Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
21 obserwujących
169 notek
117k odsłon
144 odsłony

Huśtawka Pana Becka

Wykop Skomentuj

Niedoszły najbliższy sojusznik Polski


To znaczy nie tyle sam, co wspólnie z Węgrami, no ale przecież oni od początku mówili, że „Nem! Nem! Soha!”, winna jest więc znów wyłącznie Polska. Faktycznie bowiem nie tylko nie uzyskaliśmy w tamtym podejściu tej nieszczęsnej wspólnej granicy - ale (co gorsza) fakt, że Budapeszt ostatecznie połakomił się na Użhorod i Mukaczew również miał skutki negatywne dla Polski. Oto bowiem w ten sposób załamała się orientacja węgierska wśród zakarpackich Rusinów, co oddało ich pod wpływy OUN-u i rozrabiaki, ks. Antona Wołoszyna, wciągając tak Polskę, jak i Węgry w dalszy konflikt na Zakarpaciu. Faktycznie, zwieńczony w jakiś sposób 16. marca 1939 r. brataniem się WP i Honwedów na nowej granicy – kiedy już jednak było o wiele za późno na cokolwiek, poza uciekaniem tamtędy pół roku później.

Węgrzy popełnili więc ten sam błąd, co Polacy zajmujący kawałki Orawy, tylko w większej skali, za to przynajmniej dla wróbla w garści. Tymczasem w tamtych dniach, gdy ostatecznie kończyła się historia Czecho-Słowacji – optymalnym rozwiązaniem dla wszystkich zainteresowanych (oczywiście, poza Niemcami…) była niepodległa Słowacja, o półoficjalnym kondominialnym statusie, zawieszona między Polską, a Węgrami. Obszarem wpływu Budapesztu byłaby więc Ruś Zakarpacka, być może nawet można było ograniczyć roszczenia Madziarów do pogranicza, Polska zaś w takim układzie powinna dla Słowacji być opiekunem tak przed Węgrami, jak i Niemcami (też przecież wyznaczającymi swoją zonę w nowopowstającej Republice). Właśnie zagranie na Bratysławę, podtrzymanie polskiego ciążenia sidorowskiego nurtu ludactwa – zniweczyłoby w pewnym stopniu geopolityczny skutek upadku Pragi, wytworzyłoby wreszcie jakąś wspólnotę interesów (współzależność) z Węgrami, nie zraziłoby też aż tak Rumunów, co było równie ważne, ponieważ akurat sytuacja Rumunii wcale nie odbiegała tak bardzo od polskiej. Kraj ten był bowiem również poddawany naprzemiennym naciskom i prowokacjom tak niemieckim, jak zwłaszcza brytyjskim i już w roku 1939 był wymieniany na równi z Polską jako jeden z dogodnych pretekstów starcia brytyjsko-niemieckiego. A skoro tak, skoro istniała realne wspólnota – to i ten kierunek należało podtrzymywać, zamiast niweczyć. Nie byłaby to oczywiście żadna „”, porzucić należało huśtawkowe mrzonki. Zupełnie realne było jednak uzyskanie może początkowo słabej, ale przynajmniej JAKIEJŚ ALTERNATYWY dla próżni, coraz większej próżni w jaką wpadała zbeckowana Polska… A to dawałoby nam przynajmniej pewne szanse odwleczenia najgorszego.

Zamiast tego postanowiliśmy jednak dobić Czecho-Słowację, a w rezultacie ostatecznie dobiliśmy pro-polskie nastawienie Słowaków. Dokładnie w zamian za 226 km² i 4.280 mieszkańców, bo tyle właśnie zażądaliśmy od Pragi, a ostatecznie wydusiliśmy od autonomicznej już wtedy Bratysławy 1. grudnia 1938 r. Bardzo urokliwa, ale nic więcej – niż tylko kupa kamieni. Taka, której nie starczyłoby nawet na pochowanie ego Becka i jego Huśtawki…

Następnym ruchem na geopolitycznej mapie świata, ruchem już o realnym znaczeniu – była kolejna już rozmowa ministra Ribbentropa z ambasadorem Lipskim w sprawie przyłączenia Gdańska do Rzeszy i Korytarza. Zegar już bił, sztuka była niemal skończona.

Konrad Rękas
Xportal.pl


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura