3 obserwujących
109 notek
86k odsłon
861 odsłon

Współczesna sztuka na kroplówce

Wykop Skomentuj12

Pani Joanna Rajkowska udowodniła, że inżynierowie od instalacji hydraulicznych, pneumatycznych, energetycznych, elektronicznych i całej reszty popełnili ogromny życiowy błąd. Współcześnie liczą się wyłącznie instalacje artystyczne.

Najlepiej liczy się je oczywiście za pomocą szerokiego strumienia pieniędzy z budżetów samorządowych. Sztuczna palma w Warszawie, lusterka na kamienicy w Łodzi, a ostatnio rydwan w Gdańsku. Ceny dzieł pani Rajkowskiej nie schodzą zdaje się poniżej stu tysięcy złotych, nawet z upustem, który podobno dostał Gdańsk.

Problem ze sztuką współczesną polega na tym, że brakuje realnej wyceny dzieł artystycznych. Gdyby miasto chciało na przykład kupić „Portret damy z gronostajem”, zakładając rzecz jasna, że byłby na sprzedaż, albo inne uznane dzieło to co innego. Istnieją realne wyceny domów aukcyjnych i ubezpieczycieli.

Natomiast sztukę współczesną ocenia się bardzo trudno. Niby można przyjąć, że jest warta tyle, ile zapłaci klient. Z drugiej strony wartość artystyczna puszek z ekskrementami Piera Manzoniego jest równa wartości ich zawartości. Znaczy: jest g... warta. Dla przeciętnego człowieka sprawa jest oczywista, a jednak żyją ludzie gotowi wydać na puszki Manzoniego grube tysiące dolarów.

Do tego należy dodać stale zmienianą interpretację współczesnych dzieł. Bo interpretacja dzieła jest równie ważna, a może nawet i ważniejsza od samego obiektu. Koneser sztuki nieświadomy interpretacji mógłby uznać instalację artystyczną za kicz. Dopiero zaznajomiony z interpretacją artysty może docenić kunszt artystyczny. Problem w tym, że interpretacje potrafią się zmieniać i dopasowywać do tzw. mądrości etapu. Znaczenie sztucznej palmy w Warszawie zmieniało się zdaje się co roku i nie ma pewności, czy dzisiaj nie stanowi aby znaku sprzeciwu wobec terroru obecnego rządu.

W każdym razie istnieje niesamowicie szeroki zakres dowolnej wyceny współczesnych instalacji artystycznych i tym samym spore możliwości zbicia szybkiego majątku. Wystarczy raz zyskać mecenasa, który rozdaje nie swoje pieniądze i już. W tej sytuacji o niebo lepiej wypada Patryk Vega, który może i żeruje na najniższych instynktach odbiorców, ale przynajmniej kręci filmy za pieniądze prywatnych inwestorów.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura