119 obserwujących
705 notek
1623k odsłony
  4354   0

Wykorzystanie raportu ws kard. McCarricka do niszczenia autorytetu Jana Pawła

Po dwu latach intensywnych prac, w trakcie których przekopano archiwa, przebadano tysiące doku-mentów i przesłuchano 90 świadków z USA i Włoch, w Watykanie został ogłoszony raport, mający odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób Theodore Edgar McCarrick – najwyższy rangą i najważniejszy do 2018 r. duchowny Kościoła rzymskokatolickiego, któremu udowodniono czyny pedofilskie, mógł zostać najpierw biskupem, później arcybiskupem i kardynałem oraz objąć jedną z ważniejszych stolic biskupich na świecie.  

Sporządzony w językach włoskim i angielskim raport liczy 460 stron. Kilka godzin po jego ogłoszeniu w internecie ruszyła lawina komentarzy narzucających jego interpretacje. Komentarzy, których autorzy są w sposób ewidentny zainteresowani oczernieniem Jana Pawła II i zniszczeniem jego autorytetu. Zabierają głos ludzie, którzy nigdy nie znali JP II, nie wiedzą nic o jego nauczaniu, a przede wszystkim nie mieli nic wspólnego z Kościołem Katolickim. Ich zadaniem jest wbicie ludziom do głów przekonanie, że Jan Paweł II miał nieczyste sumienie, a więc nie może być autorytetem w sprawach moralnych.

Podstawowy zarzut sprowadza się do tego, ze JP II wiedział o zarzutach wobec McCarricka a mimo to mianował go arcybiskupem Waszyngtonu i kardynałem. Jest to zarzut wyjątkowo niegodziwy.

Z opublikowanego raportu wynika coś zupełnie przeciwnego. Osoby które zapoznały się z raportem, np. George Weigel, mówią wyraźnie, że McCarick zwiódł nie tylko Jana Pawła II. Przez długi czas, nawet po śmierci JP II, nie wychodziły na jaw konkretne oskarżenia wobec McCaricka. Nie można więc przyjmować narracji, że w 2000 roku „Papież Jan Paweł II wiedział o zarzutach homoseksualnych a mimo to awansował McCarricka”, gdyż jest ona fałszywa i niegodziwa.

Decyzję o mianowaniu McCarricka arcybiskupem Waszyngtonu w 2001 r. została podjęta w zgodzie z wszystkimi obowiązującymi w Watykanie procedurami. Mc Carrick był przedtem kilka razy, przy okazji kolejnych nominacji, sprawdzany przez władze kościelne. Najpierw w roku 1977 r., jeszcze za Pawła VI, który nominował go biskupem pomocniczym Nowego Yorku, a później w 1981 r. (nominacja na biskupa ordynariusza w Matuchen) i w 1986 (nominacja na arcybiskupa w Newark). Przy kolejnych nominacjach nie wyszły na jaw negatywne opinie na temat jego postawy moralnej: ani na temat jego czynów homoseksualnych ani tym bardziej przestępstw wobec nieletnich, mimo iż jak obecnie wiadomo, było ich wiele.

Do Watykanu docierały anonimowe pogłoski o niemoralnym życiu McCarricka (praktykowany homoseksualizm), które Jan Paweł II traktował poważnie. Dlatego trzykrotnie odmówił kolejnych nominacji McCarricka, proponowanych przez amerykański episkopat:

• na arcybiskupa Chicago w roku 1997,

• na arcybiskupa Nowego Yorku w roku 1999,

• wreszcie na arcybiskupa Waszyngtonu w lipcu 2000 r.

mimo że kandydatura McCarricka uzyskała pozytywne opinie kanoniczne.

Zachowując bowiem procedury kościelne, przed decyzją papież musiał uzyskać opinie trzech biskupów amerykańskich: wszyscy trzej konsultanci wyrazili na piśmie niepełne czy też intencjonalnie nieprawdziwe opinie na temat McCarricka i rekomendowali go do nominacji, czyli de facto oszukali Jana Pawła II.

To samo uczynił później sam McCarrick, kiedy napisał list do osobistego sekretarza Jana Pawła II, biskupa Stanisława Dziwisza, z prośbą o przekazanie Papieżowi. Przysięgał, że „nie miał nigdy stosunków seksualnych z żadną osobą, ani z mężczyzną ani z kobietą, z młodą ani ze starszą, ani z duchownym, ani ze świeckim”. Zarzekał się na wszystkie świętości, że wszelkie insynuacje na jego temat są kłamliwe, powoływał się na swe kapłańskie sumienie, wyrażał swe oddanie Bogu, a także szacunek wobec Papieża i jego decyzji - jakakolwiek ona będzie.

W cytowanym liście napisał: „Jeśli Ojciec Święty utraciłby pewność do mnie, jako biskupa, ja z chęcią zrezygnuję i przyjmę posługę, jaką mi przydzieli(…). Niech Pan użyje tego obecnego krzyża w moim życiu, aby uczynić mnie lepszym kapłanem…”.

Jan Paweł II nie spodziewał się, biskup McCarrick posługuje się krzywoprzysięstwem w kwestiach tak fundamentalnych i świętych i uwierzył tym zapewnieniom. Nie mógł postąpić inaczej, skoro ani nuncjatura w Waszyngtonie, ani amerykański episkopat, ani watykański Sekretariat Stanu, ani watykańskie Kongregacje nie dostarczyły żadnych dowodów przeciw kandydatowi.

Papież Jan Paweł II zachował kanoniczne procedury, jakie są stosowane wobec każdego kandydata na biskupa czy kardynała. Jak wskazuje raport, nominacja doszła do skutku dlatego, że Papież został wprowadzony w błąd i oszukany. Z raportu wynikają dwa wnioski:

• proces sprawdzania kandydatów na biskupów i arcybiskupów jest wadliwy

• zawiodły biurokratyczne struktury w Kościele amerykańskim i w nuncjaturze w Waszyngtonie.

Z całą pewnością jednak, nie można twierdzić, że Jan Paweł II wiedział o kłamstwach McCarricka i o konkretnych zarzutach wobec niego, a mimo to go awansował.

 W mediach kolportowane są informacje, że że McCarrick był aktywnym pedofilem w okresie jego nominacji na arcybiskupa Waszyngtonu i że w końcu 2000 roku papież nominował lub nawet nagradzał pedofila. Oskarżenia pedofilskie zaczęły wychodzić na jaw dopiero w 2017 r., wtedy dopiero komisje watykańskie zaczęły je badać, bo dopiero wtedy ujawnili się świadkowie – ofiary seksualnych nadużyć. W czerwcu 2018 roku McCarrick został oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich, jakich miał dokonać w latach 1971–1972. Także zarzuty o molestowanie seminarzystów pojawiły się dopiero wtedy, kiedy McCarrick był już na emeryturze.

Tej wiedzy nie miał Jan Paweł II kiedy w 2001 r. mianował McCarricka arcybiskupem Waszyngtonu. Wtedy wszystkie pisemne opinie (nie anonimowe), wszystkie, jakie należało wtedy zdobyć, przemawiały za tą nominacją.

Warto również zauważyć, że z omawianego raportu wynika, że McCarrick był ceniony nie tylko przez amerykańskich biskupów, ale także polityków, lewicowych i prawicowych.

W grudniu 2000 r. McCarrick otrzymał z rekomendacji amerykańskiego departamentu stanu nagrodę praw człowieka im. Eleanory Roosevelt. W czasie uroczystości przemawiał osobiście prezydent Bill Clinton, który chwalił zaangażowanie humanitarne McCarricka na całym świecie i wspominał, że w 1998 roku „był zaszczycony, że mógł go wysłać jako swojego przedstawiciela na rozmowy o wolności religii w Chinach” i podziękował mu za „jego oddanie wszystkim dzieciom Bożym”.

W styczniu 2001 r., pięć dni po inauguracji prezydentury, George Bush z żoną i innymi wysokimi urzędnikami administracji amerykańskiej uczestniczyli w kolacji w rezydencji arcybiskupiej w Waszyngtonie. A w 2004 r. prezydent George Bush wyraził opinię: ”Nie ma lepszej osoby w naszym kraju, niż McCarrick. Jestem dumny, że mogę nazwać go przyjacielem. Jest porządnym człowiekiem”.

Również w 2004 r. McCarrick jednym z głównych celebransów podczas nabożeństwa żałobnego na pogrzebie prezydenta Ronalda Reagana, i to on jako przedstawiciel amerykańskich katolików czytał tekst Ewangelii.

W ubiegłym tygodniu włoska gazeta Il Foglio opublikowała wywiad z kardynałem Ruini, bkiskim współpracownikiem Jana Pawła II, wieloletnim przewodniczącym włoskiego episkopatu, wikariuszem papieskim dla diecezji rzymskiej w latach 1991 – 2008. Matteo Matzuzzi, watykanista „Il Foglio”, prosił kardynała o komentarz do Raportu dotyczącego McCarricka. Dziennikarz zapytał kardynała, czy słuszne są zarzuty, że Papież w sposób zbyt powierzchowny traktował kierowanie Kurią rzymską i nominacje biskupie. W odpowiedzi Ruini wyjaśnił, że

„Jan Paweł II starannie wybierał swoich najbliższych współpracowników i darzył ich wielkim zaufa-niem, nie był kimś, kto chciał skupiać władzę w swoich rękach. (...) Jednocześnie miał bardzo duże poczucie własnej odpowiedzialności i misji, która obejmowała również wymiar rządów. Gdy przychodziło do podjęcia ważnych decyzji, jakimi z pewnością są nominacje biskupów, zwłaszcza ważnych diecezji, przeznaczał na to więcej czasu i poświęcał ten czas na modlitwę i refleksję. Nie będę wchodził w kwestię nominacji McCarricka, ponieważ jej nie znam i nie brałem w niej udziału, ponieważ wykraczało to poza moje obowiązki dotyczące diecezji rzymskiej i Kościoła włoskiego.

Mogę jednak powiedzieć, że zarzucanie Janowi Pawłowi II powierzchowności jest fałszywe i głęboko niesprawiedliwe - nic w jego sposobie bycia i działania nie było powierzchowne”.

Kardynał Ruini odrzuca też tezę, że Jan Paweł II był „onieśmielony” ekspansywnością i silną pozycją McCarricka. „Myślenie, że McCarrick, a nawet ludzie znacznie ważniejsi od niego, mogliby zastraszyć Jana Pawła II, jest po prostu śmieszne. Jego zdanie wypowiedziane na początku pontyfikatu ‘Nie lękajcie się’ pozostało sławne, a Jan Paweł II osobiście nie bał się nikogo na świecie. W wielu okolicznościach mogłem zobaczyć, że odwaga, zarówno fizyczna, jak i moralna, była w nim czymś naturalnym.

Brak lęku i zastraszenia szedł w parze z wielką uwagą i szacunkiem dla każdego, również dla osób najskromniejszych, a tym bardziej dla biskupów - dlatego Jan Paweł II z wielką roztropnością przyj-mował oskarżenia przeciwko ludziom”.

Kard. Ruini wypowiedzial się zdecydowanie: „Kto kwestionuje świętość Karola Wojtyły, a jest wśród nich również garstka katolików, nie wie co mówi”.

George Weigel, biograf Papieża Jana Pawła II:

„Raport McCarricka to 449 bardzo szczegółowo udokumentowanych stron o zbrodniach, grzechach, kłamstwach i manipulacjach Theodora McCarricka. Przekształcenie tego raportu w coś przeciwko Janowi Pawłowi II jest po prostu złym dziennikarstwem.”

***

Przypisaniu notki autorka korzystała z następujących publikacji:

https://wpolityce.pl/kosciol/526503-mccarick-oszukal-nie-tylko-jana-pawla-ii-ale-i-prezydentow

https://www.niedziela.pl/artykul/61317/%E2%80%9ERece-precz-od-Jana-Pawla-II%E2%80%9D-Wazne

https://www.niedziela.pl/artykul/61091/Weigel-decyzja-Jana-Pawla-II-byla


Lubię to! Skomentuj130 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo