Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
19 obserwujących
116 notek
220k odsłon
  171   1

Ojczyzna. Są sprawy, w których powinniśmy być zjednoczeni. Ale nie będziemy.

Wspieranie Żołnierzy, Pograniczników i Policjantów broniących naszych granic powinno być kwestią nie tylko patriotyzmu, honoru i zwykłej przyzwoitości, ale nawet elementarnego instynktu samozachowawczego. Ataki na naszych Obrońców są jak celowe zarażenie siebie i innych wirusem HIV lub marzenie o masowej białaczce szpikowej - niezależnie od tego czy kochamy imigrantów, nienawidzimy ich lub mamy ich głęboko w d... Nasz kraj został zaatakowany, więc powinniśmy stanąć po jego stronie - niezależnie od tego czy kochamy rząd PiS, nienawidzimy go czy mamy go dokładnie ta, gdzie inni mają imigrantów. W tej sprawie powinniśmy być zjednoczeni. To powinna być reakcja automatyczna, tak jak wtedy, kiedy na terenie jednostki jakiś gówniarz z WSO na uwagę że nie zasalutował rzucił obraźliwe słowo pod adresem prowadzącego nasz pluton kaprala. Powiedzieć, że nie lubiliśmy akurat tego kaprala, to jak nic nie powiedzieć - facet miał upierdliwy charakter, pruł mordę bez przyczyny (aż sobie zdarł gardło), robił sobie z podwładnych niekulturalne żarty, co nas - ludzi po studiach wkurzało. Ale kiedy ktoś obraził kaprala prowadzącego nasz pluton, to obraził nas wszystkich - nieważne, że kapral nie był lubiany, nieważne że mieliśmy w d... cały ten nasz SPR i w żaden sposób nie identyfikowaliśmy się z wojskiem (w przeciwieństwie do zarozumialców z WSO, dla których wojsko było całym światem) i nawet rozumieliśmy tok myślenia tych zarozumialców - my trafiliśmy do "sekty MON" tylko na "SPR" (czyli "spieprzone pół roku") i otrzymywaliśmy awans o stopień co miesiąc, a oni wybrali WP (czyli "Wieczne Pięćset" - żargonowe określenie oficerów zawodowych odbywających służbę aż do emerytury) i na każdą belkę zachrzaniali dwanaście razy dłużej i ciężej niż my. Nieważne! Obrazili nas wszystkich i każdy z nas czuł satysfakcję jak dostali naganę od oficera dyżurnego. Tu powinno być identycznie. Łukaszenka z Putinem atakują i próbują upokorzyć nasz kraj. Nieważne jaki mamy stosunek do rządu. Nieważne jaki mamy stosunek do imigrantów. Nieważne czy czujemy się obywatelami Polski, Europy czy Pcimia Dolnego. Zaatakowano nasz kraj! W tej chwili powinniśmy tego kraju bronić i stać po stronie tych, którzy go bronią. 

Koncert? Koncert jak koncert. Z punktu widzenia muzyka najbardziej podobało mi się wykonanie piosenki "Biały krzyż" - tylko dlatego, że to wyjątkowo piękna piosenka o poruszających słowach (jak pomyślałem sobie o wszystkich Partyzantach, którym nie "pomógł los wrócić z leśnych dróg", o ich pozostawionych miłościach, osieroconych dzieciach... o Dziadku, którego nigdy nie poznałem... musiałem mimo woli wytrzeć jedną łzę spod okularów) i w przeciwieństwie do fatalnej mody panującej na polskich festiwalach akurat organizatorzy tego koncertu i wykonawca tej piosenki (Rafał Brzozowski) potraktowali jej melodię, rytmikę i aranżację z należytym szacunkiem dla twórcy oryginału. Na drugim miejscu Edyta Górniak z "Dziwny jest ten świat" - mistrzowskie wykonanie mistrzowskiego utworu. Halina Frąckowiak była jak zwykle rewelacyjna zwłaszcza w piosence "Napisz proszę", choć ja zamiast "Bądź gotowy dziś do drogi" na tę okoliczność wybrałbym jako drugi utwór albo psychologiczny "Nie bój się żyć" albo antywojenny "Jak pięknie by mogło być". Viki Gabor też bardzo dobrze i co najważniejsze na żywo. Trubadurzy jak zwykle kiepsko i niestety na żywo... ale tutaj od strony artystycznej ważniejszy był watek emocjonalny - z czwórką panów wystąpiła goscinnie Elwira Mejk której syn służy na granicy. Jan Pietrzak - jak na twórcę hymnu Solidarności ("Żeby Polska była Polską") przystało wyszedł, zaśpiewał i słusznie ten utwór wybrano na finałowy moment koncertu. Gdyby Józef Wybicki (szczęśliwie już od 1822 roku nie żyje, więc nie zostanie przy tej okazji opluty) wykonał Mazurek Dąbrowskiego to nikt by się go nie pytał "która to jego młodość" i "ile można śpiewać jeden utwór". I właśnie... Pora tu się odnieść do krytykujących, a w zasadzie atakujących artystów za ich występy. Jak zwykle sfora rzuciła się na Edytę Górniak, bo skoro z wykonaniem Hymnu na stadionie ewidentnie dała się wpuścić w maliny pomysłodawcom ("Mazurek Dąbrowskiego" to nie "The Star-Spangled Banner" - nie nadaje się do wykonywania przez śpiewającą bardzo delikatnie gwiazdę muzyki pop) to i przy okazji pieśni "Czerwone maki na Monte Cassino" można jej dokopać. Nieważne, że akurat pieśń ta jest bardzo liryczna i została przez tę wokalistkę wykonana świetnie - przecież żaden debil wierzący w tego typu hejterskie "recenzje" tego koncertu nie oglądał, więc uwierzy w ciemno. Inna sprawa, że rzucanie się z hejtem na artystkę, która zaśpiewała także "Dziwny jest ten świat" z jego antyhejterskim przesłaniem „A jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem” idealnie pokazuje naturę KODziarzy, którzy przy każdej okazji z rewolucyjnym zapałem śpiewają "Mury" Jacka Kaczmarskiego, choć jest to pieśń radykalnie przestrzegająca przed rewolucją...  cóż, gdyby nie byli idiotami, to nie byliby KODziarzami. Jakie były dwa najczęstsze zarzuty pod adresem twórców koncertu. Pierwszy, powtarzany z regularnością propagandowego "przekazu dnia", że tu sobie imprezkę dla żołnierzy robią, gdy na granicy ludzie umierają. Po pierwsze nie umierają, tylko giną na wojnie używane jako "żywe tarcze" w szantażu Łukaszenki i Putina - to oni rozpętali tę wojnę i oni ponoszę pełną odpowiedzialność za wszystkie jej ofiary. Po drugie także w Polsce giną ludzie - za zabawę Total(itar)nej oPOzycji w podważanie działań prof. Szumowskiego i wymuszanie jego dymisji zapłaciło życiem około 150 tysięcy Polaków... wszyscy imigranci, którzy zginęli i zginą na tej wojnie stanowią ułamek promila tej liczby. Drugi zarzut, że bez sensu było mieszanie utworów patriotycznych z dyskotekowymi przebojami zagranicznych gwiazd. Dla mnie osobiście "playbackowców" mogłoby nie być. O ile "Captain Jack" był dość naturalnym wyborem, bo obecny lider tej grupy Bruce Lacy (podobnie jak zmarły w 2005 roku jej założyciel Franky Gee) sam był kiedyś zawodowym żołnierzem, a później występował dla żołnierzy i teraz też zrobił to z ewidentnym zaangażowaniem, to reszta zagranicznych gwiazd z jednym wyjątkiem za bardzo się nie przyłożyła. Tym chlubnym wyjątkiem była In-Grid, która zeszła ze sceny dziękować Żołnierzom za obronę granic Europy. Nawiasem mówiąc zachowanie In-Grid i Bruce'a zadało kłam "wolnym" mediom, które przed koncertem plotkowały, że zagraniczne gwiazdy nie wiedzą na jakim koncercie mają wystąpić. Czy dobór utworów był właściwy? No, patrząc z drugiej strony, gdyby wybrano same tak wzruszające pieśni jak "Czerwone maki...", "Biały krzyż", "Dziwny jest ten świat" i "Żeby Polska była Polską" to pewnie tam na granicy najwięksi twardziele by się popłakali, a chyba nie o to chodziło. Czy zaoszczędziłoby to ataków na koncert? Nie, po prostu zamiast "dyskotekowości" zarzucano by mu "patos" - jak ktoś chce psa uderzyć, to zawsze kij znajdzie. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale