2 obserwujących
66 notek
25k odsłon
404 odsłony

Wł. STUDNICKI - Spełnione przepowiednie 1939

Wykop Skomentuj1

Proroctwo Studnickiego.   Katastrofę II RP dokładnie przewidział już wiosną '39

image


Polska będzie musiała prowadzić wojnę ruchomą i niezależnie od powodzenia wojny na zachodzie może przeżywać okupację niemiecką i sowiecką. Pierwsza zniszczyłaby nas materialnie, druga zniszczyłaby narodowo i politycznie – pisał na początku 1939 roku Władysław Studnicki. Poniżej prezentujemy fragment książki Studnickiego "Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej", która wydrukowana została już wiosną 1939 roku, ale nie trafiła wówczas do księgarń - cały nakład został skonfiskowany na rozkaz polskich władz. Wydawnictwo Universitas przygotowało właśnie nową edycję tej książki.

(…) Anschluss Austrii odbył się bez starć międzynarodowych, gdyż Francja wiedziała, że nie uda się jej wywołać wystąpienia Polski, a przez to i Czechosłowacji, przeciwko Niemcom; w Monachium w sierpniu 1938 roku aprobowano obcięcie Czechosłowacji i przyłączenia do Niemiec krajów sudeckich, gdyż wiedziano, że Polska, a pod jej wpływem Rumunia, nie przepuszczą wojsk sowieckich na obronę Czechosłowacji. Polska była uważana za sprzymierzeńca Niemiec, tymczasem nie weszła w porozumienie z Niemcami przed Monachium, nie sprzymierzyła się na wypadek interwencji mocarstw zachodnich. Gdyby to uczyniła, nasze postulaty zostałyby zrealizowane i nie decydowano by w Monachium, a następnie w Wiedniu, o nas bez nas. Uświadomiono sobie u nas jeden postulat – wspólną granicę z Węgrami przez powrót Rusi Podkarpackiej do Węgier. Nie rozumiano potrzeby powrotu Węgier do historycznej polsko-węgierskiej granicy, to jest przyłączenia Słowacji do Węgier jako prowincji autonomicznej.

Chciano u nas niepodległości Słowacji, nie rozumiejąc, że kraik ten ze względu na swe położenie geograficzne, nieliczną ludność, szczupłe zasoby i małe wyrobienie administracyjne i polityczne może być tylko prowincją autonomiczną. Budowano u nas nieopodal granicy słowackiej Centralny Okręg Przemysłowy, nie troszcząc się o los Słowacji, warunkującej bezpieczeństwo tego okręgu, w którym z dala od węgla, przy braku energii energetycznej na miejscu, budujemy okręg przemysłowy. Mieliśmy obok siebie partnera bardzo aktywnego i zamiast dorównać mu w aktywizmie, iść za nim jako sprzymierzeniec, uzyskiwać znaczniejsze korzyści, staliśmy wobec niego bierni, aż jego aktywność zaczęła zwracać się przeciwko nam.

Mieliśmy wizytę ministra Ribbentropa w piątą rocznicę paktu nieagresji. Prasa niemiecka podnosiła znaczenie paktu dla obu państw; zachowanie się prasy polskiej z małym wyjątkiem było poprawne. Jakie były poufne rozmowy między ministrem spraw zagranicznych Rzeszy a polskim rządem? – Nie wiemy. Przypuszczać możemy, że rząd polski zaznaczał swą neutralność w razie wojny na zachodzie i nie przejawiał chęci aktywnej polityki polskiej na wschodzie. Minister Beck w swej mowie niezbyt taktownie wspomina, „że były sugestie, o których on na razie nie będzie mówił”. Czyż to zapowiedź niedyskrecji wobec poufnych pertraktacji, zapowiedź mogąca utrudnić prowadzenie w dalszym ciągu niezbędnych pertraktacji? Przyszła potem wizyta hrabiego Ciano, przypominająca Polsce tradycyjną przyjaźń polsko-włoską. Podczas tej wizyty grono naszej młodzieży, temperamentowej ale głupiej politycznie, pod wpływem obcej agentury urządziło demonstrację antyniemiecką, wprawdzie o bardzo skromnych rozmiarach. Ta demonstracja była odpowiedzią na jakąś prowokację w Gdańsku, będącą też aktem obcej agentury, potępioną przez władze gdańskie. Czyż ta bezsensowna demonstracja stała się zwrotnym punktem stosunków polsko-niemieckich? Dlaczego 28 marca 1939 roku Niemcy zwróciły się do Polski w sprawie Gdańska i autostrady? Są to sprawy drobne, tymczasem na horyzoncie zarysowują się wielkie konflikty międzynarodowe.

Ten krok Niemiec był i jest różnie tłumaczony. Przypuszczam, że wysunięcie tej sprawy na porządek dzienny przez Niemcy było przede wszystkim niezrozumieniem momentu psychologicznego w Polsce, która została zaniepokojona aneksją Czech oraz Kłajpedy. Niemcy hitlerowskie wysuwały zasadę narodową, potępiającą aneksje obcokrajowych terytoriów. Zasada ta została naruszona i jak w dalszym ciągu będzie realizowana? Czy nie zwróci się przeciwko Polsce? Aneksja Kłajpedy i w tydzień potem wysunięcie ręki po Gdańsk wywoływało przypuszczenie, że Niemcy mają na celu odsunąć Polskę od morza. Wbrew uprzednim oświadczeniom Hitlera, że „30-paromilionowe państwo musi mieć dostęp do morza, jakkolwiek ten dostęp przez terytorium niemieckie nie jest dla Niemiec przyjemny”. Rząd i opinia polska przyjęła postulaty Niemiec jako próbę odporności Polski. Polska, jeżeli zgodzi się na te postulaty, może spotkać się z innymi, dalej idącymi, aż do kapitulacji, aż do losu Czechosłowacji. To przypuszczenie należałoby odrzucić.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura