Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
21 obserwujących
142 notki
260k odsłon
  2084   7

Kto dla żołnierza jest Bogiem i dlaczego z US ARMY w Polsce czuję się bezpieczniej

Każdy rozsądny człowiek wie, że MODLITWA i DZIAŁANIE nie wykluczają się. Modlimy się za chorych prowadząc ich do lekarza, wzywając karetkę lub oczekując pod salą operacyjną na wieści o ich stanie? Tak czy nie? Modlimy się. Ja przynajmniej modliłem się za Synka gdy w wieku 2 lat przechodził operację, modliłem za Bliźniaki, gdy po urodzeniu przebywały na OIOM-ie. Więc dlaczego stwierdzenie, że Ukraińcy powinni modlić się do św. Michała Archanioła, który jest PATRONEM UKRAINY jest tutaj (i w Gazecie Wyborczej) PUBLICZNIE WYŚMIEWANE? Dodam, że św. Michał Archanioł to postać właśnie kojarząca się z WALKĄ - według Biblii jest to wódz niebieskich zastępów, który w walce pokonał szatana i strącił go z nieba. Dodam, że Ronald Reagan wielokrotnie nazywał Rosję (wówczas nazywającą się Związkiem Radzieckim) jako "IMPERIUM ZŁA". To co? "Hahaha, jaki głupi był ten Reagan? Jakie zło? Jakie imperium?" Dodam, że to co się działo w pierwszej fazie wojny można przez analogię do "Cudu nad Wisłą" nazwać "Cudem nad Dnieprem" ILU Z WAS, SZYDERCY ZAKŁADAŁO OD POCZĄTKU, ŻE UKRAIŃCY NIE WPUSZCZĄ KACAPÓW DO KIJOWA I POGONIĄ ICH NA WSCHÓD SWOJEGO KRAJU?

Ale powróćmy do miasta, którego nazwy nie mogę zdradzić. W miejscu, którego lokalizacji nie mogę podać, zgromadzone były pokaźne ilości amerykańskiego sprzętu wojskowego, którego przed rosyjska inwazją tam nie było. Z punktu widzenia miłośnika techniki wyglądało to pięknie. Aż ręką świerzbiła, żeby wyciągnąć aparat z obiektywem 400cm i robić zdjęcia, których oczywiście nie mogłem zrobić (tak samo, jak w tej chwili mnie kusi, by napisać, jakie maszyny tam stały). Patriotycznie upominałem także tych, co wyciągali telefony i próbowali robić zdjęcia, że w mediach proszono, aby nie fotografować amerykańskich wojsk, bo rosyjski wywiad na podstawie geotagów tych zdjęć wiedziałby co gdzie stacjonuje i w jakiej sile. A było nas tam obserwujących sprzęt US ARMY całkiem sporo - rodzice z dziećmi, dziadkowie z wnuczkami, młodzież która przyjechała na rowerach. Ponieważ świetnie zna tamten teren nie tylko stałem pod owym płotem z innymi gapiami, ale w ciągu kilku tych dni objechałem obiekt kilkakrotnie dookoła, aby pokazać rozradowanym Synom więcej amerykańskiego sprzętu. DLACZEGO TO ZROBIŁEM? Bo mogłem. Bo się nie bałem. 

Bo to była US ARMY - żołnierze mający Boga i mocno ugruntowane zasady w sercu (bez względu na wyznawaną lub niewyznawaną wiarę). Oni wiedzą, że przylecieli tutaj, aby nas chronić. Podobna wycieczka wokół jednostki dowodzonej przez komunistycznego trepa takiego jak płk. Mazguła mogłaby dla Dzieci skończyć się OGROMNĄ TRAUMĄ a gdyby to była rosyjska armia - ŚMIERCIĄ. 

Oczywiście nie zawsze tak było. Najpotężniejsza armia świata dochodziła do tego przez lata. Opisane przez reżyserów (oczywiście o mocno lewicowych poglądach... ale te filmy spełniły także pozytywną, pedagogiczną rolę) wydarzenia z Wietnamu pokazywały, ze trzeba było przejść długą drogę od żołnierzy zdemoralizowanych brutalnością "Piekła Pacyfiku" (chodzi o krwawe walki z armia japońską w trakcie II Wojny Światowej, których przebieg nakłonił Prezydenta USA do przyśpieszenia zakończenia wojny użyciem bomb atomowych) do współczesnych Żołnierzy w piaskowych mundurach, pod których bazy zbiegają się mające poczucie bezpieczeństwa dzieci.  

W nocy (a byliśmy tam przez trzy dni i dwie noce) na początku wywoływał mój niepokój pojawiający się nagle dźwięk amerykańskich maszyn. "Czy może jest tak źle, że przygotowują się do rozśrodkowania" myślałem początkowo z obawą. Ale szybko przyzwyczaiłem się, że to jest US ARMY - najpotężniejsza armia świata. Zawsze gotowa, ćwicząca i wysyłająca patrole także w nocy z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek w trakcie "długiego weekendu". Dlatego właśnie z tą armią w Polsce czuję się bezpieczniej i zdecydowanie wolę Polskę w roli zimnowojennego "PAŃSTWA FRONTOWEGO" z dużą ilością stacjonujących w niej amerykańskich i innych NATO-wskich wojsk niż to co proponują związani z Konfederacją "realiści" - państwa "neutralnego", w rzeczywistości niebronionego przez nikogo. 

Na koniec pozwolę sobie na prywatna dygresję. Niedawno Kolega z czasów licealnych (obecnie będący zakonnikiem publikującym pod pseudonimem "Brat Jałowiec") opisał na Facebooku swojego ś.p. Ojca, który przez całą swoja karierę zawodową służył w LWP. W komentarzu napisałem Mu, że dobrze, kiedy Syn kocha i chwali swojego Ojca, ale ja na zawsze do oficerów LWP będę miał co najwyżej mieszane uczucia i opowiedziałem Mu swoje perypetie z WKU które po szkole podstawowej gdy chciałem robić cokolwiek związanego z lotnictwem (nawet być mechanikiem) uznało mnie za "inwalidę" a kilka lat później, gdy kwalifikowało mnie do zasadniczej służby wojskowej uznało mnie za "okaz zdrowia". Bo takie to było czasy - wojsko miało łamać charaktery i robić wszystko na przekór. Kolega odpisał. "MÓJ TATA NIGDY NIE BYŁ OFICEREM". I ta odpowiedź zabrzmiała tak, jakby mój wpis uznał (poniekąd słusznie) za OBELGĘ. I co najgorsze - biorąc pod uwagę realia tamtych czasów i tamtego wojska miał rację. RADKU, PRZEPRASZAM!

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo