3 obserwujących
71 notek
27k odsłon
918 odsłon

Zbrodniczy przykład: WAŁBRZYCH

Wykop Skomentuj6

MOTTO.


decyzja zamknięcia kopalń Zagłębia była decyzją stricte polityczną i należy ją przypisać głównie działaczom późniejszej Unii Wolności ( inicjator całej "afery", Jan Lityński, pochodzi stąd, z Walimia)



Biedaszyby w Wałbrzychu.

Kto myśli, ten już coś ma

image

 Likwidacja Zagłębia Wałbrzyskiego w latach 90-tych pociągnęła za sobą absolutnie nieprzewidziane skutki społeczne. Aby zmniejszyć ich rozmiary, bezrobotni wałbrzyszanie powołali do życia Stowarzyszenie "Biedaszyby", którego jednym z leaderów jest były ratownik górniczy, obecnie operator-dokumentalista działań biedaszybników - Roman Janiszek (ur. 1961 w Stroniu Śląskim), bohater filmu Tomka Wiszniewskiego "Wszyscy jesteśmy z węgla", nagrodzonego m. in. w Nowym Yorku w marcu br. Dla "Innego Świata" z Romkiem Janiszkiem rozmawiają Agnieszka Brytan i Lech "Lele" Przychodzki z "Ulicy Wszystkich Świętych".

"IŚ": Romku, skąd wziął się pomysł biedaszybów?

R. Janiszek: To jest pytanie trudne, ale z tego, co ja słyszałem, biedaszyby już istniały po wojnie, zaraz po wojnie, kiedy przyjechało tu, na tereny wałbrzyskie dużo polskich Francuzów i ludzi z różnych rejonów kraju i świata. Było to wydobycie, jak się mówi, dla własnych potrzeb, nie dla potrzeb handlowych, bo węgla się nie kupowało wówczas. W pobliżu były pola thorezowskie (należące do kopalni "Thorez" - przyp. red.), bo głównie tam zaczynali kopać. Urabiali dla swoich, wiem o tym z opowieści ludzi starszych. Później była długa, długa przerwa. Ludzie mieli też w ogródkach swoich węgiel, ale to kopali dla siebie, żeby nie kupować na składach, bo to są pieniądze wyrzucone w błoto. W momencie upadku kopalń, które jak wiadomo dobrze żyły i funkcjonowały pełną parą - powstała bieda. Ludzie zaczęli drapać się po głowach i po brodach, co tu robić, żeby coś zarobić. No i przypomnieli sobie, że gdzieś na "Thorezie", pod rurami, pojawił się węgiel, toteż zaczęli kopać i rozgrzebywać go. Okazało się, że urobek nadaje się do palenia. Najpierw kopali dla siebie, dla kolegów, dla znajomych, dla sąsiadek... Coraz to więcej osób przychodziło. Każdy zaczynał w swojej dziupli grzebać. No i rozeszło się - doszło od 1,5 do 2 czy 2,5 tysiąca ludzi.

  "IŚ": Wałbrzyski węgiel był jednym z najtrudniejszych do wydobycia w Europie...

R. Janiszek: Cały Wałbrzych leży na węglu. Gdzie nie uderzy łopatą czy kilofem, tam węgiel się pojawia. W jednym miejscu pojawia się głębiej, w drugim na mniejszych głębokościach, ale jest. Jeden lepszy, drugi gorszy. I jeszcze kwestia pokładów... Pokłady są pochylone, pionowe, poziome i pod kątem. Od strony "Victorii" - Boguszowa pokłady mamy pod kątem, bardzo dużym, gdzieś w granicach 80 stopni upadów, prawie 90 pionówki. Natomiast pokłady thorezowskie są poziome, o niskim nachyleniu, gdzieś 20, 15, 30 stopni. W dodatku wszędzie metan i dwutlenek węgla. Rejon "Mauzoleum" (dworek myśliwski dawnych niemieckich elit miasta w dzielnicy Podgórze - przyp. red.) to głównie miał i pół-węgiel. Natomiast w rejonie Jedliny - Głuszyc, gdzie były kopalnie w XVII, XVIII wieku (Niemcy mieli swoje prywatne kopalnie, typu "Wilhelm" czy "Dorota"), pokłady są żyłowe, szerokości ulicy i mają od 20 do 300 metrów długości, idą zaś w głąb do 50 metrów, z zawirowaniami geologicznymi. No, oczywiście większość chłopaków i brygad brała pokłady żyłowe. Dochodziła do pewnego momentu, gdzie można było wybierać. Jeżeli już się nie dało wybierać, bo było za głęboko, to szli po prostu pokładem dalej.

  "IŚ": W myśl prawa górniczego biedaszybnicy są przestępcami, wydobywają bowiem dobro państwowe...

R. Janiszek: Tak. W myśl prawa górniczego, geologicznego - wszystko co się znajduje już pół metra pod ziemią, jest mieniem państwowym, paragraf to mówi, nie pamiętam już który, 200-któryś tam, ale na to nikt nie zwraca uwagi, bo węgiel jest za dobry i po prostu wydobycie musi być. Wydawało się jednemu prezydentowi, drugiemu prezydentowi, że w bardzo szybkim czasie pokona armię ludzi. Tak, Kruczkowski (Piotr Kruczkowski, obecny prezydent Wałbrzycha - przyp. red.) pokonał, ale może w 60, może w 70%. Natomiast nie pokonał ich w 100 %. I myślę, że nie pokona z tego względu, że ciągle są nowi. Część weteranów odeszła, część została i ten węgiel wydobywa się dalej. W dzień, w południe, w nocy wywozi się ukradkiem do ludzi, na punkty.

  "IŚ": Na ile oceniasz w tej chwili dzienne wydobycie? Ile dziupli pracuje?

R. Janiszek: Robi plus minus 250 osób, nie więcej. Średnio przypadają 3, 4 osoby na brygadę. Z tym, że na dziuplę przypadają dwie brygady. Jedna robi do południa, jedna na noc. No i wiadomo: podział, wydobycie nie takie jak było. Natomiast wcześniej była brygada na brygadzie, dziupla na dziupli, wydobycie szło w tysiącach ton. Jechało to na całą Polskę, a nawet i na Czechy, choć później była wpadka.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka