Narodowe mity
The truth is out there
3 obserwujących
12 notek
4421 odsłon
  168   0

O kaczątka spór Donalda Duck'a z Kaczką Dziwaczką. Debata z Platonem w tle.

Walt Disney
Walt Disney
Czy zostawią dla mnie Kaczyńskiego? Czy romans ma szansę przerodzić się w trwały związek? Jak długo jeszcze można czekać? Jak rozsądek mój w szaleństwo przemienić!?

Takie pytania zapewne co wieczór gnębią Pana Tuska. I się nie dziwię. Po proeuropejskim wiecu powoli gasną ostatnie światła jupiterów. Obecność na zgromadzeniu nie przygniotła. Sondażami jakoś nie zachwiało, a i konkurentów do prymu (nad opozycją) bez liku. Co jeszcze można zrobić, żeby w nieznacznym stopniu wyjść na prowadzenie opozycji i skruszyć kawałek tęgiego betonu? Betonu, który owładnięty jest (z kolei) szaleństwem innego pretendenta. Pana Kaczyńskiego.

A no niewiele pozostało. Dlatego Pan Tusk, również zaczyna sięgać do szalonych czynów. Szalonych, gdyż można przypuszczać, że właśnie w szaleństwie jest klucz do władzy. Pan Tusk zaczyna podświadomie dostrzegać, że to szaleństwo czyni Pana Kaczyńskiego przywódcą niedoścignionym.

I w tej kwestii mógłbym się z nim zgodzić. Opierając się tu na filozofii Platona w „Fajdrosie”:

„…Nieprawdziwa była ta mowa, że chociaż istnieje miłośnik, należy raczej świadczyć łaski niekochającemu niż kochającemu, ponieważ jest on szalony, a tamten myśli rozsądnie. Słusznie by się tak mówiło, gdyby szał był po prostu czymś złym. Tymczasem jednak największe bodaj dobra rodzą się nam z szaleństwa, które z daru boga pochodzi. Bo przecież i prorokini w Delfach, i owe kapłanki w Dodonie wiele wyświadczyły dobrego Helladzie, prywatnym ludziom i państwom w szale, a tylko niewiele lub niemal nic – na trzeźwo.”

I rzeczoną trzeźwością, na pewno Pan Donald Tusk się nie wykazał. Ulegając namowom Prezesa publicznie go przeprasza. Może trochę arogancko, może trochę w prostacki i mało wyszukany sposób, ale jednak - przeprosiny padają.

Przepraszam, Jarku. A teraz datę i miejsce debaty poproszę. Z góry dziękuję.

Pan Tusk wie, że tylko podczas debaty mógłby wywrzeć jeszcze „jakieś” wrażenie na publice. Tylko w bezpośredniej konfrontacji z Panem Jarosławem Kaczyńskim. Jako wytrawny mówca widzi tam swoją szansę, aby swym "szaleństwem" zdyskredytować "szaleństwo" swego oponenta. Czy jednak takiego szaleństwa może obawiać się Pan Kaczyński i czy Pan Tusk udowodniłby wiarygodność swego szału?

Kontynuując Platona:

„Tyle i więcej jeszcze mógłbym ci powiedzieć o dobrodziejstwach szału, który od bogów pochodzi. Nie bójmy się więc takiego szaleństwa i niech nas nie zwiedzie żadna mowa, która każe się bać przyjaźni poruszonego szałem i na przyjaciela wybierać kierującego się rozsądkiem. Niechaj nie sięga po nagrodę zwycięstwa, nim nie dowiedzie, że miłość zesłana przez bogów nie przynosi korzyści kochającemu i kochanemu. My natomiast wprost przeciwnie dowieść mamy, że największym szczęściem jest taki właśnie szał dany od bogów. Nasz dowód nie przekona zatwardziałych, ale mądrzy dadzą mu wiarę. Najpierw należy więc poznać prawdę o naturze duszy boskiej i ludzkiej, przyglądając się bacznie jej doznaniom i dziełom.”

Tego nie wiemy, jednak trzeba mieć na względzie, że szaleństwo Pana Tuska może mieć inne podłoże. Zrodzone z frustracji. Natomiast szaleństwo Pana Kaczyńskiego jest do dziś nieodgadnięte.


Lesław Pol


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale