Blog
NoseOfTheBeholder
NoseOfTheBeholder
0 obserwujących 72 notki 39552 odsłony
NoseOfTheBeholder, 13 września 2018 r.

Twórcy, dyrektywy i umowy społeczne

1058 36 0 A A A

Tak zwani twórcy wsparli poprawki w dyrektywie o ochronie praw autorskich. Zrobili to pod dyktando wielkich koncernów wydawniczych. W zamian obywatele powinni zainteresować się kwestią pieniędzy zabieranych na rzecz twórców bez wchodzenia w relację sprzedawca-klient.

W normalnych warunkach człowiek zarabia pieniądze za konkretny towar lub usługę. Z jakiegoś powodu twórcy, ale tylko ci artystyczni, bo na przykład inżynierowie już nie, funkcjonują na zupełnie innych zasadach. Po pierwsze, prawa autorskie na utwory artystyczne obowiązują dużo dłużej niż patenty inżynierskie. Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić życie bez „Despacito” albo innych „Oczu zielonych”, ale czy twórcy, powiedzmy, ekranów dotykowych w smartfonach i tabletach także nie zasłużyli na dłuższą ochronę ich praw autorskich (patentów) niż dziesięć lat?

Po drugie polscy obywatele sponsorują na przykład prywatny teatr pani Krystyny Jandy niezależnie od tego, czy kiedykolwiek kupili u niej bilety. Środki łożył poprzedni rząd, łoży i obecny, oczywiście z państwowego budżetu. Patrząc na zdjęcia z bulwarówek każdy podatnik można poczuć się dumny z wypasionego Mercedesa, którym dyrektorka prywatnego teatru rozbija się po stolicy. Niestety lista dotacji nie kończy się na teatrze Krystyny Jandy.

Po trzecie, stowarzyszenia w rodzaju ZAIKS otrzymują procent od importowanych do Polski nośników pamięci. Dotyczy to płyt przeznaczonych do nagrywania, dysków twardych, a ostatnio nawet smartfonów i tabletów, bo przecież również one zawierają karty pamięci. Powód? Każde z tych urządzeń może zostać wykorzystane do działań pirackich. Kluczowe słowo to „może”. Obowiązywać ma pewna „umowa społeczna”, odgórnie narzucona, w myśl której każdy Polak ze smartfonem w kieszeni to złodziej. Ujmując to inaczej nabywcy elektroniki płacą haracz przekazywany w Polsce głównie ZAIKS’owi za przestępstwo, którego nie popełnili.

Doprowadziło to do zupełnego rozleniwienia zarówno ZAIKS’u jak i twórców. Wystarczy nagrać jeden utwór, wylansować w mediach i pieniądze już płyną szerokim łukiem. Takich wylansowanych sztucznie gwiazdek, które umiejętnościami wokalnymi nie dorastają do pięt Korze Jackowskiej, mamy ostatnio coraz więcej. Ich kariery pozostają w rękach medialnych gigantów i rzutkich producentów.

A sam ZAIKS? Wystarczy zajrzeć na ich główną stronę i spróbować na przykład uzyskać informacje o licencji na wykorzystanie utworu do ilustracji reportażu video - typowa sytuacja dla kogoś kto nagrywa imprezy okolicznościowe, wesela czy pierwsze Komunie. Strona ze wzorami wniosków jest pusta, brakuje również formularzy na stronie z opisem procedury przyznawania licencji. Po prostu nie ma i nikt tego braku nie zauważył. Dlaczego? ZAIKS nie chce zajmować się drobnicą, wchodzić w relacje twórca - klient. Łatwiejszym zajęciem i o wiele bardziej opłacalnym jest zarządzanie strumieniem pieniędzy, który płynie poza wiedzą i zgodą klientów. Może i większość weselnych filmowców „olewa” ZAIKS, ale pozostaje pytanie czy takie zachowanie skutkuje brakiem zainteresowania ZAIKS’u czy może odwrotnie, jest jego przyczyną?

Skoro więc twórcy postanowili naruszyć dotychczasowe niepisane umowy dotyczące cytowań w Internecie i wesprzeć unijną dyrektywę w nadziei na kolejne źródło gotówki, to może najwyższy czas przemyśleć wcześniejsze "umowy społeczne"? Może trzeba wrócić do czasów, gdy twórcy szukali mecenasów dla swoich dzieł i zabiegali o uznanie w oczach odbiorców. Byłoby to z pożytkiem nie tylko dla kieszeni podatników, ale także dla poziomu kultury. Skoro do XX wieku kultura rozwijała się bez ZAIKS’u i dotacji, to może w XXI wieku też da radę?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Obserwuję.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Nazwisko to jest jednak pewien kapitał w polityce. Rzecz w tym, żeby dobrze je wykorzystać.
  • @remar03 Chodzi o Dariusza Michalczewskiego boksującego swoją żonę? Zgadzam się, zgadzam.
  • @pawel.nn "Zawodowe" tutaj w sensie regularnie powtarzanych prowokacji - na Marszu...

Tematy w dziale Polityka