawniła się także inna polska przypadłość – naturalna radość z cudzych problemów. Tym razem objawili ją zwłaszcza zwolennicy Konfederacji, upojeni swym małym sukcesem (czyli zarejestrowaniem – nie bez problemów – list w całym kraju) i szczęśliwi, że tym razem padło na kogoś innego, tzn. na potencjalną nie-systemową konkurencję. Zadowolenie to jednak mocno krótkowzroczne, część wyborców ulegając paranoi typowej dla małych środowisk może bowiem zacząć pytać czemu jednych wyeliminowano, a drugich pozostawiono na kartach wyborczych (przipadek…?!). Nadto zaś być może losy Liroya i innych były tylko treningiem systemu, który na słabszym przedmiocie sprawdzał na jak wiele może sobie pozwolić?

Ujawnione na listach poparcia Skutecznych i BS rzekome martwe dusze to bowiem jedno, ale skoro Okręgowe Komisje Wyborcze nawet do 70 godzin godzin od ustawowego terminu nie były sobie w stanie poradzić z weryfikacją podpisów (czyli raptem po te parę tysięcy na zgłoszenie) i rejestracją kandydatów - to jak można zakładać, że ten sam system zadziała sprawnie przy ustalaniu wyniku wyborów?

W dodatku zaś rywalizacja drobnicy już na tym etapie skutecznie odwraca uwagę, że prawdziwym wrogiem Polaków, nie pozwalającym nam odzyskać kontroli nad naszym krajem - jest sam system polityczny III RP, a problemem jego mechanizmy obronne, także te pozornie prawne.

No, ale skoro ci z widłami wolą naparzać tych z pochodniami...

Konrad Rękas
Artykuł ukazał się na Sputnik Polska

------------------------------------------------------------------------------

1 Wbrew temu, co się niemal powszechnie w Polsce uważa - nie ma bowiem żadnej "ustawy o RODO". Jak sama nazwa wskazuje - RODO to inaczej rozporządzenie o ochronie danych osobowych, unijne General Data Protection Regulation. Jest natomiast - nb. zbędna wobec bezpośredniego obowiązywania samego rozporządzenia - ustawa o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, która reguluje jednak zupełnie odmienną rzecz niż się to wszystkim wydaje.

Dotyczy mianowicie samego zarządzania danymi już posiadanymi i ich ochrony (przede wszystkim ELEKTROCZNICZNEJ) oraz wprowadza tzw. "prawo do zapomnienia". Nie ma ŻADNEGO ZWIĄZKU z podpisaniem się na listach, listami obecności, podawaniem pani w okienku własnego nazwiska, podpisywaniem zeszytów szkolnych, numerkami w przychodni itd. To wszystko ludzka wyobraźnia i nadkreacja.



Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka