6 obserwujących
141 notek
127k odsłon
168 odsłon

Koronawirus: reakcja zbyt krótkofalowa

Wykop Skomentuj1

Minister Zdrowia i premier rządu zareagowali w ten sam sposób na koronawirusa: zadziałali krótkofalowo. W zakresie zdrowia takie podejście jest uzasadnione, w przypadku gospodarki - absolutnie nie.

Minister Szumowski nie miał wyjścia i musiał postąpić tak, jak postąpił. Wielka Brytania, która poszła inną drogą i nie zamknęła szkół, odnotowała do wczoraj, tj. 20 marca, 177 zgonów związanych z koronawirusem przy prawie czterech tysiącach zarażonych. Pięć zgonów w Polsce to przy tym sukces, choć oczywiście żal w rodzinach pozostaje.

Polska służba zdrowia nie byłaby w stanie podołać dużej liczbie chorych wymagających intensywnego leczenia. Brakuje lekarzy, przeszkolonego personelu i materiałów do codziennej eksploatacji w warunkach epidemii, na przykład masek i rękawiczek. Informacje co do liczby sprzętu „ciężkiego” w rodzaju respiratorów są sprzeczne. Tak czy siak sprzęt bez lekarza jest prawie bezużyteczny.

W takiej sytuacji, mając do dyspozycji ograniczone zasoby ludzkie i materialne, kwarantanna była jedynym sensownym rozwiązaniem, a statystyki przynajmniej na razie potwierdzają jej słuszność. Minister Szumowski nie może oglądać się na długofalowe skutki gospodarcze, tylko działać w zakresie zdrowia obywateli.

Skutki gospodarcze to domena reszty rządu. I tutaj niestety zachowanie premiera Morawieckiego jest zupełnie niezrozumiałe. Gospodarka to nie pacjent, który potrzebuje jednorazowej reanimacji. Tutaj trzeba myśleć długoterminowo. Na tym tle „tarcza antykryzysowa” wygląda jak kpina, nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. A wystarczy minimum matematyki do oceny propozycji rządu.

W Polsce działa około trzech milionów jednoosobowych działalności gospodarczych. Z tego zaledwie nieco ponad trzysta tysięcy złożyło podania o tzw. Mały ZUS. Pewnie jakaś część drobnych przedsiębiorców nie podołała biurokracji, więc ta liczba mogłaby być wyższa. W każdym razie przytoczona statystyka stanowi jasny dowód na to, że w Polsce jest przynajmniej trzysta tysięcy firm o dochodzie uprawniającym do korzystania z Małego ZUS’u. Przy czym żeby załapać się na ten program i obniżyć składki przynajmniej o sto złotych, trzeba mieć zysk (dochód minus podatek i składki) w okolicach trzech tysięcy złotych miesięcznie. Co oznacza, że program nie dotyczy spekulantów spasionych na wyzysku ludu pracującego, tylko osób, które zarabiają poniżej średniej krajowej.

Przynajmniej dla tych osób rząd mógł się bardziej postarać. Odroczenie składek ZUS na później oznacza, że po kwarantannie drobni przedsiębiorcy będą musieli w krótkim czasie, prawdopodobnie w jednym miesiącu, zapłacić wszystkie zaległości. A przecież zysk z działalności służy do zaspokojenia zwyczajnych kosztów życia: rachunków domowych, wyżywienia i podobnych. Jeżeli więc spłacą zaległe składki, to nie zostanie im prawie nic. O ile w ogóle biznes ruszy i uda się zebrać środki na ZUS.

Można zrozumieć obawy rządu o załamanie wpływów do budżetu. Przy sztywnych wydatkach na programy socjalne to potencjalna katastrofa. Jednak dobicie małych przedsiębiorców, żeby ustawili się w kolejce po zasiłki, to przepis na katastrofę jeszcze większą.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka