Narodowe mity
The truth is out there
2 obserwujących
8 notek
2491 odsłon
  1057   2

Ile dywizji ma TSUE? Odpowiedź zdaje się być prosta

google
google

Notka "Ile dywizji ma TSUE? Czyli nowe szaty cesarstwa", do której nawiązuję tytułem. Jak również sam Autor - Pan @Kelkeszos - zmotywowały mnie do próby znalezienia odpowiedzi, na te ciekawe pytanie.

Taka motywacja jest bardzo potrzebna, a nierzadko konieczna. Sami, bowiem (często) nie jesteśmy pewni własnych przemyśleń czy słuszności analiz, a przekazy medialne i informacje podprogowe, czy materiały naukowe, kierują nas ostentacyjnie w jednym kierunku. Niestety - zgodnie z nurtem danego medium.

Zachęcam zatem do samodzielnych prób poszukiwania odpowiedzi, ale koniecznie - różnymi metodami. W różnych mediach. Z różnych stron gazet, jak i z różnych stron internetowych. I zapewniam - mimo wielu "Eurek" nie da nam to patentu na "wszech wiedzę". Starajmy się w dyskusjach ważyć emocje, a przede wszystkim próbować zrozumieć drugą stronę. To bardzo istotne jeśli chcemy, choć przez chwilę, wyjrzeć zza mgły dezinformacji.

Wspomniana „wszech wiedza” należy do władnych tego świata - i o nich (przynajmniej z tego regionu), bardzo trafnie napisał sam Pan @Kelkeszos w swojej notce - https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1167766,ile-dywizji-ma-tsue-czyli-nowe-szaty-cesarstwa.

A Pan @Lchlip, w swojej, opisał niektórych, z nimi walczących w konfrontacji bezpośredniej - na froncie dyplomacji: https://www.salon24.pl/u/lchlip/1168173,blyszczaca-szabla-w-pis-owskiej-pochwie.

Szczerze zapraszam do przeanalizowania obu tekstów. Ale proszę przy tym pamiętać, że analiza ta powinna wynikać z chęci poznania fundamentów i filozofii działania pewnych schematów, a nie analizy powierzchownych informacji - dedykowanych dla mas. W jednym z tych tekstów, właśnie taki nurt jest jasno wyczuwalny.

Wracają natomiast do meritum notki. Dlaczego TSUE ma "trzy" dywizje?

Otóż należy rozpocząć od samego początku – mianowicie od początków samego Trybunału. A tak naprawdę momentu, w którym stwierdzono, że II-ga Wojna Światowa przyniosła więcej strat niż zysków. Więc TSUE to nic innego jak Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, który powstał w 1952 r. W 6 lat po II-giej WŚ na mocy traktatu paryskiego w 1951 r. ustanowiono Europejską Wspólnotę Węgla i Stali (EWWiS) – ta traktowała o kontroli nad przemysłem ciężkim i tkwiący korzeniami w czasach rewolucji przemysłowej konflikt francusko-niemiecki. Umowę na 50 lat podpisały (w kolejności alfabetycznej) Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg, RFN oraz Włochy. Gdzie większością głosów dysponowały tylko "trzy" państwa: Francja, Niemcy i Włochy.

Powód był bardzo prosty – strategiczne zasoby węgla i stali (bądź co bądź, bezpośrednio powiązanych z siłą militarną) musiały znaleźć się pod jurysdykcją "tworu", który będzie regulował ich przepływy. Następnie, na mocy traktatów rzymskich z 1957 r., w których również ustanowiono Europejską Wspólnotę Energii Atomowej (Euratom) i Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG) - Trybunał Sprawiedliwości EWWiS został przeobrażony w Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich (TSWE).

Dalszy plan rozszerzania wspólnoty, przewidywał również plan rozszerzania TSWE nad kolejnymi gałęziami gospodarki. Natomiast kolejne Państwa, zaślepione dotacjami i ekonomią bez granic, godziły się podpisując kolejne traktaty i fuzje. Skazując się tym samym na (niestety coraz szerszą) utratę suwerenności w zarządzaniu własnymi zasobami. W tym miejscu można przytoczyć prosty przykład kontrolowanej identyfikacji i rejestracji bydła, czy kontraktową ilość mleka.

Następnie, od 2009 roku, czyli od traktatu lizbońskiego - mówimy o TSUE, a nie o TSWE. Trybunał ewoluował, ale wewnętrznie nadal powiązany jest z byłą Europejską Wspólnotą Węgla i Stali, za której powstaniem stoją elity Państw, które (w naszych oczach) przegrały wojnę. Korelacja jest tu oczywista.

Ciekawym epizodem, jest fakt samego podpisania traktatu rzymskiego w 1957 r. Podpisy, mimo niewiedzy sygnatariuszy, znalazły się tam in blanco, a całe wydarzanie mimo powagi sytuacji, trwało tylko 30 minut. https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114873,4010921.html.

W ślad za prośbą rządu włoskiego całą ceremonię przeprowadzono w sali Horacjuszy i Kuriacjuszy w Palazzo dei Conservatori na Kapitolu w Rzymie. Gdzie symbolicznym elementem tego miejsca jawi się obecność fresku Giuseppe Cesari’ego o tej samej nazwie, a nawiązującego do mitologii rzymskiej. Np. J. Dumézil podawał szereg przykładów „historyzacji” mitów indoeuropejskich w starożytnym Rzymie. Zwycięstwo trzeciego Horacego nad trzema Kuriacjami – to echo zwycięstwa Indry i Trity nad Trójgłowym. W micie rzymskim, w ostatnim etapie walki, jeden Horacjusz pokonuje trzech bliźniaczych przeciwników, co można uznać za odpowiednik trzykrotnego pokonania jednego wojownika.

Liczba „trzy” ponownie pojawia, zdaje się nieprzypadkowo.

Na koniec należy zacytować wypowiedź Pani Angeli Merkel z 2010. Z początkiem tamtego roku wystartowano z pracami nad „nieznaczną zmianą traktatu”. I jak podawało rp.pl (oraz inne media) kluczowe było właśnie słowo „nieznaczna”:

UE chce uniknąć konieczności standardowej ratyfikacji, która wymagałaby zwołania konwentu i udziału Parlamentu Europejskiego, a następnie wiązałaby się z ryzykiem konieczności przeprowadzenia referendów w niektórych państwach. – Mówimy o zmianach ograniczonych tylko do jednego problemu: stworzenia mechanizmu antykryzysowego.”

Inicjatorami zmian były "trzy" osoby: kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, a pomysł poparł premier Włoch Mario Monti. 

Lesław Pol


Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka