Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
21 obserwujących
170 notek
118k odsłon
200 odsłon

Zimowy sen Polski

Wykop Skomentuj3

Rządząca w Polsce pro-amerykańska partia Prawo i Sprawiedliwość zgodnie z wszystkimi sondażami wygrała wybory parlamentarne i zdobyła samodzielną większość w Sejmie (izbie niższej polskiego parlamentu). Mimo rekordowej mobilizacji elektoratu – PiS ostatecznie powtórzyło jednak tylko swój wynik sprzed 4 lat, w dodatku zaś utraciło większość w Senacie (izbie wyższej). Tymczasem w przyszłym roku w Polsce odbędą się wybory prezydenckie, w których obecny prezydent, polityk PiS Andrzej Duda wcale nie jest faworytem.
image

Tęskniąc za demokratycznym dyktatorem


Polacy uwielbiają szczycić się swoją tradycją demokratyczną i instytucjami parlamentarnymi stanowiącymi o specyfice ich dawnego państwa już w XVI-XVIII wieku. Nieco mniej chętnie wspominają jednak, że rzekoma demokracja była jednak w istocie przykrywką dla rządów oligarchii i anarchii wywoływanej nieustannie przez dominującą w kraju polską szlachtę. Równolegle więc w Polsce wykształciła się tęsknota do rządów silnej ręki, ograniczających „nadmierną swobodę”, co historycznie uosabia powszechny kult przedwojennego dyktatora – marszałka Józefa Piłsudskiego. Wszystko to razem czyni z polskiej świadomości specyficzną mieszankę, w której dużo się o demokracji mówi, ale potem rozgląda się za kimś od wydawania rozkazów. Stąd zapewne właśnie Polacy mają skłonność do nieuzasadnionego kompleksu wyższości np. wobec Rosjan, rzekomo „zbyt przyzwyczajonych do posłuchu wobec władzy”, ale jednocześnie dość wyraźnie zazdroszczą Rosjanom takiego przywódcy jak Władymir Putin (a Białorusinom Aleksandra Łukaszenki) etc.

We współczesnej Polsce te historyczne i świadomościowe uwarunkowania doprowadziły do sytuacji, w której w demokratyczny sposób po raz kolejny wygrała partia powszechnie (w kraju i zagranicą) oskarżana o naruszanie standardów demokratycznych i zapisów konstytucji. Czy więc Polacy znów chcą mieć swojego „demokratycznego dyktatora”?

W obronie nadziei


Sprawa jest nieco bardziej złożona. Od samych wyników poszczególnych partii ważniejsza wydaje się bowiem być… rekordowa frekwencja wyborcza, przekraczająca 61% i najwyższa od upadku komunizmu w 1989 r. Z wstępnych badań motywacji elektoratu wynika jednoznacznie, że Polacy tak tłumnie poszli do urn przede wszystkim, by obronić politykę socjalną rządów PiS i by wyrazić swoje nadzieje na lepszą przyszłość. Optymizm w obecnych realiach musiał oznaczać kontynuację – wszyscy inni bowiem (cała opozycja liberalno-demokratyczna i liberalno-narodowa) tylko straszyli, że będzie gorzej, a Polacy wolą wierzyć, że gorzej już było.

Kluczowe znaczenie ma tu jeden element polityki PiS – pierwszy od 1989 r. poważny zasiłek socjalny, wprowadzony za rządów tej partii: 500+, czyli około $130 na dziecko (początkowo tylko w rodzinach wielodzietnych, obecnie już szerzej). Program ten wzbudził ogromne dyskusje w Polsce, od 30 lat rządzonej według paradygmatu liberalnego i wskazań Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz fundacji George Sorosa. Przez trzy dekady Polacy słyszeli więc, że są skazani wyłącznie na siebie, że państwo nie tylko nie ma pieniędzy, ale też nie może i nie chce pomagać rodzinom, bezrobotnym czy młodzieży – bo przecież każdy jest kowalem swojego losu i liczy się tylko sukces w amerykańskim stylu. Biedni zaś pozostają biednymi – bo widocznie nie dość się starają, są sierotami po komunizmie albo wprost leniami i pasożytami. I wystarczyło $130 miesięcznie – żeby przekonać te rzesze Polaków, że jednak nie są całkiem pozbawieni wartości.

Liberalna opozycja starała się przez 4 lata atakować 500+ z tych samych, dobrze znanych pozycji – jako „premię dla nierobów” czy wręcz „łapówkę wyborczą”. Ostatecznie jednak wszystkie główne siły opozycyjne: liberalna Platforma Obywatelska (PO), centrowe Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) zmuszone zostały okolicznościami do zmiany tonu, ograniczając się tylko do straszenia Polaków, że koniunktura gospodarcza dobiegnie wkrótce końca, a w raz z nią znikną pieniądze na program socjalny PiS. Wyborcy odebrali to jednak po swojemu. Mimo zapewnień opozycji - przeciętny wyborca był pewien, że kiedy przyjdą „tamci”, to po prostu zabiorą 500+. A tego większość społeczeństwa – jak widać – po prostu nie chce. Najwyższa frekwencja od 1989 r. jasno wskazuje, że kiedy Polakom na czymś zależy (w tym przypadku choćby na namiastce socjalnego bezpieczeństwa) – to są w stanie się zmobilizować.

Obserwacja banalna – pozostaje zgadnąć kto wyciągnie z niej wnioski formułując własne oferty wyborcze dla Polaków…

Klęska liberalizmu


Oczywiście – sprawy socjalne nie były jedynym frontem zakończonej kampanii wyborczej. Tak PiS, jak i PO starały się zainteresować Polakom sporem ideologicznym, zogniskowanym wokół haseł LGBT. O ile jednak rządzącym udało się zdyskontować sprzeciw konserwatywnej części społeczeństwa polskiego wobec nadmiernej swobody obyczajowej określanej jako „promocja zboczeń” – o tyle PO decydując się odwołać do modnej na Zachodzie politycznej poprawności i postulatu „wyboru płci” po pierwsze utraciła część własnych bardziej tradycyjnych wyborców, którzy zwrócili się w stronę PSL (partii dotąd agrarnej, a teraz pozycjonującej się jako polska chadecja, partia urzędników i racjonalna alternatywa tak dla PiS, jak i dla PO). Po drugie zaś – sam spór wypromował w tych wyborach radykalną odmianę lewicy, która po latach przerwy wróciła do parlamentu już nie pod czerwonymi, ale pod tęczowymi sztandarami. Tu bowiem dochodzimy do kolejnego paradoksu polskiego systemu politycznego. Oto bowiem funkcjonalnie rolę klasycznej lewicy zajmuje w polskich realiach… największa partia prawicowa, Prawa i Sprawiedliwość, której lider, Jarosław Kaczyński powtórzył podczas nocy wyborczej obietnicę „budowy w Polsce państwa dobrobytu”. Wszyscy zaś pozostali, w warunkach polskich: PO, PSL, a nawet lewica, jak również nowa siła – narodowo-liberalna Konfederacja, odwołują się albo do liberalizmu gospodarczego, albo obyczajowego, albo do obu tych odmian tej ideologii.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka