88 obserwujących
541 notek
589k odsłon
747 odsłon

Łętocha: Benedykt XVI o kryzysie społeczno-gospodarczym

Wykop Skomentuj8

Najprościej byłoby zrzucić winę za te wszystkie problemy na dokonującą się na naszych oczach globalizację, papież jednak nie idzie po linii najmniejszego oporu. Oczywiście, zauważa to zjawisko i poświęca mu dużo uwagi, nie demonizuje go jednak. Nie chodzi bowiem jego zdaniem o globalizację jako taką, ale kształt, który ona przybrała. Papież nie jest fatalistą czy deterministą, przekonanym, iż rozwój tego rodzaju, z jakim mamy dziś do czynienia, odpowiada kierunkowi wyznaczanemu przez Heglowskiego „ducha dziejów”. Wyraża natomiast przekonanie, że to człowiek kształtuje świat, w którym żyje, a więc globalizacja będzie taka, jaką uczynią ją ludzie. Procesy globalizacji, odpowiednio pojmowane i zarządzane, dają możliwość wielkiej redystrybucji bogactw w wymiarze planetarnym, jak nigdy wcześniej; jeśli natomiast będą zarządzane źle, mogą spowodować wzrost ubóstwa i nierówności, a także doprowadzić do kryzysu całego świata. Trzeba naprawiać ich złe funkcjonowanie, czasem groźne, wprowadzające nowe podziały między narodami i w samych narodach oraz czynić wszystko, żeby redystrybucja bogactw nie wiązała się z redystrybucją ubóstwa albo wręcz z jego pogłębieniem (punkt 42).

Współczesna kwestia społeczna nie ogranicza się już bowiem, jak za czasów Leona XIII, do katastrofalnego położenia robotników i relacji między pracodawcą a pracobiorcą. Również od momentu opublikowania encykliki Populorum progressio, którą Benedykt XVI upamiętnia poprzez swój dokument, wiele się zmieniło. Papież pisze: Świat, z jakim miał do czynienia Paweł VI – chociaż proces uspołecznienia był już na tyle zaawansowany, że mógł on mówić o kwestii społecznej w wymiarze światowym – był o wiele mniej zintegrowany od dzisiejszego. Działalność ekonomiczna i prowadzenie polityki w znacznej mierze rozgrywały się w tej samej przestrzeni, a więc mogły na siebie liczyć. Działalność produkcyjna prowadzona była głównie w obrębie granic państwowych, a inwestycje finansowe za granicą miały raczej ograniczony zasięg, ponieważ polityka wielu krajów mogła jeszcze ustalać priorytety ekonomii i w pewien sposób zarządzać jej rozwojem dzięki narzędziom, jakimi jeszcze dysponowała. Z tego powoduPopulorum progressio przypisywała główne, choć nie wyłączne zadanie „władzy publicznej”. Sytuacja państwa w naszej epoce zmusza je do stawienia czoła ograniczeniom, jakie jego suwerenności stawia nowy międzynarodowy kontekst ekonomiczno-handlowy i finansowy, charakteryzujący się również wzrastającą mobilnością kapitałów finansowych oraz materialnych i niematerialnych środków produkcji. Ten nowy kontekst zmodyfikował polityczną władzę państw.[…] Można przypuszczać, że dzięki lepszemu sprecyzowaniu roli władz publicznych zostaną wzmocnione nowe formy uczestnictwa w polityce krajowej i międzynarodowej, za pośrednictwem działalności organizacji funkcjonujących w społeczeństwie obywatelskim; należałoby sobie życzyć, aby w tym kierunku wzrastało uwrażliwienie obywateli na res publica i ich uczestnictwo w niej (punkt 24).

Papież podkreśla rozerwanie więzi między ekonomią a polityką. Ten rozziew implikuje różnego rodzaju negatywne skutki. W epoce globalizacji i dominacji przedsiębiorstw transnarodowych zanikły w dużym stopniu uprawnienia państwa do redystrybucji dóbr i regulowania życia gospodarczego. Państwo nie może już całkowicie spełniać funkcji moderatora nierówności społecznych, tak jak to miało miejsce jeszcze kilka dekad wcześniej. Opowiadając się za rozsądnym interwencjonizmem państwowym, Benedykt XVI apeluje o wzmocnienie narzędzi państwa w konfrontacji ze wzrastającą siłą instytucji ponadnarodowych.

Występując przeciwko absolutyzacji rynku, który jakoby samodzielnie i automatycznie rozwiązywać miał wszelkie niedomagania życia społeczno-gospodarczego, podkreśla, iż Działalność ekonomiczna nie może rozwiązać wszystkich problemów społecznych przez zwykłe rozszerzenielogiki rynkowej. Jej celem jestdążenie do dobra wspólnego, o które powinna także i przede wszystkim zabiegać wspólnota polityczna. Dlatego trzeba pamiętać, że przyczyną poważnego braku równowagi jest oddzielenie działalności ekonomicznej, która powinna obejmować tylko wytwarzanie bogactw, od działalności politycznej, która powinna wprowadzać sprawiedliwość przez redystrybucję dóbr (punkt 36).

Kiedyś można było powierzyć ekonomii wytwarzanie bogactw, a polityce zadanie ich rozdzielania, dziś jest to o wiele trudniejsze […] bo działalność ekonomiczna nie jest ograniczona terytorialnie, podczas gdy rządy nadal sprawują władzę przede wszystkim na poziomie lokalnym. Dlatego kanony sprawiedliwości muszą być szanowane od samego początku, podczas trwania procesu ekonomicznego, a nie później lub ubocznie (punkt 37). Nowy porządek, z którym mamy do czynienia, nie uznaje bowiem niczego oprócz zysku – żadnej lojalności wobec pracowników, fabryk, społeczności lokalnych, narodów, państw. Cóż mówić o redystrybucji dochodu przez państwo, skoro jego suwerenność w kwestii kontroli przestrzegania prawa, standardów ochrony środowiska, zdrowia czy bezpieczeństwa wydaje się być coraz mniejsza.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale