W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
141 obserwujących
593 notki
1335k odsłon
  6888   0

Epoka chamstwa i wulgarności


Po II wojnie światowej Polska drastycznie została geograficznie przesunięta na Zachód. Razem z Kresami utraciliśmy jednak nie tylko kawał naszego terytorium, ale też kawał naszego mózgu, pamięci i mentalności. Nie możemy nagle ubrać się w strój francuskiego ateisty albo holenderskiego kalwinisty  – oszczędnym, rozsądnym i "zimnokrwistym”, bo jesteśmy mentalnie ludźmi "wschodu" ze wszystkim przywarami i cnotami tego ludu: przaśnej swojskości, waleczności, nieufności wobec obcych i dziwnych, wolności mówienia najbardziej nieprzyjemnych rzeczy, dystansu do odwiecznych wrogów bez żadnych limitów, bogobojności i szanowania dobra narodu. Dlaczego na tym gruncie wyrosły cechy nowego chamstwa, uświęconego i usprawiedliwionego przez polityków i media? Odpowiedź, wbrew pozorom jest dosyć prosta: bo nagle do wybuchowego, historycznie nawiązującego do czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej,  porywczego charakteru próbuje się dołożyć i wymieszać zachodni kosmopolityzm w najgorszym wydaniu - z moralnym luzem, swawolą, absolutnej wolności, cynizmu, nihilizmu, relatywizmu moralnego, sceptycyzmu. Polskie krwiste charaktery, będące przecież także źródłem warcholstwa, tumultów szlacheckich, pojedynków, abdykacji, łapówkarstwa, ówczesnego terroryzmu i krucjat, zostały skażone wirusem pseudowartości i emocji kosmopolitycznych pseudoelit. Następuje powrót do niezdrowych korzeni, dowartościowanie najgorszych "polskich obyczajów”. Lempart zdaje się mówić: bądźcie wreszcie tacy, jak chcecie, jacy w głębi duszy naprawdę jesteście. Już można – równanie do zbankrutowanej moralnie Europy jest jak najbardziej aktualne.


W  tym projekcie są też niuanse. Jeżeli "Strajk kobiet" obedrzeć z czysto politycznej warstwy, która ma służyć obaleniu rządu, to ukaże się warstwa ideologiczna. I można być zdumionym, bowiem widać wyraźne usiłowanie powrotu do zapomnianego już libertynizmu. Libertynizm (fr. libertinage- wyzwolenie) to pojęcie zrodzone jeszcze przed Oświeceniem we Francji. Związane bezpośrednio z naturalizmem oraz sceptycyzmem wobec wiary i religii. Postulował rozumną i chłodną analizę rzeczywistości, łagodną, a zarazem wszechstronną krytykę Kościoła, przeważały w niej tendencje kultu przyjemności i rozkoszy. Libertynizm nie był jednak ideą samą w sobie, był to zestaw zachowań, amoralnych działań, które prowadziły ówczesny lud na skraj zepsucia obyczajowego i etycznego. Do libertynów zaliczali się przedstawiciele wszystkich niemal klas i warstw społecznych: arystokracja rodowa, szlachta urzędowa, finansjera, mieszczaństwo, chłopstwo. Finalnie libertynizm przemawiał egoizmem, moralnym relatywizmem, był blisko powiązany z koncepcją utylitarystyczną, czyli poglądu, że to, co jest pożyteczne, jest dobre, a miarą słuszności postępowania jest użyteczność jego skutków. Wyznawca libertynizmu z zasady odrzucał świętość, drwił z kościoła i szydził z księży. Coś to nam przypomina, prawda?


To, co prezentuje sobą pani Lempart, część polskich polityków i mediów jest na poziomie kobiety ze wspomnianej wcześniej  poznańskiej "mordowni". Ma to służyć zastąpieniu "zmarłego" homo sovieticus, jakimś klonem, będącym skrzyżowaniem warchoła, europejskiego kosmopolity i libertyna. I taki jest cel całej tej operacji, w której chamstwo fizyczne, mentalne i propagandowe jest bronią nadrzędną, bo... innej po prostu nie ma. Hasła "moja cipa jest moja" albo strach się ruchać" są dowodami na opętanie libertynizmem, któremu Lempart nadała sznyt polityczny pod hasłem "wyp*******ć".  Nie ma to nic wspólnego z prawami kobiet, o które autentycznie walczyła pierwsza europejska feministka - Olimpia de Gouges, która po obalaniu monarchii, w odpowiedzi na francuską Konstytuantę przygotowała własną "Deklarację praw kobiety i obywatelki". Za ten czyn jakobiński reżim zaprowadził ją na szafot, ale ścięcie głowy wcale nie było najgorszą karą. Olimpię najpierw upokorzono, rozbierając ją do naga i podważając jej kobiecość, chociaż była podobno piękną i powabną kobietą. Nazwano ją jędzą, zuchwałym babochłopem, która porzuciła obowiązki domowe, zabawiła się w polityka i popełniła przestępstwa przeciwko Republice. Została unicestwiona przez mściwy miecz prawa - jak to wtedy opisano.


Czego oczywiście - ani dosłownie, ani metaforycznie - pani Lempart nie życzę.











 

Lubię to! Skomentuj234 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo