26 obserwujących
234 notki
380k odsłon
  1218   0

Lot nad kukułczym gniazdem „danych oficjalnych”: EPWA – RUDKA - ASKIL

 

III. RUDKA – ASKIL (500 km)

(1): Lot nad terytorium Białorusi będzie przebiegał po trasie: RUDKA, UM863, ASKIL.

Przekroczenie granicy Białoruś-Rosja nad punktem ASKIL o godz. 5.28. [UCT] CZAS PRZELOTU – 36 min.

Uwaga: wysokość lotu w punkcie ASKIL: Lot nad terytorium Rosji przebiegał będzie na H=7100m po trasie: ASKIL, DCT, SMOLENSK

(2) 05:58:00 33000; 05:58:57 Zanik echa OBLICZENIE CZASU PRZELOTU: z uwagi na wysoki pułap lotu należy przyjąć prędkość dla całego odcinka białoruskiego > 900 km/h; lot trwać powinien  najdłużej… 31 min.

NIE MA ŻADNYCH POLSKICH DANYCH DOT. CZASU PRZEKROCZENIA ASKIL (granicy białorusko-rosyjskiej) - poza może takimi "ustaleniami dziennikarzy śledczych":

piloci po raz pierwszy o fatalnej pogodzie dowiedzieli się dopiero o godz. 8.17czasu polskiego. Byli już wtedy nad terytorium Rosji.http://www4.rp.pl/artykul/544614-Tu-154-mial-leciec-do-Minska--Tak-sadzil-MSZ.html

W DODATKU:

Odtworzenie czasu lotu i kolejnych wypowiedzi załogi na podstawie zapisu CVR to absurd. Nie jest to realne. Sam stenogram nie jest więc wiarygodny - podkreślają piloci. http://www.rodaknet.com/rp_art_4771_czytelnia_analiza_stenogramu.htm

 

IV. EPWA – ASKIL

CZAS PRZELOTU: planowany(1) - 58 min;  rzeczywisty+obliczeniowy(2) - 50 min, a więc:

START o 7.23 – nad ASKIL: (1): 8.21; (2): 8.13; 8.13? niemożliwe!? Przywołajmy zeznanie* kierownika lotów na Siewiernym, Pawła Plusnina: Około godziny 10:10[ok. 8.10!!!] dostałem informację od dyspozytora, iż polski samolot TU-154 „Polskij Falstrot” /jego sygnał wywoławczy/ powinien przekraczać „ASKIL” jeden z punktów wyjścia z kierunku zachodniego. Około godziny 10:15[8.15] samolot Tu-154 nawiązał kontakt ze mną. (http://rebelya.pl/forum/watek/11401/?page=2 );

owo „około 8.10” doprecyzowuje zeznanie* Wiktora Ryżenki (starszy pomocnik kierowania lotów): w odległości około 50 kilometrów od lotniska „Siewiernyj”, kapitan TU-154 nawiązał łączność z kierownikiem lotów. (tamże); doprecyzowuje następująco:

skoro ok. godz. 8.15 tupolew znajdował się 50 km od Siewiernego, znaczy to, że od punktu ASKIL przebył już 30 km, co zajęło mu (patrz obliczenie z pkt. II.) najwyżej trzy i pół min. (zatem do wylądowania – ok. 6 min., a przecież nawet do tego nie doszło! )

- w tym momencie nawet wylot z Okęcia o godz. 7.23 wydaje się opóźniony (czyżby jednak godzina, którą „wyrzucił” z siebie system „Bluszcz”: 7.21 - była tą prawdziwą?)…

Przyjmijmy jednak, że tutka przechodzi nad ASKIL o 8.13:

DO DOKOŃCZENIA LOTU POZOSTAŁO 80 km, tj. ok. 10 min.; TUPOLEW PODCHODZIŁ TYLKO RAZ… od zachodu; ale nawet gdyby przyjąć, iż kapitan zdecydował się „obejrzeć całą ścieżkę podejścia” (a nie tylko „warunki” – o których w cytowanych zeznaniach mówił Plusnin: Około godziny 10:15 samolot Tu-154 nawiązał kontakt ze mną. Poinformowałem go, że w Smoleńsku nie ma pogody, to znaczy, że nie ma warunków do przyjęcia samolotu, przekazując warunki pogodowe – mgła, widoczność 400 metrów. Do tego czasu zostały ustalone lotniska zapasowe: Mińsk, Witebsk, Wnukowo i o tym samolot został poinformowany.)  - po kręgu (dodatkowe 3? min.) - to musiałby się znaleźć w punkcie „zdarzenia lotniczego” PRZED GODZ.  8.30!!!

Dwa podejścia? Wykluczone**: nie ma w „stenogramach” (dokładnie: w dotychczasowych wersjach; może – kto to wie? – jeszcze „wszystko przed nami”? – znaczy: nimi, badaczami); oczywiście jak „nie ma”, to nie znaczy że „nie było”: będzie jeszcze o tym mowa.

 

*z dn. 10 kwietnia 2010 – zostały one w sierpniu 2010 r. unieważnione przez Komitet Śledczy FR i zastąpione innymi (patrz: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/pierwsze-zeznania-smolenskich-kontrolerow-niewazne,152887.html ), na co polska prokuratura wojskowa wyraziła (Polscy prawnicy zwracają również uwagę na to, że nie można zmusić polskich organów, aby nie brały pod uwagę "skorygowanych" przez Rosjan protokołów. Oba protokoły stanowią materiał dowodowy i nie można mówić o nieważności któregokolwiek z nich.) zgodę…

** chociaż min. Szojgu, w wywiadzie telewizyjnym udzielonym ok. godz. 16-tej (czyli krótko po przylocie z Moskwy) powiedział: analizujemy zapis czarnych skrzynek; wiemy, że to było drugie podejście do lądowania https://www.youtube.com/watch?v=ifi6mvWlflo (od 2.04.02'' do 2.04.08'' mat. wideo)

 

V. LOGISTYKA PRZEKRĘTU CZASOWEGO

Przyjęty pierwotnie przez oba „zainteresowane rządy” czas zdarzenia lotniczego (określenie PKBWL) – godz. 8.56 – dość szybko zaczął nastręczać kłopotów:

o ile nie było ich ze „świadkami rosyjskimi” (krótko po zmianie czasu ludziom radzieckim łatwo było wytłumaczyć „godzinę różnicy” – „na gorąco” mówili przecież oni, że ta katastrofa, to o ósmej była…),

o tyle - mimo heroicznych wysiłków wojskowych prominentów (np. ta wypowiedź: gen. dyw. pilota-instruktora dr. Anatola Czabana: "start był o 7.54 (…) czas lotu do miejsca ok. godziny." http://fakty.interia.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje/przyczyny-tragedii/news-czaban-wykluczam-by-prezydent-kazal-ladowac,nId,879886 – zwraca tu uwagę także podany przez fachowca czas lotu!) i tych, na których rząd polski zawsze mógł liczyć: dziennikarzy „zaprzyjaźnionych mediów” (np. mapka z podpisem gazeta.pl – z godziną wylotu tupolewa: 7.53  http://smolensk-2010.pl/2010-04-10-prezydent-lech-kaczynski-nie-zyje-katastrofa-samolotu-w-smolensku-relacja.html) oraz (co do dziś jest powodem lekkiej konfundacji, choć winno być powodem infamii i dowodem upodlenia)… przeciwników rządu; nie wystarczyły bijące o godz. 8.56 (przez prawie trzy tygodnie!) dzwony w całym kraju;

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka