Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
9 obserwujących
21 notek
57k odsłon
  7485   0

Mamy prawo krytykować Owsiaka, a o. Gużyński nie ma prawa nas szantażować!

Wiele skandalicznych wypowiedzi upadłego zakonnika o. Pawła Gużyńskiego widziałem, słyszałem w mediach lub nawet słyszałem na własne uszy (kiedyś brałem udział w mszach odprawianych przez niego u Dominikanów w Łodzi na ul. Zielonej). Ale tym razem pod przykrywką habitu facet powielił inicjatywę NAJGORSZYCH HEJTERÓW WSZECH CZASÓW wpędzając w kompleksy Urbana, Goebbelsa, a może nawet samego Belzebuba. Jedyna adekwatną karą byłoby wydalenie tego pseudokatolika nie tylko z zakonu, ale ekskomunika. 

Czy może być coś bardziej obrzydliwego niż "zakonnik" szantażujący katolików, że jeśli krytykują Owsiaka za popieranie proaborcyjnego i antykościelnego Strajku Kobiet, to powinni napisać oświadczenie, że w razie konieczności leczenie nie wyrażają zgody na podłączenie ich do sprzętu z serduszkiem, bo inaczej "zgrzeszą". Chyba tylko to, że ten pseudokatolik i pseudozakonnik posłużył się myślą zaczerpniętą z najbardziej ordynarnego hejtu, którą zmodyfikował tak, aby stała się "medialnie akceptowalna" - wzór podobnego "oświadczenia" krąży po sieci od kilku lat z tą jedną różnicą, że obejmuje brak zgody na leczenie WŁASNYCH DZIECI, czyli po prostu jest WYROKIEM ŚMIERCI NA (własne) DZIECKO wydanym ZA POGLĄDY RODZICA. 

https://wiadomosci.wp.pl/wosp-2021-ojciec-pawel-guzynski-o-dyskredytowaniu-akcji-jurka-owsiaka-bezczelny-sabotaz-6604999466666113v 

W niniejszym artykule udowodnię dlaczego krytyka Owsiaka jest świętym prawem przysługującym mnie i każdemu człowiekowi (nie tylko katolikowi), a towarzysz (bo już nie "ojciec") Gużuyński jest ostatnim, który miałby prawo w tym kontekście nas straszyć i moralnie szantażować. 

Zacznę od kontekstu wypowiedzi. Była ona komentarzem do listu kilku księży i zakonników (w tym oczywiście Gużyńskiego, Sowy i innych im podobnych) do Jerzego Owsiaka, w którym dziękują oni za Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i wyrażają swoje poparcie dla jego działań. Listo odbił się szerokim echem w mediach. Ale niewiele osób wie, że...

Owsiak na antenie radiowej "podziękował" wszystkim księżom, którzy wsparli WOŚP puszczając antyklerykalny paszkwil „ZChN zbliża się”

To nie fake-news, ani nie wiadomość z niepewnego źródła - słyszałem na własne uszy! W piątek Jurek Owsiak wypowiedział słowa podziękowania pod adresem wszystkich księży wspierających WOŚP, a w tle do swoich słów kazał puścić nagraną w 1992 roku przez Pawła Kukiza i grupę "Piersi" pioseneczkę o pijanym księdzu napisaną do melodii pieśni eucharystycznej "Pan Jezus już się zbliża". Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce lub złośliwym dołożeniu podkładu muzycznego przez chcącego zrobić Owsiakowi psikusa realizatora, bo to była autorska audycja Owsiaka i realizator był najwierniejszym żołnierzem z owsiakowej ekipy. Oczywiście po usłyszeniu takich "podziękowań nie tylko każdy ksiądz, ale każdy katolik popierający WOŚP poczuł się tak, jakby mu publicznie napluto w twarz i wielokrotnie go spoliczkowano. "No tak, ale po tym wszystkim co mu księża przez te wszystkie lata zrobili Jurek miał prawo tak się zachować" - mógłby pomyśleć ktoś bezkrytycznie broniący Owsiaka. Problem w tym, że zdarzenie to nie miało miejsca w ostatni piątek, ale miało miejsce w autorskim programie Jurka Owsiaka "Brum" nadawanym co piątek wczesnym popołudniem na antenie Programu III Polskiego Radia. To skandaliczne "podziękowanie" miało miejsce w styczniu 1993 roku, zaraz po I Finale WOŚP kiedy jeszcze księża nie zdążyli zrobić Owsiakowi nic złego! Skąd o tym wiem? Od kilku miesięcy byłem wiernym słuchaczem tej audycji, bo jako praktykujący katolik zaangażowany w różne dzieła (które wtedy uważałem za dobre), niepoprawny idealista i młody muzyk rockowy... 

Współtworzyłem Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy od samego początku - jeszcze przed I Finałem

Do spółki z gitarzystą naszego zespołu Tymkiem Zapartem (który powiedział mi o tej akcji) zorganizowaliśmy trzy pierwsze koncerty WOŚP w Młodzieżowym Domu Kultury w Tomaszowie Mazowieckim na których oczywiście graliśmy z własnym zespołem. Więc na I Finale pojawiliśmy się nie tylko z zespołem (w składzie poszerzonym o chórek składający się z moich koleżanek z parafialnego teatru "Eden"), ale z pokaźną sumką pieniędzy zebranych na tych koncertach. Później z Tymkiem i bez Tymka jeszcze kilka razy grałem na finałach (ostatni raz w 2006 roku - ostatni występ na WOŚP był jednocześnie moim ostatnim występem z świecką grupą - z grupą działającą przy mojej rodzimej parafii jeszcze zagrałem kilka koncertów w 2013 roku po czym przestałem występować i zająłem się rodziną). Przez długie lata chętnie wrzucałem do puszek wolontariuszy WOŚP, a jak widziałem kogoś komu zabrakło do biletu na kolejny finał, to dokładałem się bez zastanowienia mówiąc "ty się pobawisz, a pieniądze pójdą na dobry cel". Byłem przekonany, że będę popierał WOŚP "do końca świata i o jeden dzień dłużej", bo sam po urodzeniu spędziłem ponad miesiąc w inkubatorze. 

Lubię to! Skomentuj130 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo