22 obserwujących
137 notek
138k odsłon
1023 odsłony

Incydent z trumną – happy end?

Zdjęcie ilustracyjne. Krajobraz rolniczy, RPA, wrzesień 1916
Zdjęcie ilustracyjne. Krajobraz rolniczy, RPA, wrzesień 1916
Wykop Skomentuj1

Mężczyźni postanowili więc nastraszyć Victora w taki sposób by nie miał więcej ochoty wyrządzać im czy ich rodzinom coś złego. Theo wyciągnął więc trumnę, do której Victor Mlotshwa musiał wejść. Ktoś może więc zapytać skąd „pod ręką” znalazła się trumna. Trumna nie była „pod ręką”, bo Theo musiał po nią jechać, ale istotnie, była na farmie jego szefa, gdyż zapewne taka metoda „perswazji” była już w podobnych okolicznościach stosowana, choć nie jest jasne przez kogo. Być może taka metoda wiązała się z tym, że na miejscowej ludności trumna, więc przedmiot związany ze śmiercią robiła duże wrażenie.
Willem i Theo chcieli zmusić Victora do złożenia przyrzeczenia, iż zostawi ich rodziny w spokoju. Ten jednak nie chciał tego zrobić, wobec czego zaczęli go straszyć wspomnianym już wężem oraz podpaleniem.  Wtedy przyrzekł, iż nie spełni swej groźby i został wypuszczony. Mężczyźni postanowili nagrywać zajście, by pokazać, że Victorowi nie została wyrządzona żadna krzywda w sensie fizycznym.  Dla osób z zewnątrz wyglądało to jednak tak, jakby chwalili się tym, że znęcają się nad drugim człowiekiem. Ich film kojarzony był ze zjawiskiem określanym, jako pathostreaming, czyli dokumentowania własnych, sprzecznych z prawem działań.

Pojawienie się filmu wywołało rzecz jasna skutek przeciwny do zamierzonego przez autorów. Raczej nikt nie zastanawiał się nad szerszym kontekstem, powszechną reakcją było oburzenie. Głos zabrali też przedstawiciele największych partii politycznych. Zarówno rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC), jak i opozycyjny Sojusz Demokratyczny (DA) oraz opozycyjny, lecz jeszcze bardziej anty-biały Front Bojowników o Wolność Ekonomiczną (EFF) tym razem zgodnie potępiały „trumienny duet” https://www.enca.com/south-africa/anc-da-and-eff-members-unite-behind-coffin-assault-victim.

Z kolei partie i organizacje proafrykanerskie, wprawdzie nie epatowały nienawiścią wobec sprawców, milczały. Willem i Theo płacili regularne składki na rzecz AfriForum – organizacji broniącej praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem, choć nie wyłącznie praw mniejszości etnicznych, w tym białej mniejszości. Gdy 14.11.2016 r. mężczyźni zostali aresztowani zwrócili się do AfriForum  z prośbą nie tyle o pieniądze czy nawet fachową pomoc, co o poradę. Organizacja ta jednak odmówiła, choć w wielu przypadkach pomagała i pomaga osobom skrzywdzonym przez system. Zapewne obawiali się o swój wizerunek. AfriForum w mainstreamowych mediach RPA i tak ma już wizerunek organizacji broniącej „białego przywileju”. Nie wszystkim podoba się np., że zwracają uwagę na morderstwa farmerów i sugerują podłoże rasowe tych zbrodni. Władzom i części czarnej ludności nie podoba się też obrona języka afrykanerskiego, ale w tych sprawach AfriForum podkreśla, iż nie kieruje się kryteriami rasowymi, lecz broni podstawowych praw człowieka (prawa do życia, prawa do posługiwania się językiem ojczystym). Inaczej jest jednak w przypadku osób, które bądź co bądź złamały prawo. W końcu pakowanie człowieka do trumny i grożenie mu śmiercią nie mieści się w normach współżycia społecznego, zwłaszcza, że sprawie szybko zaczęto nadawać charakter rasistowski, a oskarżenie o rasizm w RPA to jedno z najcięższych oskarżeń. 

Również broniąca interesów  mniejszości etnicznych partia o afrykanerskiej nazwie Vryheidsfront Plus (VF+) lub angielskiej nazwie Freedom Front Plus (FF+) – Front Wolności Plus z początku nie zabierała głosu, choć później, już po wyroku jej przewodniczący Pieter Groenewald potępił niewspółmierny do przewinienia wyrok, jednocześnie wskazując na podwójne standardy w zależności od rasy. Przywołał on przypadek zabicia białej uczennicy przez czarnego taksówkarza. Taksówkarz celowo przyspieszył by staranować jadącą na skuterze dziewczynę. Początkowo miał być sądzony za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Dopiero zaangażowanie pełnomocników rodziny ofiary, między innymi pomoc VF+ doprowadziło do postawienia zarzutu umyślnego zabójstwa, ale i tak sprawca dostał jedynie 8 lat. Tymczasem Willem i Theo, którzy nikogo nie zabili otrzymali odpowiednio 11 i 14 lat bezwarunkowego pozbawienia wolności.
Adwokaci aresztowanych również nie przykładali się do sprawy. Nie udało im się doprowadzić do zwolnienia swych klientów za kaucją. Dopiero 14.07.2017 r. doszło do zmiany pełnomocnictwa. Nowi pełnomocnicy (związani z organizacją Patriots for Minorities) doprowadzili do tego, że oskarżeni wyszli na wolność za kaucją i mogli odpowiadać z wolnej stopy.
Proces rozpoczął się 31. 07. 2017 r.  Rozprawę można zobaczyć na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=-tjZ0AkjgmU . Sędzią była Segopotje Mphahlele. Nie miała ona wielkiego doświadczenia jako sędzia, wcześniej była adwokatem. Była to jej pierwsza sprawa karna. Miała za to „dobre” pochodzenie – jej dziadek był znanym pisarzem. Pełnomocnicy twierdzą, że z początku sędzia starała się być obiektywna. Później jednak coraz bardziej widać było stronniczość. Być może otrzymywała jakieś polecenia z góry, lub też ulegała własnym emocjom. W każdym razie proces odbiegał od przyjętych standardów.
Początkowo sprawcy mieli odpowiadać za zastraszanie ofiary, ale wkrótce pojawiły się nowe zarzuty. „Objawił się” niejaki Delton Sithole, który zeznawał, iż w tym samym dniu, kiedy miał miejsce incydent z trumną, został przez oskarżonych pobity.  Również Mlotshwa twierdził, że został pobity. Ani jeden ani drugi nie przedstawili żadnych dowodów,  ale nie stanowiło to przeszkody w uznaniu oskarżonych za winnych również tego zarzutu. Mlotshwa zeznawał również, iż oskarżeni kierowali pod jego adresem rasistowskie obelgi, ale ostatecznie ten zarzut nie znalazł się w akcie oskarżenia. Znalazł się natomiast bardzo poważny zarzut – usiłowanie zabójstwa. W tym przypadku (jak w wielu innych) zeznania ofiary i wyjaśnienia oskarżonych diametralnie się różniły. Oskarżeni zeznawali, iż wypuścili Victora Mlotshtwę i nigdy nie mieli zamiaru go zabić, ten natomiast twierdził, że to on sam uwolnił się odwalając wieko trumny.  Ostatecznie każdy z oskarżonych otrzymał 7 zarzutów, z których 6 było wspólnych, a po jednym  „osobnym”, te „osobne” to: zarzut zniszczenia dowodu rzeczowego (spalenia trumny) - postawiony jedynie Theo Jacksonowi oraz zarzut nielegalnego posiadania  broni palnej – postawiony jedynie Willemowi Oosthuyzenowi. Był to jedyny zarzut, od którego oskarżonego uniewinniono.  Dokładniej o zarzutach pisałam , więc teraz bardziej skupię się na sytuacjach pokazujących stronniczość w przebiegu samego procesu.
Sędzia bardzo wybiórczo traktowała zeznania świadków. Za niewiarygodne uznała wyjaśnienia oskarżonych o tym, że Victor ukradł drut miedziany (on sam temu zaprzeczał, twierdząc, że jedynie przechodził przez farmę), sugerując, że gdyby tak było sfilmowaliby ten drut. Nie przyszło jej do głowy, że oskarżeni nie byli policjantami, mogli więc nie pomyśleć o pokazaniu dowodach rzeczowych. Poza tym odstąpili od zamiaru pójścia na policję, dali złodziejowi nauczkę i uznali sprawę za zamkniętą. Sfilmowali jedynie swoje działania wobec Victora by pokazać, iż nie doznał on fizycznych ran. Tu jednak film nie przekonał sędzi, która uwierzyła pokrzywdzonemu, iż został pobity. Uwierzyła, choć nawet matka pokrzywdzonego nie potwierdziła, by miałby on mieć jakieś rany.  Sędzia przyznała jednak, że w wyjaśnieniach pokrzywdzonych były pewne niespójności, ale nie uznała by obalały one oskarżenie.
Pokrzywdzony składał swe wyjaśnienia w języku zuluskim i korzystał z tłumacza. Tłumacz zmieniał znaczenie niektórych fragmentów tak by lepiej pasowały do oskarżenia. Willem i Theo znali ten język. Widząc błędy w tłumaczeniu, Willem zwrócił na to uwagę. Został jednak uciszony przez sędzię, która również musiała sobie z tych błędów zdawać sprawę.
Innym przejawem złego stosunku do oskarżonych była panująca na sali sądowej atmosfera. Rozprawa była jawna, a nawet filmowana (można zobaczyć na youtube), ale rodziny oskarżonych wpuszczana na salę dopiero, gdy znalazło się miejsce dla przedstawicieli partii politycznych (głównie ANC i EFF). 21.08.2017 obaj oskarżeni zostali uznani za winnych wszystkich zarzutów poza jednym. W RPA system jest taki, że najpierw sąd orzeka o winie, a następnie (w tym przypadku za parę miesięcy) orzeka o wymiarze kary. Czas ten oskarżeni spędzili jeszcze na wolności.
W tym czasie Mlotshwa chętnie udzielał wywiadów i twierdził, że oczekuje na wyrok nie niższy niż 15 lat. Jego życzenie w zasadzie się spełniło, bo 26.10.2017 r. zapadł wyrok 16 lat dla Willema Oosthuyzena i 19 lat dla Theo Jacksona, z tym, że z każdego z tych wyroków 5 lat zostało zawieszonych na 8 lat.  Oskarżeni mieli więc spędzić odpowiednio 11 oraz 14 lat w więzieniu.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka