28 obserwujących
533 notki
169k odsłon
  1365   0

Podaż pieniądza i czynniki jego kreacji.

Przy obecnych stopach procentowych NBP i obecnej stopie rezerwie obowiązkowej, gospodarka towarowo-pieniężna osiągnęła stan równowagi po zwiększeniu ilości pieniędzy do obsługi kontraktów o kwotę 34 mld zł (celka E4). Gospodarka wyssała te pieniądze z systemu bankowego, ale po straszliwym koszcie o czym będzie dalej. To jest ubój rytualny naszej ekonomii!

Banki nie kreują pieniędzy na odsetki. Zatem dla utrzymania równowagi towarowo- pieniężnej koniecznym jest uzupełnienie ilości pieniądza w obiegu o kwotę „odsetek od kredytów netto”, tzn. odsetek od pożyczek pomniejszonych o odsetki od depozytów. Przykładowo dla gospodarstw domowych przyjęto, że będzie to 8% w stosunku rocznym. Jest to raczej zaniżony szacunek, to taki „kredyt prosto liczony” - 15 zł miesięcznie od każdego pożyczonego tysiąca wzięty na rok, daje 36% w stosunku rocznym. Daje to za 10 miesięcy kwotę około 89 mld zł (celka E17). Zatem łączne potrzeby emisyjne można, za 10 miesięcy, szacować na kwotę 123 mld zł. (celka G4)

nastąpiło zmniejszenie ilości pieniądza nie pokrytego depozytami (celka E25). Co to oznacza. To, że pomimo znacznego zmniejszenia stóp procentowych w bieżącym roku zmalało zapotrzebowanie na obsługę kontraktów w gospodarce. Gospodarka wygasa.

Gospodarka całkowicie uzależniona jest od kredytu i to zarówno strona podażowa jak i popytowa. Znaczna nadwyżka kredytów nad depozytami wskazuje, ze zarówno konsumenci jak i przedsiębiorcy zmuszeni są do rolowania długu, czyli zaciągać kolejne kredyty, aby spłacać stare. W szczególnie niekorzystnej sytuacji są polscy przedsiębiorcy. Nadwyżka kredytów nad depozytami wynosi ponad 80 mld zł co stanowi ponad 30% ich środków własnych. To już tragedia!.

 

A teraz najważniejsze:

       Przychód sektora bankowego (za 10 miesięcy) wynosi około 89 mld zł z tytułu odsetek oraz około 123 mld zł z tytułu przywłaszczenia emisji. My na to wszystko musimy zarobić. Zatem każdy pojawiający się w gospodarce dług, a zwłaszcza dług państwowy to manna lecąca z nieba dla pewnej rasy koczowniczej. Owszem, banki mają jakieś koszty, ale bez przesady. Ich dochody to grubo ponad przewidywane 19 mld zł. Tu śmierdzi, tu bardzo śmierdzi. Nie dziw się zatem, że Anglik, Niemiec, Francuz zarabia średnio 4 razy więcej od Ciebie. On mają banki, a ty?...

        Nie wiem czy wyjaśniłem wszystko. Jednak czekam, aż zaklniesz siarczyście. Masz powody, aby znienawidzić pewną rasę koczowniczą naszych krajowych kolaborantów. Płacisz trybut naszym finansowym okupantom i to trybut srogi. Przeciętnie każda polska rodzina zanosi w zębach banksterom i rentierom kwotę, która może być szacowana na 15,3 tyś zł. rocznie! Tę informację dedykuję dla tych, co tak dzielnie marzną na JewroMajdanie.

       Rozwiązanie jest i jest to rozwiązanie bardzo proste. Wystarczyłoby policzyć potrzeby emisyjne bazując na wzroście PKB i stopie inflacji i „rozproszyć je” w miejscach newralgicznych dla gospodarki. Kostycznie można nazwać to „strategią kotwiczenia waluty na parytecie gospodarczym i celu inflacyjnym”. Ale o tym będzie w innej bajce.

 

Zaciekawionych odsyłam na http://ligapolit.pl

 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale