4 obserwujących
759 notek
171k odsłon
496 odsłon

Katoliczka Animela znalazła pedofila

Wykop Skomentuj20

W ferworze salonowych dyskusji i sporów niektórzy ujawniają prawdziwy, a nie udawany, poziom kultury osobistej i polemicznej. A katolicy demonstrują w praktyce przykazanie o miłości do bliźniego. Pół biedy gdy przejawia się to zwrotami w rodzaju:  "chyba na łeb upadłeś", "głupi jesteś" etc. Wprawdzie bliżej temu do obory niż salonu, ale pełzające schamienie dociera i w takie miejsca, które - wydawałoby się - nie tylko nazwą obligować powinny do minimum przyzwoitości w kierunku adwersarza.

Zdarzają się jednak wyzwiska, insynuacje, obelgi i kłamstwa tak dalece przekraczające granicę tolerancji dla prostackiego polemisty, że nie sposób przejść nad tym do porządku dziennego i cuchnące pomówienie uznać za nieistotny smrodek, który zaraz się rozpłynie w powietrzu.

Jeśli zaś produkuje coś takiego osoba znana z rzekomo katolickiego spojrzenia na świat, to żenada jej wymiocinami jest szczególnie szokująca.

Katoliczka Animela - w reakcji na film Sekielskiego o pedofilach w polskim Kościele - napisała na swym blogu wypracowanie pt. "Obrońca pedofilów? Jednak - nie!". Z tekstu przebija bolesna, acz skrywana, świadomość tego, że ów dokument pokazuje niewygodną prawdę o jakiej katoliczce Animeli chyba się nawet nie śniło. Aby odreagować tę traumę katoliczka Animela dworuje sobie z Sekielskiego, iż ten zajął się teraz kręceniem filmu o pedofilach wśród władzy świeckiej, mediów, policji itd. Konstrukcja myślowa katoliczki Animeli jest tu plagiatem  odbijania piłeczki przez fanów Jarosława Kaczyńskiego, gdy wskazać im jakikolwiek błąd, porażkę, niedociągnięcie, zaniedbanie, nepotyzm ze strony PiS. Pada wtedy zazwyczaj dyżurne: ale jak platforma to samo robiła, to było dobrze? Nie ma refleksji innej niż choćby odrobina skruchy i najmniejsza próba zmierzenia się z krytyką bez nieustannych (od lat już!) odniesień do PO.

W przypadku filmu o pedofilach, który tak uwiera katoliczkę Animelę, że zakłócił jej błogi żywot w watykańskim matriksie, zamiast platformy pojawili się policjanci, aktorzy, dziennikarze i lekarze. Pewnie zresztą część z nich z PO przy okazji, a na pewno przecież ani jeden z PiS. Chyba że katoliczka Animela nie zdaje sobie sprawy na jaką minę weszła tanecznym krokiem procesji niebożego ciała.

Ale dobrze, powiedzmy, że to taka specyficzna licentia poetica katoliczki Animeli. I jej oczywiste prawo pisać tak, a nie inaczej. Tak jak oczywistym prawem innych salonowców jest riposta. Moja, opatrzona uśmiechniętymi emotkami, wyrażała rozbawienie tym, że cała sprawa z filmem Sekielskiego tak boli katoliczkę Animelę, że owo cierpienie umiem odczytać w notce mającej być niby to wesołym przytykiem do dziennikarza, który wziął się za Kościół, ale czemu nie za cywili i to często bardzo znanych?

Rzecz jasna, katoliczka Animela może sobie formułować postulaty zawodowe pod adresem red. Sekielskiego i liczyć na to, że będzie on pracował według jej wskazówek i wytycznych. Natomiast nazywania mnie pedofilem katoliczka Animela prawa nie ma nawet w postaci jednej milionowej grama, bo po prostu pedofilem nie jestem. Mimo to katoliczka Animela wypluła z siebie taką wymiocinę. W odpowiedzi na moje uśmiechnięte emotki ze słowami: Boli? Dobrze. Ma boleć. :-)))

Czy katoliczka Animela przeprosi mnie za to wyjątkowo ohydne pomówienie? Na razie jej Bóg jeden wie. Ja zamierzam dziś dowiedzieć się co o tym sądzi prawnik.

image



Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale