Nowa nienormalność
Nowa normalność, to nic innego jak nienormalność. Zresztą taka sama jaka jest teraz, tylko że nowa i jeszcze bardziej nienormalna.
9 obserwujących
6 notek
46k odsłon
18575 odsłon

Fikcja pandemii. Komu jest potrzebna legenda o Potworze Koronawirusie: cz.2.

@starline http://fb.com/starlineart
@starline http://fb.com/starlineart
Wykop Skomentuj4

Koronawirusy są dla człowieka dużo mniej zakaźne od wirusów grypy. Np. w 2009 r. podczas pandemii tzw. świńskiej grypy (oficjalna nazwa to grypa północnomeksykańska) zaprzestano w pewnym momencie zliczania nowych przypadków zakażeń, taka była ich skala. Jeśli kogoś to nie przekonuje, to polecam poniższy fachowy fragment odnośnie profilaktyki zakażeń w stosunku do koronawirusów (w ogóle dobre źródło wiedzy za wyjątkiem przeszacowanej śmiertelności).
„Cały czas powtarzam studentom, że najlepszą profilaktyką jest częste mycie rąk i twarzy wodą z mydłem. Mamy tu do czynienia z wirusami osłonkowymi, co oznacza, że mają na swojej powierzchni fragment błony komórkowej gospodarza. Gdy dokładnie myjemy ręce ciepłą wodą z mydłem to osłonka jest usuwana i wirus przestaje być zakaźny, a tym samym groźny. Dlatego musimy pamiętać, żeby nieumytymi rękami nie dotykać okolic oczu, nosa i twarzy, bo wirusy wnikają do naszego organizmu przez śluzówki.” (LINK)

Ważną jeszcze kwestią jest to, że – co po namyśle wydaje się dość oczywiste – organizm jest nie tylko non-stop bombardowany przez wirusy i bakterie, ale też w tym czasie jest bardzo często zakażony równocześnie różnymi patogenami. Stąd zakażenia krzyżowe oraz różnorakie powikłania wirusowe i bakteryjne. Modelowy obraz – jeden wirus – jedna choroba jest bardzo często zupełnie nieprawdziwy. Podobnym uproszczeniem jest myślenie, że wystarczy „jeden wirus” żeby się zarazić. Zazwyczaj na zakażenie jest szansa przy większej ekspozycji, bo po prostu mniejsze porcje nawet jak dotrą do śluzówki, są neutralizowane przez nieswoistą odpowiedź układu odpornościowego.

Zakażenia a odporność indywidualna i stadna

Wirusy i bakterie błyskawicznie zabiłyby człowieka, gdyby nie jego wprost nieprawdopodobnie działający układ odpornościowy. Żeby to zrozumieć, wystarczy przykład, że ludzi, których odporność jest mocno upośledzona po specjalnych lekach lub chemioterapiach, może zabić dosłownie czyjeś kichnięcie. A przecież mamy do czynienia tylko z mocno osłabionym systemem, a nie jego brakiem. To nie maseczki i kombinezony chronią nas przed zachorowaniem, tylko prawidłowo działający układ odpornościowy.

Najprościej i obrazowo możemy pokazać reakcję odpornościową na patogeny w podziale na nieswoistą oraz swoistą. Reakcja nieswoista polega na tym, że organizm po prostu neutralizuje, a potem najczęściej „zjada” wszystkie białka, które uważa za obce. Kto oglądał „Było sobie życie” ten umie sobie to wyobrazić. Na tej płaszczyźnie organizm działa praktycznie cały czas i w pewnym uproszczeniu ona decyduje o tym, że „organizm ma silny i jego choroba nie bierze”, gdy poziom tej reakcji jest na wystarczająco dużym poziomie. Dlatego takie ważne jest to, żeby nasz układ odpornościowy był poddawany bodźcom. Równocześnie układ immunologiczny działa też na płaszczyźnie swoistej, czyli wytwarzając w kilku fazach różne przeciwciała, które są zdolne bardzo skutecznie neutralizować konkretne wirusy, ponieważ są w stanie łączyć się z ich białkami. Proces ten jest bardzo skomplikowany i związany z produkcją różnych cytokin, czyli takich substancji wytwarzanych przez sam organizm, które powodują stany zapalne (wbrew obiegowej opinii to nie wirus jej powoduje, tylko sam organizm walcząc z zakażeniem), które często prowadzą do śmierci osłabionych organizmów (tzw. burza cytokin). Do każdego rodzaju wirusa organizm produkuje dokładnie pasujące do niego przeciwciała i przez jakiś czas utrzymuje je na podwyższonym poziomie (czasem przez całe życie). Takie zjawisko zazwyczaj związane jest z odpornością na danego wirusa i nawet jeśli dojdzie do zakażenia to przechodzimy je bardzo słabo, ponieważ organizm od razu szybko i skutecznie niszczy je.

Dla istnienia (a właściwie nieistnienia) w populacji chorób zakaźnych kluczowa jest tzw. odporność stadna. Odporność stadna może być też efektem wyszczepienia populacji. Im więcej osób jest odpornych, czyli ma przeciwciała na danego wirusa, tym szansa na zarażenie kolejnych osób spada. W zależności od wirusa określa się, że barierą jego rozprzestrzeniania jest np. 80-90% osób uodpornionych. Ostatnio to hasło stało się dość modne, ale nie do końca dobrze rozumiane. Możemy o niej mówić odnośnie ospy prawdziwej lub innych chorób, które zniknęły zupełnie, a przynajmniej z naszej części świata.

Przy wirusach (trzech odkrytych różnych koronawirusach i różnych wirusach grypy), które szybko mutują i wywołują tzw. grypy sezonowe dochodzi co najwyżej do częściowej odporności stadnej, która zresztą ma małe znaczenie w kolejnych sezonach. Osiągnięcie zapowiadanego poziomu 60-80% społeczeństwa zarażonych tylko danych wirusem jest po prostu nierealne, nawet kiedy zakładamy że wirus jest w danej populacji zupełnie nowy i w związku z tym jego transmisja jest szybsza. Oczywiście pozostaje zawsze nadzieja, że przy zmutowaniu wirusa, pozostaje pewna upośledzona odporność (tak się zakłada przy szczepionkach na dany typ wirusa grypy), ale tak naprawdę nie można tego nigdy przewidzieć. Na razie są dane o osiągnięciu lokalnie do 15% osób mających przeciwciała na tego wirusa (LINK do artykułu o tzw. niemieckim Wuhan)

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości