111 obserwujących
626 notek
1348k odsłon
4300 odsłon

Zbrodnia w Puziowych Dołach

Wykop Skomentuj46

Na Lubelszczyźnie już w 1943 r. trwała otwarta wojna między polskim podziemiem i komunistami. Wiosną 1944 r. komuniści poczynali sobie coraz bardziej agresywnie, rozbijając placówki NSZ i AK, mordując żołnierzy tych organizacji. Doszło wtedy do tragedii mieszkańców wsi Potok Stany i Dąbrówka. Pretekstem do ataku na wymienione wsie stała się śmierć jednego z dowódców komunistycznych oddziałów Władysława Skrzypka ps. „Grzybowski”, mającego na sumieniu wiele zbrodni na Polakach i Żydach. „Grzybowski” zginął 11 kwietnia 1944 r. we wsi Potok Stany podczas napadu na dom Kobylarzów. Nie zastawszy w domu Leona Kobylarza, żołnierza NSZ, Skrzypek zastrzelił jego brata Mieczysława. Kiedy grupa napastników opuszczała obejście Kobylarzów najmłodszy z braci, 16- letni Wojciech Kobylarz wydobył ze schowka karabin i postrzelił śmiertelnie „Grzybowskiego”.  

W PRLu komunistyczni historycy (a tylko tacy mieli wówczas dostęp do archiwów) dowodzili, że "Grzybowski" przyjechał do Kobylarzów w celu uzyskania porozumienia z "Dębem" Kobylarzem. Wg Zbigniewa Załuskiego (w ksiązce „Czterdziesty czwarty”) 11 kwietnia 1944 r. wydarzenia miały następujący przebieg:

 „11 kwietnia dowódca 1 brygady AL. Im. Ziemi Lubelskiej ,kpt. Grzybowski (Władysław Skrzypek) w czasie inspekcji placówek i grup wypadowych Al. W gminie Potok postanowił zajechać do dowódcy obcej – kto wiedział na pewno czyjej? – placówki zbrojnej w Dąbrówce, do „Dęba (Kobylarza). Chciał z nimi omówić sytuację w terenie, ostatnie starcia, nieporozumienia i strzelaniny. Spotkanie było zapowiedziane. Ostrzegany przez kolegów „Grzybowski’ odpowiedział, że jedzie przecież do kolegi z przedwojennego wojska i nic złego nie może go tam spotkać- był niegdyś podoficerem zawodowym i „Dęba„ istotnie znał osobiście.... Przed kuźnią Kobylarza powitał ich niespodziewanie ogień z broni automatycznej. Przyduszony ogniem do Ziemi „Grzybowski” wołał, że nie przyjechał się bić tylko rozmawiać.... Ciężko ranny w brzuch zamarł po kilku godzinach”.

Po śmierci „Grzybowskiego” dowódca lubelskiego obwodu AL Mieczysław Diomko „Moczar” wydał 13 kwietnia 1944 r. rozkaz nr 16:

 „Za zbrodnie popełnione przez zbirów faszystowskich we wsi Potok dowództwo AL winno wyciągnąć najsurowsze konsekwencje do kary śmierci wszystkich winowajców tej zbrodni, pośrednich i bezpośrednich”.

Aby wykonać nakazaną przez Moczara zemstę, w lasach janowskich zebrały się oddziały AL: „Maksyma” (Andrzej Flis), „Przepiórki” (Edward Gronczewski), „Cienia” (Bolesław Kowalski), „Zbyszka” (Zbigniew Pietrzyk), „Bogdana”- (Aleksander Szymański). 19 kwietnia 1944 r. rano komunistyczni partyzanci otoczyli uznawane za siedzibę sił reakcyjnych wsie Kolonia Potok Stany, Potok Stany i Dąbrówka (określane jako „mały Londyn”) i dokonali krwawej rozprawy. Tuż po wkroczeniu do wsi zastrzelili braci Kazimierza i Józefa Grzybów, a Stanisława Krzeszowskiego zarąbali siekierą. Bili i maltretowali członków rodzin żołnierzy NSZ, jednej z kobiet połamali ręce. Zabudowania zostały ograbione z wartościowych rzeczy.

Opuścili wymienione wsie około godziny osiemnastej, zabierając z sobą 11 osób. Wśród porwanych byli Piotr Kobylarz (ojciec Mieczysława zastrzelonego przez Skrzypka), bracia Adam i Adolf Zioło (po-rwani w miejsce poszukiwanego przez komunistów ich ojca Józefa), Paweł Balawander, Stanisław Gęborski, Władyslaw Krzyżak, Wacław Dyjewski, Franciszek Kania, Kazimierz Baran, Lucjan Duma i Aleksander Markiewicz. Aleksander Markiewicz, ksiądz z Katolickiego Kościoła Narodowego, został uprowadzony, bo wnioskując po nazwie kościoła porywacze uznali, że jest „endekiem”.

W godzinach wieczornych zatrzymanych mężczyzn banda uprowadziła w stronę Rzeczycy. Nieopodal Rzeczycy Ziemiańskiej znajduje się wąwóz lessowy o głębokości dochodzącej do 11-12 metrów, nazywany Puziowe Doły od nazwiska właściciela tej ziemi. Tam rozegrał się ostatni akt dramatu. Ks. Markiewicz został przywiązany do drzewa i podpalony. Lucjan Duma, który przed wojną służył w Straży Prezydenckiej na Zamku Królewskim w Warszawie, został rozerwany końmi. Pozostałych pojedynczo podprowadzano nad wykopany dół i zabijano strzałami w potylicę.

Rodziny pomordowanych zaczęły poszukiwania miejsca ich pochówku już następnego dnia, jednak bez rezultatu. Udało się odnaleźć tylko pojedyncze sztuki odzieży i przedmioty należące do zamordowanych.

Do dzisiaj miejsce pochówku zabitych w Puziowych Dołach nie zostało ustalone, a ofiary tej zbrodni nie doczekały się godnego pogrzebu. Brak też upamiętnienia tej zbrodni.

Miejsce pochówku oprawców jest znane - Aleja Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Zostali też upamiętnieni na cmentarzu w Rzeczycy, gdzie znajduje się granitowy pomnik z napisem „żołnierzom Armii Ludowej”.

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura