Notes Budowlany
"Są tacy, co zostają w domu, i tacy, co odchodzą. Zawsze tak było. Każdy może sam wybrać, ale musi to zrobić, póki jeszcze czas, i w żadnym razie nie rozmyślić się." T. Jansson "Dolina Muminków w listopadzie"
3 obserwujących
3 notki
2674 odsłony
  1239   0

Polski ład. Przestrzeń biologicznie czynna w miastach

Musimy na razie odłożyć fascynujące przygody z płaskim dachem, bo wczoraj przejrzałem pobieżnie dokument pod nazwą Polski Ład. Znalazłem tam dwie ciekawe rzeczy.

Dzisiaj pierwsza z nich. Będzie fajnie.

Wprowadzenie.
Uwaga - w dużym uproszczeniu.

Aby cokolwiek zbudować trzeba mieć projekt. Podczas projektowania korzysta się z dwóch grup przepisów. Pierwsza to - że tak ujmę - wytyczne centralne, państwowe, ustalane na szczeblu administracji krajowej (np wysokość stopnia schodowego, odległość ściany od granicy działki, itd). Druga grupa to przepisy lokalne, stanowione przez szczebel lokalny. Czyli miasto albo gminę. Tutaj mamy wytyczne, które nawiązują do otoczenia naszego zamierzenia budowlanego. Mamy zatem takie parametry jak kąt nachylenia dachu, odległość frontu budynku od ulicy czy procent zabudowy.

- Proszę pana, a co to jest ten procent zabudowy?

Wyjaśniam.

Jest to stosunek - dzielimy powierzchnię zabudowaną działki przez jej cały obszar.
Powierzchnia zabudowana - czyli wszystko co jest zabudowane. Nie tylko dom. Ale także chodniki. Podjazdy. Garaż. Budynek gospodarczy. Mur ogrodzeniowy. Schody. Tarasy. Wszystko co zabudowane.
Powierzchnia całkowita działki - no to wiadomo.
Dzielimy pierwsze przez drugie, mnożymy przez sto i dostajemy procent. Urząd określa ile tego procenta możemy zabudować. Czasem 50, czasem 30, a czasem 70. Zależy od lokalnej specyfiki.

A teraz uwaga - robimy na odwrót.

Co to jest procent powierzchni biologicznie czynnej?

Tak! Jest to stosunek pozostałej, niezabudowanej części terenu do całości działki. Czyli trawa, zieleń, itd. W uproszczeniu oczywiście.
I bywa czasem tak, że urząd określa nie procent zabudowy, ale procent powierzchni biologicznie czynnej, który ma zostać po zakończeniu budowy. Przykładowo - jeśli ktoś ma zapis, że na działce 900 m2 ma mieć 60% powierzchni biologicznie czynnej, to po zaprojektowaniu domu, chodników, garażu, itd ma pozostać 900 m2 x 60% = 540 m2 zieleni.

Proste? Proste.

Jeszcze raz przypominam, bo to ważne - ten parametr określa władza lokalna, czyli urząd gminy bądź urząd miasta, w tzw. warunkach zabudowy albo miejscowym planie zagospodarowania (powiemy sobie o nich później).

No dobrze, a co ma do tego Polski Ład?

Ano zaglądamy do sekcji "Czysta energia, czyste powietrze", za którą chyba odpowiada Ministerstwo Klimatu i Środowiska (tak, mamy takie). Strona nr 106, punkt pod tytułem "Koniec z betonem w centrach miast". Patrzę na "rewitalizację" Placu Konstytucji 3 Maja (rynek) w Bartoszycach i całym sercem jestem za. Czytamy!

"Wdrożymy nowe narzędzie zwalczania wysp ciepła w miastach, realizowane w ramach projektu „„Miasto z klimatem”, polegające na likwidacji betonu i asfaltu w centrach miast oraz nasadzaniu drzew, krzewów oraz tworzeniu mikroparków, zielonych ścian i dachów".


Siadam i próbuję sobie wyobrazić jak wygląda to "nowe narzędzie" którym rząd Zjednoczonej Prawicy spróbuje zmusić prezydenta Jaśkowiaka albo prezydentkę Dulkiewicz do "likwidacji betonu" i "nasadzenia drzew". Oczyma duszy już widzę tajne brygady rządowe jak pod osłoną nocy likwidują beton i asfalt, kruszą go młotami, wrzucają na ciężarówki, a kiedy mieszkańcy wstają rano w miejsce wczorajszej betonowej pustyni dziś mają piękny skwerek z trawą z rolki i miododajnymi drzewkami. Na to wpadają wściekłe służby miejskie, kasują całą wstrętną pisowską zieleń i z powrotem układają europejską kostkę brukową. I kolejnej nocy wjeżdża brygada rządowa i specjalnym narzędziem znów kruszy to, co tamci ułożyli w dzień, i tak w kółko...

Dobra, my tu żarty, a zostało jeszcze jedno zdanie.

"Ustanowimy minimalny procentowy udział przestrzeni biologicznie czynnej w miastach (w tym także zielone dachy i trawniki z rzadko koszoną trawą)"


Czujecie to? Ależ to będzie wojna! Teraz to rząd będzie ustalał ile procent zieleni będzie w mieście! To jedno zdanie powoduje lawinę pytań.

- Dlaczego rząd zamierza się wkroczyć w kompetencje miasta/gminy?
- Jak rząd zamierza to "ustanowić"? To będzie ustawa? Rozporządzenie?
- Program "Miasto z klimatem" jest dla chętnych. Czy to ustanowienie będzie też dla chętnych? Czy dla wszystkich miast? Czy dla każdego np. powyżej 100 tysięcy mieszkańców?
- A co ze wsią? Bo Opatowiec, najmniejsze miasto w Polsce ma zaledwie 338 mieszkańców, ale za to Kozy, największa wieś w Polsce, ma już mieszkańców 13024.
- Jakich terenów to będzie dotyczyć? Miejskich? Czy prywatnych też?

Tak coś czuję, że skończy się przegłosowaną o dwudziestej trzeciej w Sejmie ustawą, że minimalny procent powierzchni biologicznie czynnej ma wynosić np minimum 20%.
I wtedy ci wszyscy stodwiestoośmioletni właściciele odzyskanych kamienic spojrzą na swoje odzyskane zabetonowane podwórka gdzie nie ma ani jednego źdźbła trawy i gorzko zapłaczą.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości